Sevilla obroniła Puchar UEFA po thrillerze w Glasgow

Kuba

17 maja 2007, 09:03

Brak komentarzy
FC Sevilla jest drugą po Realu Madryt drużyną w Europie, która obroniła Puchar UEFA. W finale w Glasgow Espanyol bronił się heroicznie w dziesiątkę aż do karnych. Ale tak jak 19 lat temu, znowu je przegrał. Andres Palop obronił trzy jedenastki

- Historia jest nam winna Puchar UEFA - mówił przed meczem trener Espanyolu Ernesto Valverde, wracając do koszmaru sprzed 19 lat, kiedy jako napastnik przegrał z kolegami finał tych rozgrywek z Bayerem Leverkusen. Było 3:0 w pierwszym meczu, ale w rewanżu 0:3, a Niemcy (wśród nich Polak Andrzej Buncol) lepiej strzelali karne.

Tuż przed wyjazdem na finał do Glasgow z Sevillą spotkała się grupa fanów Espanyolu, która była w Leverkusen w 1988 roku. Od tamtej pory nikt z nich nie wracał do tamtego finału. Usiedli wspólnie nad wideo z fatalnego meczu, by ostatecznie rozstać się z upiorami przeszłości. "Nie płaczcie, nie płaczcie, zagramy ten finał jeszcze raz" - krzyczeli oglądając załamanych graczy z tamtych lat, wśród nich Valverde. Fani uznali, że w ten sposób klątwa została z ich drużyny zdjęta i w środę zjawili się na Hampden Park z wiarą w zwycięstwo. Przyszło im przeżyć koszmar karnych jeszcze raz. Bramkarz Sevilli Andres Palop obronił aż trzy strzały i został bohaterem. Ten sam Palop, który przez wiele lat był rezerwowym Canizaresa w Valencii i dopiero w Andaluzji dostał to na co zasługuje.

Przy stanie 1:1 w 68. minucie Moises Hurtado z Espanyolu dostał czerwoną kartkę i lepszy do tej pory Espanyol musiał się cofnąć i bronić w dziesiątkę. Gdy w 105. minucie Kanoute zdobył gola na 2:1, nadzieja Espanyolu zdawała się konać. Tylko przez chwilę, bo zupełnie niespodziewanie w 115. min rezerwowy Jonatas wyrównał. Wydawało się, że jeśli istnieje w piłce sprawiedliwość, to serce do walki graczy Espanyolu zostanie nagrodzone. Ale sprawiedliwości w futbolu nie ma...

Początek na pełnym gazie


Entuzjazm i wiara roznosiły graczy Espanyolu od początku wczorajszego finału. Zespół Ernesto Valverde miał grać z kontry, ale poszedł do przodu, czym do kontrataku dał szansę rywalowi. W 18. min Palop rzucił piłkę na 60 metrów do Adriano, który dzięki nadzwyczajnemu przyspieszeniu wyprzedził prawego obrońcę Espanyolu Zabaletę, a potem drogę do bramki miał otwartą. Było 1:0 dla faworyta.

W 28. min antybohaterem był drugi z prawych obrońców - tym razem Dani Alves, wschodząca gwiazda światowej piłki, mistrz świata do lat 20 z Brazylią. W tak kluczowym momencie gracz Sevilli dał się nabrać na banalny zwód Riery, który zamarkował strzał, zbiegł do środka, a gdy wreszcie uderzył, spóźniony Alves wystawił nogę i po rykoszecie Palop nie dał rady sięgnąć piłki. Remis. Outsider wracał do gry, mimo iż słabo spisywał się jego lider Ivan de la Peña, który przez miesiąc leczył się tylko po to, by zagrać w najważniejszym meczu w historii klubu. Valverde trzymał go na boisku aż do 86. min. Wtedy wszedł Jonatas i byłby bohaterem, gdyby nie zmarnował jedenastki w decydującej chwili.

Od 46. min Jesus Navas zmienił Marescę i wszystko potoczyło się tak, jak miało się toczyć. Sevilla ruszyła do przodu, Espanyol czaił się i czekał na kontry. W 56. minucie na boisku pojawił się Walter Pandiani, król strzelców tej edycji Pucharu UEFA (11 goli). I Espanyol zaatakował, a Palop w dwie minuty udowodnił, że jest bramkarzem światowej klasy. Potężne strzały Tamudo i Riery omal nie zakończyły się golem.

Dramat Espanyolu

W 64. minucie Kerżakow zmienił Luisa Fabiano w ataku Sevilli. Cztery minuty później Moises Hurtado za faul na Kerżakowie otrzymał czerwoną kartkę. Czy dramat Espanyolu miał się powtórzyć? Z boiska musiał zejść kapitan, napastnik Raul Tamudo, by wzmocnić defensywę Lacruzem. Espanyol zaczynał myśleć o przetrwaniu, Sevilla przeciwnie, o jak najszybszym rozstrzygnięciu finału. W tym celu w 75. min Renato wszedł za Adriano.

Heroiczna obrona Espanyolu trwała do 105. min gdy Navas zacentrował po ziemi, a grający dotąd słabo Kanoute zdobył bramkę. Zdawało się, że zwycięską. Jednak dzielni gracze Valverde pozbierali się po ciosie i wyrównali. Tyle, że mino upływu 19 lat karnych strzelać wciąż nie umieją.

A Sevilla? Po wielkim Realu Madryt jest drugą drużyną w Europie, która obroniła Puchar UEFA. Przed rokiem w finale pokonała Middlesbrough 4:0.

Kto dumą Katalonii?


Co osiągnęli gracze Ernesto Valverde? Być może do środowego wieczoru wielu ludzi w Europie zastanawiało się nad tym, kto jest tak naprawdę dumą Katalonii. Określenie zarezerwowane dla FC Barcelona pasowało jak ulał do Espanyolu. Na początku sezonu Sevilla pokonała Barcelonę 3:0 w meczu o Superpuchar Europy, w środę "ubogi krewny" Barçy - Espanyol stawił jej w finale Pucharu UEFA opór znacznie większy.

ESPANYOL BARCELONA - SEVILLA 2:2 (1:1) (karne: 1-3)


Espanyol Barcelona:
Iraizoz - Zabaleta, Jarque, Torrejon, David García - Rufete (56. Pandiani), Moises, De la Peña (87. Jonatas), Riera - Luis García, Tamudo (72. Lacruz)

Sevilla:
Palop - Daniel, Navarro, Puerta, Dragutinović - Poulsen, Marti, Adriano (76. Renato) - Maresca (46. Jesus Navas) - Kanoute, Luis Fabiano (64. Kierżakow)

Bramki: Riera (28.), Jonatas (115.) - Adriano (17.), Kanoute (105.)

[źródło: gazeta.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze