Barça dominuje i... remisuje: FC Barcelona - Valencia CF 1:1

Kuba

27 lutego 2008, 21:24

Brak komentarzy
FC Barcelona stanęła dzisiaj do konfrontacji z drużyną Valencii, która od kilku miesięcy gra poniżej oczekiwań. Katalończycy, którzy po dwóch dobrych spotkaniach byli na ustach całej Hiszpanii, mieli odnieść zwycięstwo. Może niełatwe, ale zwycięstwo. Po raz pierwszy w tym sezonie graliśmy pierwsze pucharowe spotkanie na własnym stadionie. Aspekt ten od kilku lat nie był sprzyjający dla Dumy Katalonii, ale dzisiejszą grą udowodniliśmy, iż Valencii w rewanżu będzie bardzo ciężko. Nie zmieni tego nawet korzystny wynik jaki z Camp Nou wywieźli podopieczni Ronalda Koemana.

Podopieczni Franka Rijkaarda od pierwszej minuty rzucili się do ataku. Warto wspomnieć, iż już w 20 sekundzie spotkania został przyznany pierwszy rzut rożny dla Barçy. Gospodarze zamknęli zespół z Walencji na własnej połowie boiska, a nieliczne wypady przyjezdnych nie stwarzały zagrożenia pod bramką Valdésa. Duma Katalonii z kolei przeprowadziła kilka naprawdę groźnych akcji. Pierwszy raz bramkarz gości - Timo Hildebrand był w opałach w 6. minucie. Wtedy to fantastycznym podaniem do Xaviego popisał się Lionel Messi. Pomocnik znalazł się w sytuacji "sam na sam", jednak piłkę odbił bramkarz, ta spadła pod nogi Samuela Eto'o, Kameruńczyk uderzył, ale w nogi Helguery. Dobitki próbował jeszcze ten, który całą akcję rozpoczął - Messi, lecz trafił w swojego kolegę z drużyny. Ciekawych akcji Azulgrana przeprowadziła jeszcze kilka, niemniej jednak żadna z nich nie pozwoliła jej objąć prowadzenia. Gra Barcelony zasługiwała na duże słowa uznania, martwiła tylko słaba skuteczność, tym bardziej, że w pierwszej połowie zespół prowadzony przez Ronalda Koemana nie był w stanie oddać strzału na bramkę strzeżoną przez katalońskiego bramkarza - Victora Valdésa.

Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Znów atakowała Barca, a piłkarze Valencii na własnej połowie niemal całą jedenastką stawiali opór gospodarzom. Momentami mieli nawet problemy, aby wyjść z własnej połowy. Pięć minut po wznowieniu gry w sytuacji "sam na sam" znalazł się tym razem Lionel Messi. Argentyńczyk uderzył prosto w bramkarza, który nie miał problemu ze złapaniem piłki. W 67. minucie groźny strzał z dystansu oddał Samuel Eto'o, Hildebrand odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Messi, który położył się przy interweniującym bramkarzu gości. Otrzymał za to żółtą kartkę, całkiem słusznie zresztą. W 70. minucie stało się coś czego nikt na Camp Nou się nie spodziewał. Pierwszy poważny atak Valencii, szybka kontra, wymiana podań i bramkę dla przyjezdnych strzelił David Villa. Grająca bardzo dobry mecz Barça przegrywa 0:1, a do końca meczu pozostało tylko 20 minut. Ciekawostką jest to, iż był to pierwszy strzał na bramkę w wykonaniu gości.

Stracony gol sprawił, iż wicelider hiszpańskiej Primera Division przycisnął rywala jeszcze mocniej. W 81. minucie nastąpiło ukoronowanie rażącej nieskuteczności. Messi będąc 7 metrów od bramki, mając przed sobą tylko Hildebranda, strzelił prosto w niego. Piłkę sprzed pola karnego próbował dobijać jeszcze inny piłkarz Barçy, niemniej jednak rezultat pozostał niezmieniony. Na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry groźny strzał z ok. 30 metrów oddał Milito. Piłka po interwencji bramkarza minęła lewy słupek bramki. 89. minuta - świetny strzał sprzed pola karnego w wykonaniu Toure, na który piękną paradą odpowiedział bramkarz przyjezdnych. Szaleńcze ataki Barçy przyniosły jednak oczekiwany efekt w 4 minucie doliczonego czasu gry. Samuel Eto'o przebił się przez gąszcz obrońców, był "sam na sam", strzelił w bramkarza, który odbił piłkę. Na szczęście na miejscu był niezawodny w takich momentach Xavi, który po raz kolejny uratował wynik Barcelonie.

Na szczególną pochwałę za dzisiejszy spotkanie zasługuje kilku piłkarzy. Jednym z nich jest na pewno strzelec bramki - trzeci kapitan Azulgrany - Xavi. Także Messi i Abidal dzisiejsze spotkanie mogą zaliczyć do udanych, ale ten, który zaimponował najbardziej to Yaya Toure. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej był wszędzie. Odbierał piłkę, podawał, strzelał. Zabrakło mu jedynie gola.

Nieskuteczność

Wydawało się, iż nieskuteczność, która była zmorą Barçy w niemalże wszystkich meczach to już przeszłość. Niemniej jednak nic nie zmieniło się jeśli chodzi o rozgrywki Copa del Rey. Jak dotychczas Barcelona strzeliła w walce o to trofeum 8 bramek, z czego 5 zdobyła w starciach z trzecioligowym Alcoyano. Od tamtej pory Duma Katalonii nie potrafiła w meczu o Puchar Króla więcej niż jeden raz trafić do siatki przeciwnika.

Wynik spotkania nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Zdecydowaną przewagę posiadała ekipa prowadzona przez Franka Rijkaarda. W trakcie całego meczu oddaliśmy ponad dwadzieścia strzałów, Valencia uderzała na bramkę Valdésa tylko dwukrotnie, a raz udało jej się zaskoczyć Valdésa. Barcelona przeważała piłkarsko w każdym elemencie gry, niemniej jednak przez długi czas nie potrafiła znaleźć recepty na pokonanie świetnie dzisiaj broniącego Timo Hildebranda. To właśnie jemu wszyscy kibice ‘Los Ches' powinni dziękować, że nadal mogą marzyć o awansie do finału Copa del Rey.

Śmiało można stwierdzić, że piłkarze w granatowo-bordowych koszulkach zremisowali dzisiejsze spotkanie na własne życzenie. Wynik, który zanotowała Barça stawia w lepszej sytuacji przed rewanżem drużynę Valencii, ale gra jaką zaprezentowały obie drużyny to dwie różne historie. Na Mestalla Katalończykom łatwo nie będzie, ale jeszcze ciężej może być Valencii, która skuszona bramkowym remisem z Camp Nou, przede wszystkim będzie dążyła do tego, by nie stracić gola. Tyle, że jeśli Barça poprawi skuteczność, sztuka ta nie ma prawa się udać.

FC Barcelona: Valdés, Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal, Yaya Touré, Xavi, Deco, Messi, Eto'o, Henry.

Valencia: Hildebrand, Caneira, Helguera, Albiol, Moretti, Maduro, Baraja, Banega, Joaquín, Villa, Silva.

Stadion: Camp Nou. 74 378 widzów
Arbiter: Iturralde González
Kartki żółte: Deco (min.19), Messi (min.67), Silva (min.74) i Bojan (min.80).

Gole:
0-1, min.70: Villa.
1-1, min.90+4: Xavi.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze