Zambrotta wolałby trenować w Barcelonie niż jechać do Azji
Włoski obrońca Barcelony, Gianluca Zambrotta dołączył do rzeszy zawodników, którzy publicznie wyrażają swoje niezadowolenie z powodu letnich wojaży Dumy Katalonii. Kilka godzin po tym, jak Joan Laporta stanął w obronie tych wypraw, były gracz Juventusu stwierdził: "Prawda jest taka, że wolałbym pozostać w Barcelonie. Dla nas jest lepiej trenować tutaj. Czeka nas wiele godzin lotów, ciągłe przemieszczanie się, problemy z upałem...Wiele niekorzystnych sytuacji na pewno by się nie zdarzyło, gdybyśmy pozostali w Barcelonie".
Bez najmniejszych wątpliwości poprzez swoją wypowiedź Zambrotta dołączył do Thurama, który niedawno krytykował wyjazd, i Edmílsona, który czynił to od połowy sezonu. Obaj ci zawodnicy także są przeciwnikami wyprawy po błysk fleszy, ale wszyscy rozumieją, że jest to potrzebna działalność, która pozytywnie wpływa na sytuację ekonomiczną Dumy Katalonii.
Według Włocha o wiele bardziej szkodliwe są działania Realu Madryt, który za 90 milionów euro chce pozyskać Kakę. "Naprawdę doprowadza mnie to do szaleństwa. Wydaje mi się, że zapłacić dziewięćdziesiąt milionów euro to czyste barbarzyństwo".
Mówiąc o crackach spytano Zambrottę jak z jego pozycji, czyli człowieka linii defensywnej, wygląda możliwość równoczesnej gry kwartetu: Henry, Eto'o, Ronaldinho i Messi. Włoch nie widzi w tym nic złego, dopóki ci zawodnicy będą dokonywali dodatkowego wysiłku w momencie, kiedy drużyna nie będzie w posiadaniu piłki. "Wiemy doskonale, że jeśli wszyscy biegamy, to wszyscy możemy razem grać, ale biegać trzeba od pierwszej do ostatniej minuty, bez żadnych wyjątków. I nie tylko defensywa".
Zambrotta sądzi, że drużyna wcale nie musi opierać swojej gry na ataku, ale powinna mieć swoje asy w rękawie, kiedy przyjdzie jej się bronić.
[źródło: Sport]
Bez najmniejszych wątpliwości poprzez swoją wypowiedź Zambrotta dołączył do Thurama, który niedawno krytykował wyjazd, i Edmílsona, który czynił to od połowy sezonu. Obaj ci zawodnicy także są przeciwnikami wyprawy po błysk fleszy, ale wszyscy rozumieją, że jest to potrzebna działalność, która pozytywnie wpływa na sytuację ekonomiczną Dumy Katalonii.
Według Włocha o wiele bardziej szkodliwe są działania Realu Madryt, który za 90 milionów euro chce pozyskać Kakę. "Naprawdę doprowadza mnie to do szaleństwa. Wydaje mi się, że zapłacić dziewięćdziesiąt milionów euro to czyste barbarzyństwo".
Mówiąc o crackach spytano Zambrottę jak z jego pozycji, czyli człowieka linii defensywnej, wygląda możliwość równoczesnej gry kwartetu: Henry, Eto'o, Ronaldinho i Messi. Włoch nie widzi w tym nic złego, dopóki ci zawodnicy będą dokonywali dodatkowego wysiłku w momencie, kiedy drużyna nie będzie w posiadaniu piłki. "Wiemy doskonale, że jeśli wszyscy biegamy, to wszyscy możemy razem grać, ale biegać trzeba od pierwszej do ostatniej minuty, bez żadnych wyjątków. I nie tylko defensywa".
Zambrotta sądzi, że drużyna wcale nie musi opierać swojej gry na ataku, ale powinna mieć swoje asy w rękawie, kiedy przyjdzie jej się bronić.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)