Frank, niech grają najlepsi
Porażka na Vicente Calderon wywołała w Barcelonie debatę odnośnie potrzeby stosowania w zespole rotacji. Trudno się temu dziwić skoro słabo grające wcześniej Atlético wykorzystało to czego nie miał jego rywal. Przed 26. kolejką Rijkaard pozbawił się pierwszego solidnego argumentu przemawiającego za zwycięstwem - Yaya Toure. Wybierając wyjściową jedenastkę dołożył do tego drugi sadzając Messiego na ławce rezerwowych.
Trudno doszukiwać się przyczyn takich decyzji. W piątek mogliśmy przeczytać, że Toure nie znalazł się na liście powołanych ze względu na decyzję trenera. Z kolei młody Argentyńczyk wszedł dopiero z ławki kiedy cała Barça grała już słabo. Czy był w słabej formie, że rozpoczął mecz oglądając go zza linii bocznej? Może zmagał się z lekkim urazem? A może po prostu padł ofiarą matematycznych rotacji Mistera? Na dwa pierwsze pytania łatwo odpowiedzieć (wspominając mecze z Levante i Valencią), mimo słów Rijkaarda, który po sobotnim spotkaniu mówił, że w przypadku Argentyńczyka nie chciał ryzykować przemęczenia.
Rzeczywistość nakazuje sądzić, iż to właśnie ego Holendra i jego sposób myślenia są dla jego decyzji kluczowe. Ostatnie mecze Barcelony tylko to potwierdzają. W starciu z Celtikiem w wyjściowej jedenastce nie pojawił się Eto'o, w pojedynku z Levante na ławce usiadł Henry, a w pucharowym spotkaniu z Valencią Ronaldinho. Na Vicente Calderon w podstawowym składzie zabrakło Messiego i w końcu ponieśliśmy porażkę.
Najbardziej 'fantastyczny' z Fantastycznych
Można odnieść wrażenie, że Rijkaard przedłożył równowagę w szatni nad równowagą w zespole. Podstawową tego konsekwencją jest powiększenie straty do lidera z Madrytu do 5 punktów. Obecnie najbardziej fantastycznym z czwórki fantastycznych jest Messi, w meczu z Celtikiem zagrożony zresztą zawieszeniem ze względu na żółte kartki. Podobnie jak Toure, jeśli Argentyńczyk otrzyma jutro żółtą kartkę i Barcelona awansuje do dalszych gier, jego występ w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu będzie niemożliwy. Obu wyżej wymienionym piłkarzom można było dać odpocząć w jutrzejszej konfrontacji, a postawić na nich w sobotę. Wiedzieli to wszyscy tylko nie Rijkaard...
[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
Trudno doszukiwać się przyczyn takich decyzji. W piątek mogliśmy przeczytać, że Toure nie znalazł się na liście powołanych ze względu na decyzję trenera. Z kolei młody Argentyńczyk wszedł dopiero z ławki kiedy cała Barça grała już słabo. Czy był w słabej formie, że rozpoczął mecz oglądając go zza linii bocznej? Może zmagał się z lekkim urazem? A może po prostu padł ofiarą matematycznych rotacji Mistera? Na dwa pierwsze pytania łatwo odpowiedzieć (wspominając mecze z Levante i Valencią), mimo słów Rijkaarda, który po sobotnim spotkaniu mówił, że w przypadku Argentyńczyka nie chciał ryzykować przemęczenia.
Rzeczywistość nakazuje sądzić, iż to właśnie ego Holendra i jego sposób myślenia są dla jego decyzji kluczowe. Ostatnie mecze Barcelony tylko to potwierdzają. W starciu z Celtikiem w wyjściowej jedenastce nie pojawił się Eto'o, w pojedynku z Levante na ławce usiadł Henry, a w pucharowym spotkaniu z Valencią Ronaldinho. Na Vicente Calderon w podstawowym składzie zabrakło Messiego i w końcu ponieśliśmy porażkę.
Najbardziej 'fantastyczny' z Fantastycznych
Można odnieść wrażenie, że Rijkaard przedłożył równowagę w szatni nad równowagą w zespole. Podstawową tego konsekwencją jest powiększenie straty do lidera z Madrytu do 5 punktów. Obecnie najbardziej fantastycznym z czwórki fantastycznych jest Messi, w meczu z Celtikiem zagrożony zresztą zawieszeniem ze względu na żółte kartki. Podobnie jak Toure, jeśli Argentyńczyk otrzyma jutro żółtą kartkę i Barcelona awansuje do dalszych gier, jego występ w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu będzie niemożliwy. Obu wyżej wymienionym piłkarzom można było dać odpocząć w jutrzejszej konfrontacji, a postawić na nich w sobotę. Wiedzieli to wszyscy tylko nie Rijkaard...
[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)