Valdés - koniec kłopotów Barcelony z bramkarzami

lichy

12 lutego 2008, 12:22

Brak komentarzy
Jeśli przed rozpoczęciem tego sezonu ktoś miał wątpliwości co do tego, czy Valdés jest odpowiednim bramkarzem dla Dumy Katalonii już dawno, powinien stwierdzić, że nie było sensu kupowania nowego portero. Katalończyk w każdym meczu ma wiele pracy, a jego interwencje są kluczowe dla losów każdego spotkania. Wielokrotnie ratował nas przed porażką zupełnie jak jego vis-à-vis z Realu Madryt - Iker Casillas.

Ostatnie ligowe spotkanie jest doskonałym przykładem jak Valdés jest potrzebny Barcelonie. Śmiało można powiedzieć, że jeden punkt z Sanchez Pizjuan zawdzięczamy również bramkarzowi, który pięciokrotnie ratował nas przed utratą bramki. Widać jak wielki postęp wykonał Katalończyk, a przecież ten zawodnik ciągle się rozwija.

Victor Valdés zadebiutował za Louisa van Gaala, w sezonie 2002-03. Był to jednak raczej "incydent", a sam zawodnik na tyle się zdenerwował, że w ramach buntu postanowił odmówić gry w barwach rezerw. W kolejnym sezonie, już pod okiem Franka Rijkaarda, miał toczyć rywalizację o miejsce między słupkami Dumy Katalonii ze zdobywcą brązowego medalu mistrzostw świata - Reçberem Rüştü. Turek okazał się bez szans w starciu z zaledwie 21-letnim bramkarzem, który od tej pory jest podstawowym graczem Barcelony.

W razie pomyłki linia obrony może liczyć na Valdésa, a więc rozwiązał się chyba największy problem ostatnich lat: bramkarz. Od odejścia Zubizarrety między słupkami Blaugrany stawało wielu graczy. Wszyscy przegrywali z presją. Aż pojawił się Valdés.

Jeśli brać pod uwagę statystyki to najlepszym był dla niego sezon 2004-05, kiedy wywalczył Puchar Zamory. Rok później okazał się jednym z bohaterów finału Ligi Mistrzów, kiedy to dwukrotnie w niesamowity sposób zatrzymał Henry'ego przed ulokowaniem piłki w siatce Blaugrany. W obecnym sezonie Valdés statystycznie może okazać się lepszy niż w 2004-05, a co do jego kluczowej roli (jak podczas paryskiego finału) nikt nie może mieć wątpliwości.

Podczas całej swojej "dorosłej" kariery Valdés musiał bronić się przed krytyką, zwłaszcza gdy przydarzały mu się głupie błędy będące oznaką nie najlepszej formy. W reprezentacji także ma pecha - jego rywalem jest Casillas, a na ławce siedzi Luis Aragones, który nie przepada za Katalończykiem.

W tym sezonie Valdés w Barcelonie odgrywa tę samą rolę co Iker w Madrycie. 15 straconych bramek nie jest wyłącznie kwestią dobrej gry formacji defensywnej...

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze