Pierwsza wersja podsumowania, miała pojawić się niedługo po zakończeniu spotkania, jednak zrządzenie losu sprawiło, że nie można było od razu się tym zająć. Chyba dobrze się stało, bo pewnie połowa tej wersji zostałaby ocenzurowana nie tylko ze względów estetycznych ale i moralnych. Po ochłonięciu i dłuższym zastanowieniu nasunęło mi się pytanie: "Jaki sens ma narzekanie i wyzywanie od najgorszych trenera, zawodnika, prezesa czy kogoś innego związanego z klubem?" Otóż odpowiedź jest prosta: Żaden. W ten sposób niczego się nie osiągnie i jakiekolwiek wnioski z popełnionych błędów trzeba wyciągać na spokojnie, bez emocji.
Getafe zdecydowanie zasłużyło na zwycięstwo, było zespołem lepiej zorganizowanym, biegającym, stosującym pressing. To wystarczyło na dramat jaki na boisku odstawiali piłkarze Rijkaarda. Pierwszego gola zdobył w 27. minucie Manu, który wykorzystał bierną postawę obrony gości. W samej końcówce meczu słabą Barcelonę pogrążył Albin. Gdyby nie Valdés byłoby pewnie 4:0. Ten kto odważył postawić się spore pieniądze na triumf gospodarzy, teraz zapewne zaciera ręce. Niespodzianka? Raczej nie. Na możliwych wyjazdowych 18 punktów, Azulgrana ugrała jedynie 6.
Jeśli chodzi o wytykanie błędów to do jednej rzeczy muszę się przyczepić i zrobiłby to na moim miejscu każdy kibic, niezależnie czy byłby on fanem Barcelony, Realu, Legii,Wisły, czy Izolatora Boguchwała (z całym szacunkiem do wszystkich wymienionych zespołów). Nie chodzi już o przegrany mecz, bo to się zdarza każdemu. Taki urok futbolu. Przegrać można jednak na dwa sposoby: po walce albo z kretesem. Podczas całego spotkania z Getafe, w zespole Barcelony nie widać było ani walki, ani biegania, ani jakiegokolwiek zaangażowania. Jedynym zawodnikiem, który grał w piłkę był Andres Iniesta. On jedyny starał się cokolwiek zmienić i wkładał całe serce w to, by konstruować akcje ofensywne. Ale niestety w pojedynkę meczu się nie wygra. Barça o tym wie, a powiela popełnione wcześniej błędy.
Katalończycy zawiedli, bo prawdopodobnie myśleli, że rywal się przestraszy i położy na boisku tak jak uczyniła to ostatnio drużyna Glasgow Rangers. Ale Getafe nie miało zamiaru kajać się przed utytułowanym rywalem. Rozumiem, że gracze Barcelony mogą czuć się zmęczeni i nie wytrzymują tempa całego spotkania, ale nie wydaje mi się, by już od pierwszej minuty czuli w kościach trudy pojedynku. Ponieśliśmy porażkę na własne życzenie, bo nie graliśmy wczoraj w piłkę. Obraz niemocy Barcelony był wręcz dramatyczny. Żal serce ściskał kiedy patrzyło się na to, że nasi gracze nawet nie bardzo chcieli odmienić losy spotkania.
Co do samego Franka Rijkaarda to wiele osób domaga się po tym spotkaniu jego odejścia. Czy tak powinno się stać? Nie jest mi dane o tym decydować. Tego dokonać muszą władze klubu z Laportą na czele. Zmiany na pewno są potrzebne, ale niekoniecznie kadrowe. Wydaje się, że Misterowi brakuje umiejętności motywowania zawodników. Kiedy Barça gra na Camp Nou, żadna motywacja nie jest potrzebna, bo 98-tysięczna widownia wystarcza każdemu. Kiedy tego już brakuje, postawa drużyny diametralnie się zmienia, zaczyna brakować jakiegoś ogniwa, które połączyłoby wszystkie umiejętności naszych zawodników, w jeden spójny organizm, potrafiący pokonać każdego, niezależnie od miejsca.
Co pozostaje nam, kibicom? Musimy wierzyć i być z drużyną do końca, bo nie ma takiego zespołu na świecie, który zawsze będzie grał genialnie i utrzymywał wysoką formę przez długi, długi czas. Każdego dotykają też te gorsze momenty, ale wtedy właśnie uaktywnia się rola prawdziwych kibiców danej drużyny. Nie ma większej motywacji do dalszej pracy, niż świadomość, że kibice wciąż są z klubem, niezależnie od tego czy jest on na szczycie tabeli, w środku, czy na samym dole. Cierpliwość jest cnotą... tyle, że mająca fantastyczny zespół Barça (na papierze najlepszy w historii) wystawia Cules na sporą próbę zaufania. Chyba dobrze się stało, że nadszedł teraz czas na spotkania reprezentacji narodowych, choć gorzej niż dziś Duma Katalonii nie potrafiłaby się już zaprezentować.
Getafe CF:
Abbondanzieri, Cortes, Diaz, Mario, Licht, Pablo, Hernandez, Casquero, De la Red, Sousa, Uche,
FC Barcelona:
Valdés, Puyol, Milito, Thuram, Abidal, Toure Yaya, Xavi, Iniesta, Messi, Henry, Ronaldinho
Bramki:
1-0: 27' - Manu
2-0: 90' - Albin
Bramki z meczu. (by Pytoneyro)
- Szczegóły meczu w relacji live
- Wypowiedź Franka Rijkaarda po meczu.
Barcelona poległa z Getafe; Getafe CF - FC Barcelona 2:0
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)