7 meczów bez strzelenia więcej niż jednego gola
Utrata siły ofensywnej Barçy spowodowała, iż zaczęto bić na alarm. Nie dość, że w tym sezonie trudniej niż kiedyś o zwycięstwo wyjazdowe, to dodatkowo zespołowi zaczyna brakować skuteczności w polu karnym rywali. Żeby nie być gołosłownym wystarczy wspomnieć ostatnie 7 meczów FC Barcelony, w których strzeliła on zaledwie 5 bramek, a co więcej w żadnym spotkaniu nie była w stanie zdobyć więcej niż jednego gola. Posucha strzelecka zaczyna martwić, tym bardziej, że na nieodległym horyzoncie są już decydujące mecze, w których Barcelona zmierzy się w ramach Champions League z zespołem Celticu (20.02) oraz półfinał Copa del Rey przeciwko Valncii (27.02).
Zła seria rozpoczęła się po spotkaniu z Murcią, w którym 12. stycznia zespół wygrał na Camp Nou 4-0. Co jest kuriozalne, był to ostatni mecz Samuela Eto'o przed wyjazdem do Ghany na Puchar Narodów Afryki. Bez Kameruńczyka zespół z trudem znajduje drogę do bramki rywala, nie mogąc strzelić więcej niż jednego gola na mecz. Najpierw w pucharowym meczu z Sevillą na Camp Nou padł bezbramkowy remis, jednak drużyna Rijkaarda awansowała dzięki wcześniejszemu remisowi na Sanchez Pizjuán (1-1).
Później przyszedł czas na minimalne zwycięstwo w lidze z Racingiem (1-0) i kolejne spotkanie na zero, tym razem w Copa del Rey z Villarreal (0-0), po którym to na San Mamés padł kolejny remis (1-1).
Następnie udało się wygrać na Camp Nou w meczu rewanżowym Pucharu Króla, a tym samym wyeliminować z rozgrywek Villarreal (1-0). Zastanawiające, co stałoby się w kolejnych meczach, gdyby nie Xavi. Czy agonia ataku Dumy Katalonii pogłębiłaby się jeszcze bardziej? Przypomnijmy, iż w następnym spotkaniu z Osasuną na Camp Nou, dopiero bramka Xaviego w 88. minucie spotkania zapewniła gospodarzom skromne zwycięstwo (1-0), i podtrzymała szanse na doścignięcie Realu. Siódmy i zarazem ostatni pojedynek tej feralnej serii odbył się ostatniej niedzieli w Sewilli na Sanchez Pizjuán (1-1). Choć trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę klasę rywala nie można mieć pretensji co do wyniku tego meczu.
Niestety statystyki są nieubłagane, w ostatnich siedmiu spotkaniach FC Barcelona notuje średnio aż... 0,7 gola na mecz. Ktoś może powiedzieć: Barça w roku 2008 nie doznała jeszcze porażki. To fakt, jednak prawda jest taka, że po przegranej z Realem Madryt (0-1) Blaugrana rozegrała 11 spotkań notując 5 zwycięstw i 6 remisów, strzelając przy tym 14 bramek (średnio 1.2 na mecz), tracąc zaledwie 5 (0.4).
Eto'o lekiem na całe zło, Xavi niczym strażak
Pod nieobecność ‘Samu' bramki w ostatnich siedmiu spotkaniach zdobywali jedynie Henry (2), Bojan (1) i Xavi (2). O ile obrona Barcelony gra bez zarzutów, o tyle ofensywa przechodzi kryzys. Patrząc na statystyki określenie ‘fantastyczna czwórka', jak określano na początku sezonu Henry'ego, Eto'o, Messiego i Ronaldinho, brzmi jak ironiczny żart.
Drużynie brakowało Messiego, który błysnął dopiero w meczu Pucharu Króla z Villarreal. Ostatnią bramkę Leo strzelił 27. listopada w Lyonie (2-2), ale należy podkreślić, że przez miesiąc leczył kontuzję. Oprócz tego Eto'o wyjechał do Ghany, a Ronaldinho jest na etapie szukania formy po niemal miesięcznej przerwie w grze.
