Dwie strategie transferowe
Real Madryt, praktycznie bez żadnych wcześniejszych doniesień o trwających negocjacjach, wyłożył za Pepe 30 mln euro, co zaskoczyło nawet samych działaczy FC Porto. "Królewscy" kupili piłkarza, którym poważnie nie interesował się wcześniej żaden wielki europejski klub, a potencjalni nabywcy byli skłonni dokonać transferu, lecz za znacznie mniejszą kwotę odstępnego. Bo owszem, Pepe ma za sobą bardzo udany sezon i w barwach Porto był czołową postacią, lecz dla porównania Barça zapłaciła mniej za prawdziwego 'cracka' Thierry'ego Henry.
Dwie różne strategie transferowe, dwa różne modele działań widać jak na dłoni porównując zakupy oraz wydane pieniądze Realu i Barcelony. Pepe był na liście życzeń Barçy, lecz określano go mianem alternatywy wobec Chivu i Milito. Działania prowadzące do jego sprowadzenia miały zostać podjęte, gdyby negocjacje w sprawie zakupu kogoś z ww. duetu spełzły na niczym. Ale działacze Barçy wiedzieli co robią. Za 20 mln na Camp Nou trafi niechciany niegdyś w Madrycie Gabi Milito, który ligę hiszpańską zna wyjątkowo dobrze.
Podobnie jak w ostatnich latach, Ferran Soriano imponował powściągliwością w negocjacjach. Długo trwały rozmowy z Romą w sprawie Chivu. Mimo że Włosi chcieli podbić cenę, Katalończycy pozostali przy 14 mln euro. A Real chcąc uzyskać przewagę oferował 18 i to jednak na nic się zdało, bowiem Rumun wciąż jest piłkarzem wicemistrzów Italii.
Kiedy Barça rozsądnie inwestowała swój kapitał, realizując transfery Thierry'ego Henry, Yaya Toure (będącego alternatywą wobec De Rossiego) i Erica Abidala, Real który po czterech latach odzyskał mistrzowski tytuł zwolnił Fabio Capello. "Królewscy" zostali bez trenera, a kiedy zatrudniono Bernda Schustera okazało się, że była to decyzja samego Calderona, bowiem dyrektor sportowy Realu, Predrag Mijatovic był zwolennikiem dalszej pracy Capello. Prezydent "Królewskich" dopiął swego, a Mijatovic pozostał na zajmowanym stanowisku i teraz musi realizować pomysły transferowe nowego szkoleniowca. Kolejnym celem Niemca jest Saviola...
[źródło: Mundo Deportivo]
Dwie różne strategie transferowe, dwa różne modele działań widać jak na dłoni porównując zakupy oraz wydane pieniądze Realu i Barcelony. Pepe był na liście życzeń Barçy, lecz określano go mianem alternatywy wobec Chivu i Milito. Działania prowadzące do jego sprowadzenia miały zostać podjęte, gdyby negocjacje w sprawie zakupu kogoś z ww. duetu spełzły na niczym. Ale działacze Barçy wiedzieli co robią. Za 20 mln na Camp Nou trafi niechciany niegdyś w Madrycie Gabi Milito, który ligę hiszpańską zna wyjątkowo dobrze.
Podobnie jak w ostatnich latach, Ferran Soriano imponował powściągliwością w negocjacjach. Długo trwały rozmowy z Romą w sprawie Chivu. Mimo że Włosi chcieli podbić cenę, Katalończycy pozostali przy 14 mln euro. A Real chcąc uzyskać przewagę oferował 18 i to jednak na nic się zdało, bowiem Rumun wciąż jest piłkarzem wicemistrzów Italii.
Kiedy Barça rozsądnie inwestowała swój kapitał, realizując transfery Thierry'ego Henry, Yaya Toure (będącego alternatywą wobec De Rossiego) i Erica Abidala, Real który po czterech latach odzyskał mistrzowski tytuł zwolnił Fabio Capello. "Królewscy" zostali bez trenera, a kiedy zatrudniono Bernda Schustera okazało się, że była to decyzja samego Calderona, bowiem dyrektor sportowy Realu, Predrag Mijatovic był zwolennikiem dalszej pracy Capello. Prezydent "Królewskich" dopiął swego, a Mijatovic pozostał na zajmowanym stanowisku i teraz musi realizować pomysły transferowe nowego szkoleniowca. Kolejnym celem Niemca jest Saviola...
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)