Początek prawdziwej rywalizacji: Sevilla CF - FC Barcelona 22:00
Copa del Rey to o tyle dziwne rozgrywki, że w ostatnich latach wiele drugoligowych, a czasem nawet trzecioligowych drużyn potrafiło sprawić niespodzianki w starciu z faworytami. Żeby było jeszcze ciekawiej, sporo z owych zespołów występujących w niższych klasach rozgrywkowych, często awansowało do kolejnych rund kosztem pierwszoligowców.
Ten sezon jest jednak inny. Przed nami mecze 1/8 finału Pucharu Króla, a w 16-zespołowej stawce pozostali jedynie reprezentanci Primera Division. Zdecydowanie najciekawiej ze wszystkich środowych i czwartkowych pojedynków zapowiada się starcie ubiegłorocznego triumfatora tych rozgrywek - Sevilli z Barceloną, która mimo że może pochwalić się największą ilością triumfów w Copa del Rey, to nie sięgnęła po to trofeum od 1998 roku, kiedy w Walencji po rzutach karnych pokonała Mallorcę. Drużyna ze stolicy Andaluzji z kolei zdobyła krajowy puchar tylko raz, ale za to przed rokiem. Podopieczni ówczesnego jeszcze trenera - Juande Ramosa wygrali 1:0 z Getafe, klubem który w półfinale wyeliminował Barçę.
Status quo
Bo takim można nazwać ponowną nieobecność Ronaldinho, do której wszyscy w Katalonii zdążyli się już przyzwyczaić. Brazylijczyk zmaga się z kontuzją, podobnie jak Deco, który do Andaluzji również nie poleci. Na liście powołanych nie znaleźli się także Messi, Jorquera i Yaya Toure, który już w niedzielę udał się na zgrupowanie kadry narodowej. Czym jednak wobec absencji nawet kluczowych graczy są zmiennicy, wśród których również nie brakuje znanych nazwisk. Po raz pierwszy od kilku tygodni będziemy mieli szansę zobaczyć Henry'ego grającego od pierwszej minuty. Francuz mógłby zagrać na prawym skrzydle i wspomagać szarżującego w środku Samuela Eto'o. Okazuje się zresztą, że Kameruńczyk miast w Barcelonie powinien być już teraz na zgrupowaniu reprezentacji, czego dziś mocno domagała się tamtejsza federacja. W najgorszym dla nas wypadku może złożyć się tak, że Samu nie będzie miał możliwości, aby pomóc drużynie w meczu z Sevillą.
Sevilla też osłabiona
W składzie naszego środowego przeciwnika zabraknie Keity i Kanoute. Obaj zostali powołani przez selekcjonera Mali na Puchar Narodów Afryki, a oprócz tego na Sanchez Pizjuan nie zobaczymy jutro Martíego i Escudé. W ich miejsce do składu Manolo Jiméneza zostali włączeni Kerzhakov, Renato, Fazio oraz De Mul.
Zdobywcy Pucharu UEFA, w poprzedniej rundzie Copa del Rey męczyli się z trzecioligową Denią. Po wyjazdowym remisie (1:1), wydawało się, iż w rewanżu Sevilla postawi kropkę nad "i" i gładko pokona przybysza z Segunda B. Tymczasem do 90. minuty to goście byli w 1/8 finału, bowiem utrzymywali korzystny dla siebie rezultat 3:3. Wówczas jednak niezawodny Kanoute trafił do bramki i rzutem na taśmę wprowadził swoją drużynę do kolejnej rundy Copa del Rey.
W ostatnich tygodniach andaluzyjski zespół notował bardzo dobre występy i wydaje się, że wraca do dawnej formy. Podopiecznym Jiméneza wystarczyły cztery ligowe kolejki, aby strzelić 10 goli tracąc przy tym zaledwie 2. Dzięki tym wynikom Sevilla awansowała na ósme miejsce w tabeli La Liga i o kryzysie może już raczej zapomnieć.
