Zambrotta: Zachowanie kibiców było nie fair
Gianluca Zambrotta w Barcelonie nigdy nie błyszczał. W wywiadzie udzielonym dla katalońskiego "Sportu" poruszył temat swojej formy i kwestie dotyczące całego zespołu, który wciąż liczy się w walce na trzech frontach.
"Miałem dwa, trzy dość słabe miesiące. Teraz jest lepiej, czuję się dobrze w każdym aspekcie. Problemy, które mnie dotyczyły występują u każdego sportowca. Nie jesteśmy w stanie zawsze być przygotowani na 100%, czy to fizycznie, czy mentalnie. Ludzie powinni to zrozumieć. To co mnie dotknęło łatwo wyjaśnić. W trakcie sezonu rozgrywamy wiele meczów i obciążenie fizyczne i psychiczne często pociąga cię w dół. Dodatkowo borykałem się z problemami osobistymi - nie chcę się nad tym rozwodzić, ale miało to na mnie wpływ".
"Odbyłem rozmowę z trenerem, który widział, że moje morale jest niskie. Zapytał mnie o to i otwarcie powiedział, że chce stawiać na tych, którzy są w najwyższej formie. To była decyzja, która posadziła mnie na ławce, ale przez to dowiedziałem się co czują piłkarze, którzy są rezerwowymi. Tylko praca może tu pomóc, nie ma innego cudownego środka. To brzmi jak utarty frazes, ale taka jest prawda".
Długa ciężka droga
Zambrotta uważa jednak, że choćby sytuacja z meczu z Levante, kiedy po jego zagraniu ręką arbiter podyktował rzut karny dla gości, nie wpłynęła na niego korzystnie. Zawodnik otrzymał wówczas salwę gwizdów z trybun Camp Nou, a teraz skomentował to mówiąc, iż takie zachowanie nie było wobec niego w porządku, "Muszę podkreślić, że miało to na mnie wpływ, bowiem nie jestem człowiekiem, który stara się cokolwiek ukrywać. Zawsze staram się dawać z siebie wszystko" - podkreślał.
"Nie jestem piłkarzem, który na boisku nie do końca realizuje swoje zadania. Taki nie byłem we Włoszech i taki nie jestem tutaj. Jestem zdania, że należy dawać z siebie wszystko. Nie 100, ale 110 procent, dlatego nie rozumiem dlaczego ludzie gwiżdżą kiedy komuś zdarzy się błąd. Faktem jest, że fani płacą pieniądze za widowisko i mogą mówić co chcą, ale takie zachowanie mi się nie podoba. Niektórzy kibice mnie oklaskiwali? Zgadza się, oni wiedzą, że obrońca może się pomylić, podobnie jak napastnik może nie wykorzystać trzech dogodnych okazji w trakcie meczu. Ja wolę jednak skoncentrować się wsparciu kolegów z zespołu, to pokazuje, że jest tu dobra atmosfera".
Osobiste cele
Dziennikarze "Sportu" zasugerowali Włochowi, iż Culés chcieliby oglądać go takiego jak z czasu niemieckiego mundialu. "Nie można porównywać tego jak prezentujesz się w siedmiu meczach na turnieju i tego co dzieje się w Barcelonie na przestrzeni 9 miesięcy, kiedy rozgrywanych jest 50 spotkań. Tu mamy kwestię innej motywacji. Zespół? Jest w porządku. Nie rozgrywamy złego sezonu, jestem daleki od tego, aby tak mówić. Gramy na trzech frontach i mamy szansę na końcowy triumf w każdych rozgrywkach. Nie możecie pytać o więcej".
"Prezentujemy nierówną formę? To zależy. Tak jak powiedziałem, aspirujemy do trzech ważnych trofeów i nie uważam, żeby było to coś niezwykłego. Ciężko być cały czas w wysokiej formie. Trzeba pamiętać, że mamy jeszcze mecze reprezentacji i możemy być zmęczeni, choć sądzę, że nie gramy przy tym źle. Nie jest możliwa ciągła wspaniała gra. Wciąż możemy sięgnąć po trzy tytuły. Będzie ciężko, ale nie możemy się poddawać. Jeśli miałbym wybrać jeden, byłaby to Liga Mistrzów, choć nie zamierzam rezygnować z pozostałych".
