Messi: Istniejemy dlatego, że istnieją kibice - wywiad

Looky

30 października 2007, 17:16

Brak komentarzy
Pojawił się w towarzystwie swojego brata - Rodrigo. Leo lubi być blisko niego, dlatego że rodzina to najważniejsza rzecz w jego życiu. Messi ukazał się fotografom w mokrych włosach. Lubi niczym nieskrępowaną fryzurę, choć żeby móc normalnie grać i trenować musi ją wiązać.

Przy okazji sesji fotograficznej Argentyńczyka, dziennikarz "Sportu" przeprowadził z nim wywiad.

Lionel, jak wygląda twoje życie teraz kiedy jesteś sławny?

Normalnie, przyjmuję to z wdzięcznością, ale i ze spokojem. Trzeba brać świat taki jakim jest wokół ciebie. Czasem nie masz na to wpływu...

Wybacz, ty swoją świetną grą wywierasz akurat wpływ na piłkarski świat

Pięknie jest kiedy twoja praca sprawia radość ludziom. To najlepszy aspekt mojej profesji: budować zadowolenie u innych. Dlatego właśnie piłkarze i drużyny istnieją. Dzięki milionom kibiców, którzy uwielbiają nas oglądać.

Mówisz o tej przyjemnej stronie futbolu, ale istnieje również ta druga...

To oczywiste, że zawsze istnieją sytuacje, które niekoniecznie musisz lubić. Ja rozumiem jednak, że jest to cena jaką płacisz wykonując ten zawód. Muszę zaznaczyć, że w Barcelonie wszyscy ludzie są bardzo życzliwi, wszyscy mnie szanują. Dziękuję za to uczucie, którym darzą mnie każdego dnia.

Lubisz rozdawać autografy?

Oczywiście, zwłaszcza dzieciom. Jest wielu ludzi, którzy potrafią godzinami czekać, by zrobić sobie z tobą zdjęcie czy otrzymać autograf. Musimy dbać o fanów, bo na to zasługują. Istniejemy dlatego, że oni istnieją.

Z tyloma zachwytami, sławą, pochlebstwami, wyrastasz na numer jeden...

Nie, nie, to nie tak. Zawsze staram się twardo stąpać po ziemi, żeby nigdy nie zapomnieć o swoich korzeniach. Żeby znaleźć się tu gdzie teraz jestem, musiałem przeżyć trudne chwile, podobnie jak moja rodzina. Takie momenty pomagają ci jednak stać się silniejszym i sprawiają, że bardziej doceniasz to co masz.

Kiedy trzy lata temu zadebiutowałeś w oficjalnym meczu Barcelony, marzyłeś o tym, żeby twoje życie w wieku 20 lat wyglądało tak jak wygląda teraz?

Oczywiście, że nie! Każdy zawsze marzy, by zajść jak najdalej, żeby zaliczyć debiut w barwach Barçy, żeby zdobyć gola na Camp Nou, aby grać w reprezentacji swojego kraju, by zdobyć mistrzostwo La Liga, by wygrać Ligę Mistrzów, sięgnąć po tytuł mistrza świata. Nie wiesz jednak kiedy takie momenty mogą nadejść. To co zawsze powtarzam: trzeba rozwijać się krok po kroku i pozostawić pewne sprawy własnemu biegowi, nie wpływać na nie.

A masz dopiero 20 lat...

To prawda, że wszystko to dzieje się bardzo szybko.

Zasłużyłeś na to, nie ulega to najmniejszej wątpliwości. O czym marzy Lionel Messi?

Przede wszystkim o tym, by dobrze wykonywać swoją pracę i by pomagać zespołowi zdobywać bramki. Bo ważną rzeczą jest to, żeby zauważać, iż Messi nie gra sam. Tutaj wygrywamy i przegrywamy razem. Jesteśmy drużyną.

Jesteś szczęśliwy w Barcelonie?

Bardzo. Przybyłem tu w wieku 13 lat. Już wtedy postawiłem sobie za cel, by grać w pierwszym zespole Barçy.

I twoje marzenie stało się rzeczywistością...

Jeśli spojrzymy na to z tego punktu widzenia - tak, na pewno. Byłem szczęśliwy grając w zespołach młodzieżowych, byłem szczęśliwy kiedy włączono mnie do drużyny Barçy B, kiedy pojechałem na tournee do Korei, Chin, Japonii, kiedy zadebiutowałem w meczu o Puchar Gampera, kiedy mogłem pozostać w pierwszym zespole... Wszystkie te momenty ciągle mam w swojej pamięci.