Barça faworytem
Świadczą o tym wyniki bezpośrednich pucharowych spotkań między obiema drużynami. W przeszłości z 20 meczów Katalończycy wygrali 15, jeden zremisowali i ponieśli cztery porażki. Siedem na dziesięć dwumeczów zakończyło się triumfem Azulgrany, co dało jej awans do kolejnej rundy krajowego pucharu. Ostatnie ligowe spotkania także świadczą na korzyść Dumy Katalonii, która od 2003 roku w starciu z Sevillistas triumfowała w La Liga sześciokrotnie na dziewięć rozegranych meczów.
Od czasu powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej, czyli sezonu 2000/01, piłkarze Sevilli aż czterokrotnie awansowali w Pucharze Króla przynajmniej do ćwierćfinału. Dla Barcelony ostatnie lata na pucharowym froncie to z kolei pasmo niepowodzeń, bowiem najdalej udało nam się awansować do półfinału w minionym sezonie, kiedy przegraliśmy dwumecz z Getafe. Dodajmy, że niemożliwy do przegrania po pierwszym spotkaniu na Camp Nou.
Przewidzieć wynik środowej konfrontacji nie sposób, bowiem podopieczni Manolo Jiméneza złapali wiatr w żagle, a ich atutem będzie zapewne własne boisko. Z perspektywy rewanżu, remis Barçy byłby dla nas dobrym rezultatem, ale chcąc spokojnie podchodzić do meczu na Camp Nou, powinniśmy na Sanchez Pizjuan wygrać. Powinniśmy, tym bardziej, że Frank Rijkaard zapowiada, iż w ciemno "nie akceptuje remisu, bowiem chce zwyciężyć". Jak te słowa będą miały się do rzeczywistości, okaże się jutro po godzinie 22.
Ostatnie ligowe mecze Barça - Sevilla:
2003-09-03: FC Barcelona - Sevilla FC 1:1
2004-01-25: Sevilla FC - FC Barcelona 0:1
2004-09-11: FC Barcelona - Sevilla FC 2:0
2005-01-29: Sevilla FC - FC Barcelona 0:4
2005-12-11: FC Barcelona - Sevilla FC 2:1
2006-05-13: Sevilla FC - FC Barcelona 3:2
2006-10-15: FC Barcelona - Sevilla FC 3:1
2007-03-03: Sevilla FC - FC Barcelona 2:1
2007-09-22: FC Barcelona - Sevilla FC 2:1
Ten sezon jest jednak inny. Przed nami mecze 1/8 finału Pucharu Króla, a w 16-zespołowej stawce pozostali jedynie reprezentanci Primera Division. Zdecydowanie najciekawiej ze wszystkich środowych i czwartkowych pojedynków zapowiada się starcie ubiegłorocznego triumfatora tych rozgrywek - Sevilli z Barceloną, która mimo że może pochwalić się największą ilością triumfów w Copa del Rey, to nie sięgnęła po to trofeum od 1998 roku, kiedy w Walencji po rzutach karnych pokonała Mallorcę. Drużyna ze stolicy Andaluzji z kolei zdobyła krajowy puchar tylko raz, ale za to przed rokiem. Podopieczni ówczesnego jeszcze trenera - Juande Ramosa wygrali 1:0 z Getafe, klubem który w półfinale wyeliminował Barçę.
Status quo
Bo takim można nazwać ponowną nieobecność Ronaldinho, do której wszyscy w Katalonii zdążyli się już przyzwyczaić. Brazylijczyk zmaga się z kontuzją, podobnie jak Deco, który do Andaluzji również nie poleci. Na liście powołanych nie znaleźli się także Messi, Jorquera i Yaya Toure, który już w niedzielę udał się na zgrupowanie kadry narodowej. Czym jednak wobec absencji nawet kluczowych graczy są zmiennicy, wśród których również nie brakuje znanych nazwisk. Po raz pierwszy od kilku tygodni będziemy mieli szansę zobaczyć Henry'ego grającego od pierwszej minuty. Francuz mógłby zagrać na prawym skrzydle i wspomagać szarżującego w środku Samuela Eto'o. Okazuje się zresztą, że Kameruńczyk miast w Barcelonie powinien być już teraz na zgrupowaniu reprezentacji, czego dziś mocno domagała się tamtejsza federacja. W najgorszym dla nas wypadku może złożyć się tak, że Samu nie będzie miał możliwości, aby pomóc drużynie w meczu z Sevillą.
Sevilla też osłabiona
W składzie naszego środowego przeciwnika zabraknie Keity i Kanoute. Obaj zostali powołani przez selekcjonera Mali na Puchar Narodów Afryki, a oprócz tego na Sanchez Pizjuan nie zobaczymy jutro Martíego i Escudé. W ich miejsce do składu Manolo Jiméneza zostali włączeni Kerzhakov, Renato, Fazio oraz De Mul.
Zdobywcy Pucharu UEFA, w poprzedniej rundzie Copa del Rey męczyli się z trzecioligową Denią. Po wyjazdowym remisie (1:1), wydawało się, iż w rewanżu Sevilla postawi kropkę nad "i" i gładko pokona przybysza z Segunda B. Tymczasem do 90. minuty to goście byli w 1/8 finału, bowiem utrzymywali korzystny dla siebie rezultat 3:3. Wówczas jednak niezawodny Kanoute trafił do bramki i rzutem na taśmę wprowadził swoją drużynę do kolejnej rundy Copa del Rey.
W ostatnich tygodniach andaluzyjski zespół notował bardzo dobre występy i wydaje się, że wraca do dawnej formy. Podopiecznym Jiméneza wystarczyły cztery ligowe kolejki, aby strzelić 10 goli tracąc przy tym zaledwie 2. Dzięki tym wynikom Sevilla awansowała na ósme miejsce w tabeli La Liga i o kryzysie może już raczej zapomnieć.
Barça faworytem
Świadczą o tym wyniki bezpośrednich pucharowych spotkań między obiema drużynami. W przeszłości z 20 meczów Katalończycy wygrali 15, jeden zremisowali i ponieśli cztery porażki. Siedem na dziesięć dwumeczów zakończyło się triumfem Azulgrany, co dało jej awans do kolejnej rundy krajowego pucharu. Ostatnie ligowe spotkania także świadczą na korzyść Dumy Katalonii, która od 2003 roku w starciu z Sevillistas triumfowała w La Liga sześciokrotnie na dziewięć rozegranych meczów.
Od czasu powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej, czyli sezonu 2000/01, piłkarze Sevilli aż czterokrotnie awansowali w Pucharze Króla przynajmniej do ćwierćfinału. Dla Barcelony ostatnie lata na pucharowym froncie to z kolei pasmo niepowodzeń, bowiem najdalej udało nam się awansować do półfinału w minionym sezonie, kiedy przegraliśmy dwumecz z Getafe. Dodajmy, że niemożliwy do przegrania po pierwszym spotkaniu na Camp Nou.
Przewidzieć wynik środowej konfrontacji nie sposób, bowiem podopieczni Manolo Jiméneza złapali wiatr w żagle, a ich atutem będzie zapewne własne boisko. Z perspektywy rewanżu, remis Barçy byłby dla nas dobrym rezultatem, ale chcąc spokojnie podchodzić do meczu na Camp Nou, powinniśmy na Sanchez Pizjuan wygrać. Powinniśmy, tym bardziej, że Frank Rijkaard zapowiada, iż w ciemno "nie akceptuje remisu, bowiem chce zwyciężyć". Jak te słowa będą miały się do rzeczywistości, okaże się jutro po godzinie 22.
Ostatnie ligowe mecze Barça - Sevilla:
2003-09-03: FC Barcelona - Sevilla FC 1:1
2004-01-25: Sevilla FC - FC Barcelona 0:1
2004-09-11: FC Barcelona - Sevilla FC 2:0
2005-01-29: Sevilla FC - FC Barcelona 0:4
2005-12-11: FC Barcelona - Sevilla FC 2:1
2006-05-13: Sevilla FC - FC Barcelona 3:2
2006-10-15: FC Barcelona - Sevilla FC 3:1
2007-03-03: Sevilla FC - FC Barcelona 2:1
2007-09-22: FC Barcelona - Sevilla FC 2:1
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)