Barcelona - Girona, czyli początek walki o prymat w Katalonii a.D. 2007/08
Już dziś wieczorem Barcelona zmierzy się z ekipą Girona FC w półfinale Pucharu Katalonii. Jak zapewne wszyscy pamiętają z ustaleniem terminu tego spotkania było trochę problemów jednak suma sumarum udano się osiągnąć konsensus i o 21.45 obie ekipy staną naprzeciwko siebie na Nou Municipal.
Nazwa naszego rywala nie rzuca na kolana, żadne organizacje nie będą bić się o prawa do transmisji tak żarliwie jak podczas pierwszej kolejki, ale na pewno nie wolno lekceważyć przeciwnika. W poprzednim roku drużyna dowodzona przez Raüla Agné zajęła drugie miejsce w Terceta Division i wywalczyła tym samym awans do Segunda B, zatem przy piłkarzach Rijkaarda to tzw. "ogóry", więc jeśli ktoś chce się szybko dorobić dużej fortuny może zdecydować się na bardzo wątpliwą inwestycję i postawienie np. 100 PLN na naszego przeciwnika. Choć patrząc na nazwy zespołów jego wygrana jest tak prawdopodobna, jak to, że zaraz mysz przegryzie ci kabel od komputera, to zawsze jakieś tam szanse są... Wystarczy wspomnieć 1/32 Copa del Rey sprzed trzech lat czy pierwsze ze spotkań z Matadorem Puchov. Niemniej jednak miejmy nadzieję, że gracze Franka Rijkaarda, który do tego spotkania przygotowywał się wspólnie z Pepem Guardiolą, odniosą zwycięstwo.
Gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić to może jednak warto pójść i postawić choćby "piątaka". Owszem gracze z Girony twierdzą, że nie liczą na awans i chcą się tylko dobrze bawić, ale... No właśnie jest jedno ale. Nawet duże jest to ale. Wśród 20-tu powołanych na dzisiejsze spotkanie tylko 6 osób to gracze Barçy A, reszta to piłkarze rezerw Dumy Katalonii. Co więcej wszyscy z nich nie zagrają pełnych 90 minut, bo trudno oczekiwać by Mister zdecydował się wystawić Valdésa lub Jorquerę (obaj są powołani) w polu i trzymać ich tam przez całe spotkanie. Może każdy z nich zagra po 45 minut, choć bardziej prawdopodobnym wydaje się, że między słupkami stanie Albert, a podstawowy bramkarz Blaugrany spotkanie obejrzy z ławki rezerwowych.
Cały mecz rozegra zapewne Santi Ezquerro, który miał opuścić Azulgranę jednak z wszystkich możliwych transakcji wyszły nici, bowiem każdy chciał pozyskać Baska za darmo, a na takie rozwiązanie nie chcieli przystać włodarze Blaugrany. Spokojnie możemy też typować kto zagra w linii obrony, bowiem Rijkaard będzie mógł skorzystać z Sylvinho, Oleguera czy Márqueza. Na boisku ujrzymy też zapewne Marca Crosasa, Dimasa czy Jeffrena, którzy należą do kluczowych postaci w ekipie Guardioli. Przyczyna nieobecności takich gwiazd jak Ronaldinho, Henry, Messi, Xavi (długo by wymieniać) wydaje się być oczywista - mecze reprezentacji. Absencja cracków na pewno zmniejsza rangę tego spotkania, które właśnie z powodu braków kadrowych budzi skojarzenia z niedawnym meczem z Interem. Tym razem to my jednak wysyłamy rezerwy. Niemniej jednak, raczej wątpliwym jest by tacy zawodnicy jak Matamala czy Miki Albert byli wstanie przejechać po Barcelonie niczym walec i tym samym zrównać jej piłkarzy z murawą. Z drugiej strony trudno spodziewać się by spotkanie zakończyło się takim samym wynikiem jak wtedy, gdy ostatnim razem drużyny Rijkaarda i Agné (wówczas Perelada) walczyły w Pucharze Katalonii. Blaugrana wygrała wówczas 4-0, a bramki zdobywali:
1. Eto'o, którego nie ujrzymy dziś z powodu kontuzji,
2. Larsson, Giuly i Motta, których nie ma już w klubie.
Mimo, że jest to mecz o pietruszkę, mimo, że nie ujrzymy największych gwiazd Blaugrany, mimo, że przeciwnik na pewno chce sprawić niespodziankę, a nam spłatać niemałego psikusa liczymy na zwycięstwo Barcelony.
Visca el Barça!!!
[źródło: Własne]
Nazwa naszego rywala nie rzuca na kolana, żadne organizacje nie będą bić się o prawa do transmisji tak żarliwie jak podczas pierwszej kolejki, ale na pewno nie wolno lekceważyć przeciwnika. W poprzednim roku drużyna dowodzona przez Raüla Agné zajęła drugie miejsce w Terceta Division i wywalczyła tym samym awans do Segunda B, zatem przy piłkarzach Rijkaarda to tzw. "ogóry", więc jeśli ktoś chce się szybko dorobić dużej fortuny może zdecydować się na bardzo wątpliwą inwestycję i postawienie np. 100 PLN na naszego przeciwnika. Choć patrząc na nazwy zespołów jego wygrana jest tak prawdopodobna, jak to, że zaraz mysz przegryzie ci kabel od komputera, to zawsze jakieś tam szanse są... Wystarczy wspomnieć 1/32 Copa del Rey sprzed trzech lat czy pierwsze ze spotkań z Matadorem Puchov. Niemniej jednak miejmy nadzieję, że gracze Franka Rijkaarda, który do tego spotkania przygotowywał się wspólnie z Pepem Guardiolą, odniosą zwycięstwo.
Gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić to może jednak warto pójść i postawić choćby "piątaka". Owszem gracze z Girony twierdzą, że nie liczą na awans i chcą się tylko dobrze bawić, ale... No właśnie jest jedno ale. Nawet duże jest to ale. Wśród 20-tu powołanych na dzisiejsze spotkanie tylko 6 osób to gracze Barçy A, reszta to piłkarze rezerw Dumy Katalonii. Co więcej wszyscy z nich nie zagrają pełnych 90 minut, bo trudno oczekiwać by Mister zdecydował się wystawić Valdésa lub Jorquerę (obaj są powołani) w polu i trzymać ich tam przez całe spotkanie. Może każdy z nich zagra po 45 minut, choć bardziej prawdopodobnym wydaje się, że między słupkami stanie Albert, a podstawowy bramkarz Blaugrany spotkanie obejrzy z ławki rezerwowych.
Cały mecz rozegra zapewne Santi Ezquerro, który miał opuścić Azulgranę jednak z wszystkich możliwych transakcji wyszły nici, bowiem każdy chciał pozyskać Baska za darmo, a na takie rozwiązanie nie chcieli przystać włodarze Blaugrany. Spokojnie możemy też typować kto zagra w linii obrony, bowiem Rijkaard będzie mógł skorzystać z Sylvinho, Oleguera czy Márqueza. Na boisku ujrzymy też zapewne Marca Crosasa, Dimasa czy Jeffrena, którzy należą do kluczowych postaci w ekipie Guardioli. Przyczyna nieobecności takich gwiazd jak Ronaldinho, Henry, Messi, Xavi (długo by wymieniać) wydaje się być oczywista - mecze reprezentacji. Absencja cracków na pewno zmniejsza rangę tego spotkania, które właśnie z powodu braków kadrowych budzi skojarzenia z niedawnym meczem z Interem. Tym razem to my jednak wysyłamy rezerwy. Niemniej jednak, raczej wątpliwym jest by tacy zawodnicy jak Matamala czy Miki Albert byli wstanie przejechać po Barcelonie niczym walec i tym samym zrównać jej piłkarzy z murawą. Z drugiej strony trudno spodziewać się by spotkanie zakończyło się takim samym wynikiem jak wtedy, gdy ostatnim razem drużyny Rijkaarda i Agné (wówczas Perelada) walczyły w Pucharze Katalonii. Blaugrana wygrała wówczas 4-0, a bramki zdobywali:
1. Eto'o, którego nie ujrzymy dziś z powodu kontuzji,
2. Larsson, Giuly i Motta, których nie ma już w klubie.
Mimo, że jest to mecz o pietruszkę, mimo, że nie ujrzymy największych gwiazd Blaugrany, mimo, że przeciwnik na pewno chce sprawić niespodziankę, a nam spłatać niemałego psikusa liczymy na zwycięstwo Barcelony.
Visca el Barça!!!
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)