Były też złe chwile, kontuzje...

To część mojej profesji. Kiedy doznałem kontuzji w momencie, gdy zespół był na fali czułem się naprawdę źle. Drużyna była wspaniała, zdobyła mistrzostwo La Liga, wygrała Ligę Mistrzów, a ja nie mogłem w tym uczestniczyć. Później przyszła kontuzja stopy... kolejny trudny moment. Takie chwile wzmacniają jednak twoją osobowość, uczysz się patrzeć na życie z innej perspektywy.

Masz teraz więcej cierpliwości?

Tak, dokładnie. Kiedy jesteś młody, za wszelką cenę chcesz zrealizować swój cel i pospieszasz niektóre sprawy. Nie widzisz tego, że najlepsze dopiero nadejdzie.

Odważysz się powiedzieć, że przeżywasz obecnie najlepszy moment w swojej karierze?

Można powiedzieć, że tak, chociaż nie oznacza to, że nie będę dojrzewał jako piłkarz. Ciągle można coś poprawić i zawsze trzeba się uczyć. Ale... jestem bardzo zadowolony z obecnej sytuacji, dziękuję za to Bogu. Mimo wszystko będę jeszcze bardziej radosny kiedy zespół będzie zbierał owoce pracy, którą wykonujemy.

Zdobyłeś już siedem goli w ośmiu ligowych spotkaniach.

Kto mnie zna, ten wie, że zawsze strzelałem bramki. Od bardzo, bardzo małego zdobywałem wiele goli i często okazywałem się najlepszym strzelcem.

To znaczy, że lubisz to bardziej?

Zdobywać bramki?

Tak...

Pięknie jest kiedy trafiasz do siatki przeciwnika, zwłaszcza kiedy są to istotne gole. Ale dobrze jest także wtedy gdy możesz pomóc partnerowi z zespołu umieścić piłkę w bramce. Podstawą są zwycięstwa. Nie ma tu szczególnego znaczenia czy zdobywasz gola czy nie. Kiedy przegrywasz, rozpaczasz wspominając sytuacje, których nie udało się wykorzystać.

Barça zdobyła niedawno mistrzostwo La Liga i wygrała Ligę Mistrzów. Który tytuł jest ważniejszy?

Oba. Zawsze chciałem wygrywać wszystko, tak samo zdobyć Puchar Króla jak zwyciężać w spotkaniach towarzyskich. Mamy wystarczająco dobry zespół, by to osiągnąć.

Wiele oczekujesz po trwającym już sezonie?

Bardzo dużo. Wierzę, że gramy dobry futbol i że wiemy jak poradzić sobie z pewnymi niedoskonałościami, które są normalną rzeczą na początku sezonu. Dodatkowo należy zauważyć, że wielu naszych graczy odniosło kontuzje. Z drugiej strony jednak patrząc mamy wystarczająco dobry zespół, by te straty nie były odczuwalne.

Jesteś skromny. Barcelonismo mówi, że obecna Barça uzależniona jest od Messiego...

Nie jestem o tym przekonany. Wszyscy jesteśmy tak samo ważni, a nikt nie jest doskonały i nieomylny.

Kibice eksplodują radością mogąc podziwiać twoją grę.

Faktycznie miło jest słyszeć kiedy fani skandują twoje imię i kiedy słyszysz oklaski pod swoim adresem.

Nie wydaje ci się, że macie dług w stosunku do kibiców? Mam tu na myśli ostatni sezon...

Tak, mamy dług w stosunku do naszych fanów. Wspierali nas do ostatniego momentu, a my zawiedliśmy. Wszyscy musimy przyznać się do błędów i uczyć się na nich, by sytuacja już się nie powtórzyła. Wierzę, że teraz podążamy właściwą drogą i ten sezon da kibicom wiele radości.

Wasza forma jest trochę nierówna. Nie sądzisz?

Niemożliwe jest to, by ciągle grać na najwyższym poziomie. Mierzyliśmy się z Atlético, Sevillą, Zaragozą, graliśmy w Lidze Mistrzów i normalnym jest to, że w innych spotkaniach gramy nieco słabiej.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze