Gai Assulin i dwa tygodnie w bunkrze
Proces szlifowania piłkarskiego diamentu wymaga spokoju i cierpliwości. Czasem zdarzają się wyjątki, a należy do nich Gai Assulin, który wkrótce podąży tą samą ścieżką co Bojan i Giovani. Co ciekawe niewielu młodych zawodników przeżyło to, co spotkało młodego napastnika Blaugrany.
Najgorsze wspomnienia ma on z lata 2006r, kiedy wybuchła wojna w Libanie. W tym samym czasie młody piłkarz przebywał w rodzinnym Izraelu, na wakacjach. Klimat wojenny było czuć również i tam, a rodzina Assulina musiała ukrywać się przez dwa tygodnie by nie stać się jedną z ofiar konfliktu. Dla Gai'a problem był tym większy, że właśnie dochodził do siebie po kontuzji, a w takich warunkach było prawie niemożliwe o szybki i pełny powrót do zdrowia.
Konflikt jednak stracił na sile, a Izraelczyk mógł wrócić do Barcelony, żeby oddać się opiece szkoleniowców w katalońskim klubie. Piłkarz całkowicie wyleczył swoją kontuzję i trenował dalej, rozwijając się w niezwykle szybkim tempie. Gai zadebiutował w Barçy B, kiedy ta grała jeszcze w Tercera Division. Jak równy z równym, walczył tam z piłkarzami starszymi od niego niemal dwukrotnie. Zaowocowało to powołaniem na mecz Pucharu Katalonii i zagraniczny wyjazd..
Wspaniała forma zawodnika nie przeminęła tak szybko jak się pojawiła, a w ubiegłym roku swoją bardzo kusząca ofertę złożyła mu Chelsea. Działacze angielskiego klubu wyłożyli na stół pokaźną ofertę, ale ten uznał, że możliwość rozwoju w Barçy jest ważniejsza od pieniędzy. Gai to przykład zawodnika, który przybył z zagranicy, ale bardzo szybko zidentyfikował się z klubem. Ponadto zawarł porozumienie z kilkoma organizacjami m.in z Fundacją Samuela Eto'o (wspiera ją 9 graczy Dumy Katalonii) czy argentyńskim klubem Atlético Luján.
[źródło: Sport]
Najgorsze wspomnienia ma on z lata 2006r, kiedy wybuchła wojna w Libanie. W tym samym czasie młody piłkarz przebywał w rodzinnym Izraelu, na wakacjach. Klimat wojenny było czuć również i tam, a rodzina Assulina musiała ukrywać się przez dwa tygodnie by nie stać się jedną z ofiar konfliktu. Dla Gai'a problem był tym większy, że właśnie dochodził do siebie po kontuzji, a w takich warunkach było prawie niemożliwe o szybki i pełny powrót do zdrowia.
Konflikt jednak stracił na sile, a Izraelczyk mógł wrócić do Barcelony, żeby oddać się opiece szkoleniowców w katalońskim klubie. Piłkarz całkowicie wyleczył swoją kontuzję i trenował dalej, rozwijając się w niezwykle szybkim tempie. Gai zadebiutował w Barçy B, kiedy ta grała jeszcze w Tercera Division. Jak równy z równym, walczył tam z piłkarzami starszymi od niego niemal dwukrotnie. Zaowocowało to powołaniem na mecz Pucharu Katalonii i zagraniczny wyjazd..
Wspaniała forma zawodnika nie przeminęła tak szybko jak się pojawiła, a w ubiegłym roku swoją bardzo kusząca ofertę złożyła mu Chelsea. Działacze angielskiego klubu wyłożyli na stół pokaźną ofertę, ale ten uznał, że możliwość rozwoju w Barçy jest ważniejsza od pieniędzy. Gai to przykład zawodnika, który przybył z zagranicy, ale bardzo szybko zidentyfikował się z klubem. Ponadto zawarł porozumienie z kilkoma organizacjami m.in z Fundacją Samuela Eto'o (wspiera ją 9 graczy Dumy Katalonii) czy argentyńskim klubem Atlético Luján.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)