Brak trafień zawodników z linii ataku wywołał dyskusję na temat gry formacji pomocy. Mimo braku okazji w polu karnym rywala, to właśnie Xavi Hernández zdobył w dwóch ostatnich meczach 2 gole, które zapewniły zespołowi 4 punkty. Reprezentant Hiszpanii jest obecnie najlepszym strzelcem pośród pomocników FC Barcelony, gdyż ma na koncie 4 gole w lidze, tyle samo co Bojan i o jeden mniej niż Eto'o. Xavi wpisywał się na listę strzelców w spotkaniach z Atlético Madryt (3-0), Deportivo La Coruña (2-1), Osasuną i Sevillą, a trzy jego bramki dały zespołowi punkty.
[źródło: Sport/Własne]
Zła seria rozpoczęła się po spotkaniu z Murcią, w którym 12. stycznia zespół wygrał na Camp Nou 4-0. Co jest kuriozalne, był to ostatni mecz Samuela Eto'o przed wyjazdem do Ghany na Puchar Narodów Afryki. Bez Kameruńczyka zespół z trudem znajduje drogę do bramki rywala, nie mogąc strzelić więcej niż jednego gola na mecz. Najpierw w pucharowym meczu z Sevillą na Camp Nou padł bezbramkowy remis, jednak drużyna Rijkaarda awansowała dzięki wcześniejszemu remisowi na Sanchez Pizjuán (1-1).
Później przyszedł czas na minimalne zwycięstwo w lidze z Racingiem (1-0) i kolejne spotkanie na zero, tym razem w Copa del Rey z Villarreal (0-0), po którym to na San Mamés padł kolejny remis (1-1).
Następnie udało się wygrać na Camp Nou w meczu rewanżowym Pucharu Króla, a tym samym wyeliminować z rozgrywek Villarreal (1-0). Zastanawiające, co stałoby się w kolejnych meczach, gdyby nie Xavi. Czy agonia ataku Dumy Katalonii pogłębiłaby się jeszcze bardziej? Przypomnijmy, iż w następnym spotkaniu z Osasuną na Camp Nou, dopiero bramka Xaviego w 88. minucie spotkania zapewniła gospodarzom skromne zwycięstwo (1-0), i podtrzymała szanse na doścignięcie Realu. Siódmy i zarazem ostatni pojedynek tej feralnej serii odbył się ostatniej niedzieli w Sewilli na Sanchez Pizjuán (1-1). Choć trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę klasę rywala nie można mieć pretensji co do wyniku tego meczu.
Niestety statystyki są nieubłagane, w ostatnich siedmiu spotkaniach FC Barcelona notuje średnio aż... 0,7 gola na mecz. Ktoś może powiedzieć: Barça w roku 2008 nie doznała jeszcze porażki. To fakt, jednak prawda jest taka, że po przegranej z Realem Madryt (0-1) Blaugrana rozegrała 11 spotkań notując 5 zwycięstw i 6 remisów, strzelając przy tym 14 bramek (średnio 1.2 na mecz), tracąc zaledwie 5 (0.4).
Eto'o lekiem na całe zło, Xavi niczym strażak
Pod nieobecność ‘Samu' bramki w ostatnich siedmiu spotkaniach zdobywali jedynie Henry (2), Bojan (1) i Xavi (2). O ile obrona Barcelony gra bez zarzutów, o tyle ofensywa przechodzi kryzys. Patrząc na statystyki określenie ‘fantastyczna czwórka', jak określano na początku sezonu Henry'ego, Eto'o, Messiego i Ronaldinho, brzmi jak ironiczny żart.
Drużynie brakowało Messiego, który błysnął dopiero w meczu Pucharu Króla z Villarreal. Ostatnią bramkę Leo strzelił 27. listopada w Lyonie (2-2), ale należy podkreślić, że przez miesiąc leczył kontuzję. Oprócz tego Eto'o wyjechał do Ghany, a Ronaldinho jest na etapie szukania formy po niemal miesięcznej przerwie w grze.
Brak trafień zawodników z linii ataku wywołał dyskusję na temat gry formacji pomocy. Mimo braku okazji w polu karnym rywala, to właśnie Xavi Hernández zdobył w dwóch ostatnich meczach 2 gole, które zapewniły zespołowi 4 punkty. Reprezentant Hiszpanii jest obecnie najlepszym strzelcem pośród pomocników FC Barcelony, gdyż ma na koncie 4 gole w lidze, tyle samo co Bojan i o jeden mniej niż Eto'o. Xavi wpisywał się na listę strzelców w spotkaniach z Atlético Madryt (3-0), Deportivo La Coruña (2-1), Osasuną i Sevillą, a trzy jego bramki dały zespołowi punkty.
[źródło: Sport/Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)