Liga w ich butach
Końcówka sezonu w Primera Division zapowiada się niesamowicie interesująco. Szanse na końcowy triumf mają jeszcze co najmniej trzy zespoły. Są to Barça, Sevilla i Real. Wiele w tej sytuacji będzie zależało od najlepszych armat tych ekip. Nigdy wcześniej bowiem tak wiele nie zależało od tak niewielu.
Do tego trio zaliczają się: wciąż panujący król strzelców z poprzedniego sezonu, a więc Samuel Eto'o, super snajper Sevilli - Frederic Kanouté i będący ostatnio w dość dużym gazie napastnik Realu, Ruud van Nistelrooy. Ci panowie mają w swoich rękach, a właściwie powinno się powiedzieć w swoich butach, losy swoich ekip i w dużej mierze ich skuteczność oraz gole będą decydowały o końcówce w La Liga, zapowiadającej się na jedną z najciekawszych w historii.
Przyjrzyjmy się postaci Eto'o. Dlaczego akurat on jest brany pod uwagę, a nie najlepszy obecnie strzelec zespołu - Ronaldinho? Eto'o ma bowiem najlepszy bilans bramek, jeśli popatrzymy na ilość goli na mecz. W tym sezonie nie wystąpił w wielu meczach, ale jak już pojawiał się na boisku, zawsze można było na niego liczyć. W obecnych rozgrywkach Primera Division zdobył 9 bramek w 13 spotkaniach. Jak wiemy Kameruńczyka na kilka długich miesięcy wyeliminowała z gry kontuzja. Przed nią Samuel zdobył 4 gole w 4 meczach. Po kontuzji w 9 pojedynkach zaliczył 5 bramek. Obecnie legitymuje się średnio jednym golem co 104 minuty, co praktycznie daje z jego strony bramkę co mecz. Jak podają statystycy Eto'o mimo, iż nie grał w dwóch trzecich zmagań w La Liga i tak dzięki swoim bramkom zapewnił Barcelonie 13 punktów (gole decydujące o wygranych, remisach etc).
Jeśli chodzi o te ostatnie dane, to świetnie się pod tym względem prezentuje napastnik Sevilli i reprezentacji Mali - Kanouté. Jego gole dały temu klubowi aż 30 punktów! Frederic wciąż prowadzi w tabeli najskuteczniejszych Primera Division z 19 golami na koncie (wespół z napastnikiem Realu Saragossa Diego Milito i Van Nistelrooyem z Realu). W ostatnich meczach napastnik reprezentacji Mali nie jest już tak skuteczny. Zaliczył tylko jedno trafienie w ostatnich sześciu kolejkach. Spowodowane jest to faktem iż gracz ten nie pojawia się tak często na boisku (w dwóch ostatnich był tylko rezerwowym), ponieważ Sevilla walczy jeszcze na trzech frontach, a jej trener Juande Ramos jest zmuszony stosować rotację w składzie. Mimo to Kanouté również może się pochwalić doskonałą średnią, ponieważ strzela gola co 113 minut.
Dużo gorzej pod tym względem prezentuje się napastnik Realu - Van Nisterlooy. Zdobywa on gola co 149 minut. Jednak były napastnik Manchesteru United wydaje się być w największym gazie z całej opisywanej trójki zawodników. W ostatnich ośmiu spotkaniach zaliczył on bowiem aż siedem trafień. Dzięki właśnie jego trafieniom Real mógł dopisać do swojego konta 18 punktów.
W obecnym momencie ciężko stwierdzić, który z graczy zdobędzie koronę króla strzelców (Eto'o nie ma już na nią praktycznie szans, ale za to w kolejce wciąż jest Milito). Wszystko wskazuje jednak na to, że ten kto zostanie pichichi w tym sezonie, pod względem ilości goli wyprzedzi osiągnięcie Samuela Eto'o z poprzednich rozgrywek, który zaliczył 26 trafień. Jeśli chodzi natomiast o osobę Eto'o to jest on jedynym zawodnikiem z tej trójki, który zdobywał gole jedynie z gry. Natomiast na dorobek Kanouté i Nisterlooya złożyły się również rzuty karne - odpowiednio 5 i 3.
Zatem pojedynek wspomnianego trio zapowiada się niezwykle emocjonująco. Jak się zakończy dowiemy się już niebawem...
[źródło: Sport]
Do tego trio zaliczają się: wciąż panujący król strzelców z poprzedniego sezonu, a więc Samuel Eto'o, super snajper Sevilli - Frederic Kanouté i będący ostatnio w dość dużym gazie napastnik Realu, Ruud van Nistelrooy. Ci panowie mają w swoich rękach, a właściwie powinno się powiedzieć w swoich butach, losy swoich ekip i w dużej mierze ich skuteczność oraz gole będą decydowały o końcówce w La Liga, zapowiadającej się na jedną z najciekawszych w historii.
Przyjrzyjmy się postaci Eto'o. Dlaczego akurat on jest brany pod uwagę, a nie najlepszy obecnie strzelec zespołu - Ronaldinho? Eto'o ma bowiem najlepszy bilans bramek, jeśli popatrzymy na ilość goli na mecz. W tym sezonie nie wystąpił w wielu meczach, ale jak już pojawiał się na boisku, zawsze można było na niego liczyć. W obecnych rozgrywkach Primera Division zdobył 9 bramek w 13 spotkaniach. Jak wiemy Kameruńczyka na kilka długich miesięcy wyeliminowała z gry kontuzja. Przed nią Samuel zdobył 4 gole w 4 meczach. Po kontuzji w 9 pojedynkach zaliczył 5 bramek. Obecnie legitymuje się średnio jednym golem co 104 minuty, co praktycznie daje z jego strony bramkę co mecz. Jak podają statystycy Eto'o mimo, iż nie grał w dwóch trzecich zmagań w La Liga i tak dzięki swoim bramkom zapewnił Barcelonie 13 punktów (gole decydujące o wygranych, remisach etc).
Jeśli chodzi o te ostatnie dane, to świetnie się pod tym względem prezentuje napastnik Sevilli i reprezentacji Mali - Kanouté. Jego gole dały temu klubowi aż 30 punktów! Frederic wciąż prowadzi w tabeli najskuteczniejszych Primera Division z 19 golami na koncie (wespół z napastnikiem Realu Saragossa Diego Milito i Van Nistelrooyem z Realu). W ostatnich meczach napastnik reprezentacji Mali nie jest już tak skuteczny. Zaliczył tylko jedno trafienie w ostatnich sześciu kolejkach. Spowodowane jest to faktem iż gracz ten nie pojawia się tak często na boisku (w dwóch ostatnich był tylko rezerwowym), ponieważ Sevilla walczy jeszcze na trzech frontach, a jej trener Juande Ramos jest zmuszony stosować rotację w składzie. Mimo to Kanouté również może się pochwalić doskonałą średnią, ponieważ strzela gola co 113 minut.
Dużo gorzej pod tym względem prezentuje się napastnik Realu - Van Nisterlooy. Zdobywa on gola co 149 minut. Jednak były napastnik Manchesteru United wydaje się być w największym gazie z całej opisywanej trójki zawodników. W ostatnich ośmiu spotkaniach zaliczył on bowiem aż siedem trafień. Dzięki właśnie jego trafieniom Real mógł dopisać do swojego konta 18 punktów.
W obecnym momencie ciężko stwierdzić, który z graczy zdobędzie koronę króla strzelców (Eto'o nie ma już na nią praktycznie szans, ale za to w kolejce wciąż jest Milito). Wszystko wskazuje jednak na to, że ten kto zostanie pichichi w tym sezonie, pod względem ilości goli wyprzedzi osiągnięcie Samuela Eto'o z poprzednich rozgrywek, który zaliczył 26 trafień. Jeśli chodzi natomiast o osobę Eto'o to jest on jedynym zawodnikiem z tej trójki, który zdobywał gole jedynie z gry. Natomiast na dorobek Kanouté i Nisterlooya złożyły się również rzuty karne - odpowiednio 5 i 3.
Zatem pojedynek wspomnianego trio zapowiada się niezwykle emocjonująco. Jak się zakończy dowiemy się już niebawem...
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)