Gaspart nie wyklucza udziału w kampanii wyborczej
Joan Gaspart nie wyklucza swojego udziału w kampanii prezydenckiej, która odbędzie się w Barcelonie za niewiele ponad 2 lata. Nie bierze on jednak pod uwagę swojej kandydatury na sternika klubu, bowiem określa siebie mianem "entuzjasty", który może być "dobrym dyrektorem, lecz niezbyt udanym prezydentem".
"Nie będę starał się już o to stanowisko, bowiem nie uzyskałbym nawet swojego głosu. Ale jako dyrektor, jako członek sztabu wyborczego któregoś z kandydatów, w efekcie mógłbym pracować w Barcelonie na drugim planie" - mówił Gaspart w wywiadzie udzielonym dziennikowi "El 9 Esportiu".
Były sternik Barçy przewiduje, iż najbliższe wybory będą w Barcelonie "zaskakujące", a to ze względu na większą niż dwóch liczbę kandydatów. Zaznaczył, że "partnerzy klubu już nad tym pracują". Gaspart uważa za logiczne, iż w 2010 roku na liście wyborczej mogą znaleźć się Ferran Soriano lub Marc Ingla - nazwiska członków obecnego zarządu. "Jeśli przez najbliższe dwa lata zespół sięgnie po mistrzowski tytuł i wygra Ligę Mistrzów, socios nie będą chcieli zmian i wówczas ja sam będę osobą, która poprze kandydatów obecnego kierownictwa. Jeśli jednak wyniki będą złe, pojawi się mnóstwo różnych alternatyw" - komentował.
Gaspart podkreśla, że może poprzeć kandydaturę Jordiego Roche, obecnego prezydenta Katalońskiej Federacji Piłkarskiej, który bierze pod uwagę możliwość rezygnacji z aktualnie zajmowanego stanowiska. Jego zdaniem Roche jest "zadeklarowanym Culé", który chciałby "wkroczyć w szeregi FC Barcelona". "Jest podekscytowany widząc mnie w roli wiceprezydenta klubu" - dodaje. "Mimo że podczas jego pierwszego startu w wyborach na prezydenta federacji nie poparłem go, on sam pokazał, że byłby dobrym liderem. Jeśli ostatecznie przyjdzie nam razem pracować w Barcelonie, byłoby znakomicie. Jeśli nie - niech wygra najlepszy".
Poruszając inny temat, Gaspart stwierdził, że czas Ronaldinho nie dobiegł jeszcze w Barcelonie końca. "Wciąż nie powiedział tu ostatniego słowa. Ma szansę na Puchar Króla i Puchar Mistrzów" - tłumaczył. Były prezydent wyraził także swoje poparcie dla osoby Franka Rijkaarda przypominając dwa lata bez sukcesów Johana Cruyffa i decyzję ówczesnego prezydenta, Nuneza który zdecydował się kontynuować współpracę z Holendrem.
[źródło: Marca]
"Nie będę starał się już o to stanowisko, bowiem nie uzyskałbym nawet swojego głosu. Ale jako dyrektor, jako członek sztabu wyborczego któregoś z kandydatów, w efekcie mógłbym pracować w Barcelonie na drugim planie" - mówił Gaspart w wywiadzie udzielonym dziennikowi "El 9 Esportiu".
Były sternik Barçy przewiduje, iż najbliższe wybory będą w Barcelonie "zaskakujące", a to ze względu na większą niż dwóch liczbę kandydatów. Zaznaczył, że "partnerzy klubu już nad tym pracują". Gaspart uważa za logiczne, iż w 2010 roku na liście wyborczej mogą znaleźć się Ferran Soriano lub Marc Ingla - nazwiska członków obecnego zarządu. "Jeśli przez najbliższe dwa lata zespół sięgnie po mistrzowski tytuł i wygra Ligę Mistrzów, socios nie będą chcieli zmian i wówczas ja sam będę osobą, która poprze kandydatów obecnego kierownictwa. Jeśli jednak wyniki będą złe, pojawi się mnóstwo różnych alternatyw" - komentował.
Gaspart podkreśla, że może poprzeć kandydaturę Jordiego Roche, obecnego prezydenta Katalońskiej Federacji Piłkarskiej, który bierze pod uwagę możliwość rezygnacji z aktualnie zajmowanego stanowiska. Jego zdaniem Roche jest "zadeklarowanym Culé", który chciałby "wkroczyć w szeregi FC Barcelona". "Jest podekscytowany widząc mnie w roli wiceprezydenta klubu" - dodaje. "Mimo że podczas jego pierwszego startu w wyborach na prezydenta federacji nie poparłem go, on sam pokazał, że byłby dobrym liderem. Jeśli ostatecznie przyjdzie nam razem pracować w Barcelonie, byłoby znakomicie. Jeśli nie - niech wygra najlepszy".
Poruszając inny temat, Gaspart stwierdził, że czas Ronaldinho nie dobiegł jeszcze w Barcelonie końca. "Wciąż nie powiedział tu ostatniego słowa. Ma szansę na Puchar Króla i Puchar Mistrzów" - tłumaczył. Były prezydent wyraził także swoje poparcie dla osoby Franka Rijkaarda przypominając dwa lata bez sukcesów Johana Cruyffa i decyzję ówczesnego prezydenta, Nuneza który zdecydował się kontynuować współpracę z Holendrem.
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)