Barça w półfinałe Copa del Rey; Barcelona - Villarreal 1:0
Barcelona awansowała do półfinału Copa del Rey pokonując Villarreal 1:0. Zwycięstwo to jest jak najbardziej zasłużone, choć pozostał niedosyt, bowiem bramek gospodarze mogli strzelić przynajmniej o kilka więcej. Ostatecznie na wagę awansu do kolejnej rundy okazał się gol Henry'ego, który strzałem głową pokonał Diego Lópeza po precyzyjnym dośrodkowaniu Deco z rzutu wolnego.
Barça zaczęła od mocnego uderzenia i od pierwszych minut starała się naciskać rywali. Bardzo aktywny był Henry, który raz po raz przedzierał się lewą flanką pod bramkę Diego Lópeza. Po 15 minutach sytuacja się nieco zmieniła i swoje 'show' rozpoczął Messi, który był dzisiaj nie do zatrzymania. W polu karnym, na dziesięciu metrach zgubił czterech obrońców, dodatkowo czyniąc to w polu karnym i powodując, że obserwatorzy przecierali oczy ze zdumienia. Barça próbowała, strzelała, ale golkiper gości bronił wszystko co zmierzało w kierunku jego bramki.
Nadeszła jednak 41. minuta kiedy Pascal Cygan faulował na 30. metrze wyprowadzającego kontrę Leo Messiego. Piłkę na siódmy metr idealnie dograł Deco, a Thiery Henry strzałem głową nie dał szans Lópezowi. Już minutę później Messi znów szalał przed polem karnym i znów faulował go Cygan, za co ujrzał drugą żółtą kartkę (pierwsza w poprzedniej akcji) i w konsekwencji czerwoną. Do przerwy wynik już się nie zmienił, a Barcelona zasłużenie prowadziła 1:0.
Na drugą połowę w linii obrony pojawił się Lilian Thuram, za Carlesa Puyola, który skarżył się na ból w nodze. Gospodarze od początku przejęli inicjatywę, choć nie dyktowali już tak mocnego tempa, jak w poprzednich 45 minutach. Villarreal bronił się całą drużyną, a Messi raz po raz urządzał sobie slalom między obrońcami gości. Jednak na akcję meczu mógł zasłużyć Bojan Krkic. Młody Hiszpan wyprowadzał kontratak Barcelony i jednym, fenomenalnym podaniem obsłużył Henry'ego, który wpakował piłkę do siatki z 2 metrów. We wszystko wmieszał się jednak sędzia liniowy, który pokazał pozycję spaloną Francuza. 10 minut później, Krkic znów znalazł się w polu karnym, próbował minąć Lópeza, który końcówkami palców wygarnął piłkę spod jego nóg, ale równocześnie przewrócił Bojana i sędzia wskazał na jedenasty metr. Wydawało się, że będzie 2:0, ale López obronił sygnalizowany strzał Messiego. Do końca meczu utrzymał się wynik z pierwszej połowy i po ostatnim gwizdku sędziego, Barcelona mogła się cieszyć z awansu do półfinału Pucharu Króla.
To co martwi to skuteczność podopiecznych Rijkaarda, którzy posiadali miażdzącą przewagę nie potrafiąc udokumentować jej kolejnymi bramkami. Statystyka posiadania piłki, potwierdzająca iż prawie 70% czasu gry mieliśmy futbolówkę przy nodze, oraz liczba strzałów (28), powinny zaowocować wysokim zwycięstem. Wynik wręcz prosił się o to, aby stać się bardziej okazałym, a to ze względu na fakt, iż całą drugą połowę graliśmy z przewagą jednego zawodnika.
Dla Culés ważny jest fakt, iż na boisko powrócił Ronaldinho i to, że Barça znów zagrała swoje, choć to "swoje" tyczy się niestety również wspomnianej skuteczności. A raczej jej braku. W niedzielę Barcelonę czeka starcie z Osasuną, również na Camp Nou, czyli tam gdzie najłatwiej przychodzi jej rozwinięcie skrzydeł. Wynik zakładać można tylko jeden, a póki co cieszmy się z półfinału Copa del Rey.
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol (Thuram, min.46), Milito, Abidal; Iniesta, Márquez (Xavi, min.68), Deco; Bojan (Ronaldinho, min.75), Henry, Messi.
Villarreal: Diego López, Venta, Cygan, Godín, Capdevila; Senna (Bruno, min.48), Josico, Cani, Pires (Josemi, min.46); Rossi (Cazorla, min.46), Tomasson.
Gole: 1:0, 41 min. Henry.
Sędziował: Mejuto González
Żółte kartki: Henry (min. 55) - Cygan (min. 40, 42) - czerwona.
Barça zaczęła od mocnego uderzenia i od pierwszych minut starała się naciskać rywali. Bardzo aktywny był Henry, który raz po raz przedzierał się lewą flanką pod bramkę Diego Lópeza. Po 15 minutach sytuacja się nieco zmieniła i swoje 'show' rozpoczął Messi, który był dzisiaj nie do zatrzymania. W polu karnym, na dziesięciu metrach zgubił czterech obrońców, dodatkowo czyniąc to w polu karnym i powodując, że obserwatorzy przecierali oczy ze zdumienia. Barça próbowała, strzelała, ale golkiper gości bronił wszystko co zmierzało w kierunku jego bramki.
Nadeszła jednak 41. minuta kiedy Pascal Cygan faulował na 30. metrze wyprowadzającego kontrę Leo Messiego. Piłkę na siódmy metr idealnie dograł Deco, a Thiery Henry strzałem głową nie dał szans Lópezowi. Już minutę później Messi znów szalał przed polem karnym i znów faulował go Cygan, za co ujrzał drugą żółtą kartkę (pierwsza w poprzedniej akcji) i w konsekwencji czerwoną. Do przerwy wynik już się nie zmienił, a Barcelona zasłużenie prowadziła 1:0.
Na drugą połowę w linii obrony pojawił się Lilian Thuram, za Carlesa Puyola, który skarżył się na ból w nodze. Gospodarze od początku przejęli inicjatywę, choć nie dyktowali już tak mocnego tempa, jak w poprzednich 45 minutach. Villarreal bronił się całą drużyną, a Messi raz po raz urządzał sobie slalom między obrońcami gości. Jednak na akcję meczu mógł zasłużyć Bojan Krkic. Młody Hiszpan wyprowadzał kontratak Barcelony i jednym, fenomenalnym podaniem obsłużył Henry'ego, który wpakował piłkę do siatki z 2 metrów. We wszystko wmieszał się jednak sędzia liniowy, który pokazał pozycję spaloną Francuza. 10 minut później, Krkic znów znalazł się w polu karnym, próbował minąć Lópeza, który końcówkami palców wygarnął piłkę spod jego nóg, ale równocześnie przewrócił Bojana i sędzia wskazał na jedenasty metr. Wydawało się, że będzie 2:0, ale López obronił sygnalizowany strzał Messiego. Do końca meczu utrzymał się wynik z pierwszej połowy i po ostatnim gwizdku sędziego, Barcelona mogła się cieszyć z awansu do półfinału Pucharu Króla.
To co martwi to skuteczność podopiecznych Rijkaarda, którzy posiadali miażdzącą przewagę nie potrafiąc udokumentować jej kolejnymi bramkami. Statystyka posiadania piłki, potwierdzająca iż prawie 70% czasu gry mieliśmy futbolówkę przy nodze, oraz liczba strzałów (28), powinny zaowocować wysokim zwycięstem. Wynik wręcz prosił się o to, aby stać się bardziej okazałym, a to ze względu na fakt, iż całą drugą połowę graliśmy z przewagą jednego zawodnika.
Dla Culés ważny jest fakt, iż na boisko powrócił Ronaldinho i to, że Barça znów zagrała swoje, choć to "swoje" tyczy się niestety również wspomnianej skuteczności. A raczej jej braku. W niedzielę Barcelonę czeka starcie z Osasuną, również na Camp Nou, czyli tam gdzie najłatwiej przychodzi jej rozwinięcie skrzydeł. Wynik zakładać można tylko jeden, a póki co cieszmy się z półfinału Copa del Rey.
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol (Thuram, min.46), Milito, Abidal; Iniesta, Márquez (Xavi, min.68), Deco; Bojan (Ronaldinho, min.75), Henry, Messi.
Villarreal: Diego López, Venta, Cygan, Godín, Capdevila; Senna (Bruno, min.48), Josico, Cani, Pires (Josemi, min.46); Rossi (Cazorla, min.46), Tomasson.
Gole: 1:0, 41 min. Henry.
Sędziował: Mejuto González
Żółte kartki: Henry (min. 55) - Cygan (min. 40, 42) - czerwona.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)