Cocu kończy karierę: Warto było poświęcać się dla Barçy
To już pewne, Philip Cocu w ciągu dwóch tygodni ostatecznie ogłosi rozbrat z futbolem. W wywiadzie dla holenderskiej prasy stwierdził, iż nadszedł odpowiedni czas na zawieszenie butów na kołku. Zmęczony po ciężkim sezonie, odchodzi, jako mistrz.
W wywiadzie dla "Algemeen Dagblad" potwierdza, iż w ciągu dwóch tygodni ogłosi decyzję o zakończeniu swojej kariery. 36-letni piłkarz wraz z PSV Eindhoven zdobył tytuł Mistrza Holandii, więc swoją przygodę z piłką kończy, jako wielki bohater. I to nie tylko wśród fanów z Philips Stadium, także Cules na zawsze zapamiętają holenderskiego piłkarza.
W wywiadzie dla holenderskiego dziennika Cocu wyznał, iż musiał rozstać się z Barça, gdyż nie był w stanie już dźwigać ogromnego ciężaru, jaki towarzyszył piłkarzom z powodu braku sukcesów.
"W Barcelonie żyłem pod ciągłą presją, ale warto było się poświęcać. Każdego dnia musiałem ciężko pracować, ale byłem twardy, dawałem z siebie wszystko by pomóc zespołowi. Czasami było ciężko, ale jeśli grasz w piłkę w obecności 100.000 fanów to czujesz się niesamowicie. Barça to wyjątkowy klub", mówi Philip.
Cocu stwierdził, iż przejście z Barçy do PSV wprowadziło więcej spokoju w jego życie: "W Barcelonie nieustannie podróżowałem, ale... skłamałbym mówiąc, iż nie cieszyłem się z gry dla PSV. Czas spędzony w Katalonii na zawsze pozostanie w mojej pamięci, w Eindhoven aklimatyzowałem się w bardzo perspektywiczny sposób", mówi.
Holender przyszedł do Barcelony w 1998 roku, i przez sześć sezonów biegał po boisku w bordowo-granatowym trykocie z herbem Barçy na piersi. Z Camp Nou odszedł przed trzema sezonami, gdyż nie mógł dogadać się z zarządem w sprawie nowej umowy. W ciągu 3 lat spędzonych w PSV 3-krotnie zdobył Mistrzostwo Holandii i raz wygrał Puchar tego kraju.
[źródło: Sport]
W wywiadzie dla "Algemeen Dagblad" potwierdza, iż w ciągu dwóch tygodni ogłosi decyzję o zakończeniu swojej kariery. 36-letni piłkarz wraz z PSV Eindhoven zdobył tytuł Mistrza Holandii, więc swoją przygodę z piłką kończy, jako wielki bohater. I to nie tylko wśród fanów z Philips Stadium, także Cules na zawsze zapamiętają holenderskiego piłkarza.
W wywiadzie dla holenderskiego dziennika Cocu wyznał, iż musiał rozstać się z Barça, gdyż nie był w stanie już dźwigać ogromnego ciężaru, jaki towarzyszył piłkarzom z powodu braku sukcesów.
"W Barcelonie żyłem pod ciągłą presją, ale warto było się poświęcać. Każdego dnia musiałem ciężko pracować, ale byłem twardy, dawałem z siebie wszystko by pomóc zespołowi. Czasami było ciężko, ale jeśli grasz w piłkę w obecności 100.000 fanów to czujesz się niesamowicie. Barça to wyjątkowy klub", mówi Philip.
Cocu stwierdził, iż przejście z Barçy do PSV wprowadziło więcej spokoju w jego życie: "W Barcelonie nieustannie podróżowałem, ale... skłamałbym mówiąc, iż nie cieszyłem się z gry dla PSV. Czas spędzony w Katalonii na zawsze pozostanie w mojej pamięci, w Eindhoven aklimatyzowałem się w bardzo perspektywiczny sposób", mówi.
Holender przyszedł do Barcelony w 1998 roku, i przez sześć sezonów biegał po boisku w bordowo-granatowym trykocie z herbem Barçy na piersi. Z Camp Nou odszedł przed trzema sezonami, gdyż nie mógł dogadać się z zarządem w sprawie nowej umowy. W ciągu 3 lat spędzonych w PSV 3-krotnie zdobył Mistrzostwo Holandii i raz wygrał Puchar tego kraju.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)