"Jeśli chodzi o ligę, problemem jest to, że musimy czekać na wpadkę Realu. W dalszej kolejności musimy to wykorzystać. Ale jest to możliwe...".
[źródło: Goal.com]
"Miałem dwa, trzy dość słabe miesiące. Teraz jest lepiej, czuję się dobrze w każdym aspekcie. Problemy, które mnie dotyczyły występują u każdego sportowca. Nie jesteśmy w stanie zawsze być przygotowani na 100%, czy to fizycznie, czy mentalnie. Ludzie powinni to zrozumieć. To co mnie dotknęło łatwo wyjaśnić. W trakcie sezonu rozgrywamy wiele meczów i obciążenie fizyczne i psychiczne często pociąga cię w dół. Dodatkowo borykałem się z problemami osobistymi - nie chcę się nad tym rozwodzić, ale miało to na mnie wpływ".
"Odbyłem rozmowę z trenerem, który widział, że moje morale jest niskie. Zapytał mnie o to i otwarcie powiedział, że chce stawiać na tych, którzy są w najwyższej formie. To była decyzja, która posadziła mnie na ławce, ale przez to dowiedziałem się co czują piłkarze, którzy są rezerwowymi. Tylko praca może tu pomóc, nie ma innego cudownego środka. To brzmi jak utarty frazes, ale taka jest prawda".
Długa ciężka droga
Zambrotta uważa jednak, że choćby sytuacja z meczu z Levante, kiedy po jego zagraniu ręką arbiter podyktował rzut karny dla gości, nie wpłynęła na niego korzystnie. Zawodnik otrzymał wówczas salwę gwizdów z trybun Camp Nou, a teraz skomentował to mówiąc, iż takie zachowanie nie było wobec niego w porządku, "Muszę podkreślić, że miało to na mnie wpływ, bowiem nie jestem człowiekiem, który stara się cokolwiek ukrywać. Zawsze staram się dawać z siebie wszystko" - podkreślał.
"Nie jestem piłkarzem, który na boisku nie do końca realizuje swoje zadania. Taki nie byłem we Włoszech i taki nie jestem tutaj. Jestem zdania, że należy dawać z siebie wszystko. Nie 100, ale 110 procent, dlatego nie rozumiem dlaczego ludzie gwiżdżą kiedy komuś zdarzy się błąd. Faktem jest, że fani płacą pieniądze za widowisko i mogą mówić co chcą, ale takie zachowanie mi się nie podoba. Niektórzy kibice mnie oklaskiwali? Zgadza się, oni wiedzą, że obrońca może się pomylić, podobnie jak napastnik może nie wykorzystać trzech dogodnych okazji w trakcie meczu. Ja wolę jednak skoncentrować się wsparciu kolegów z zespołu, to pokazuje, że jest tu dobra atmosfera".
Osobiste cele
Dziennikarze "Sportu" zasugerowali Włochowi, iż Culés chcieliby oglądać go takiego jak z czasu niemieckiego mundialu. "Nie można porównywać tego jak prezentujesz się w siedmiu meczach na turnieju i tego co dzieje się w Barcelonie na przestrzeni 9 miesięcy, kiedy rozgrywanych jest 50 spotkań. Tu mamy kwestię innej motywacji. Zespół? Jest w porządku. Nie rozgrywamy złego sezonu, jestem daleki od tego, aby tak mówić. Gramy na trzech frontach i mamy szansę na końcowy triumf w każdych rozgrywkach. Nie możecie pytać o więcej".
"Prezentujemy nierówną formę? To zależy. Tak jak powiedziałem, aspirujemy do trzech ważnych trofeów i nie uważam, żeby było to coś niezwykłego. Ciężko być cały czas w wysokiej formie. Trzeba pamiętać, że mamy jeszcze mecze reprezentacji i możemy być zmęczeni, choć sądzę, że nie gramy przy tym źle. Nie jest możliwa ciągła wspaniała gra. Wciąż możemy sięgnąć po trzy tytuły. Będzie ciężko, ale nie możemy się poddawać. Jeśli miałbym wybrać jeden, byłaby to Liga Mistrzów, choć nie zamierzam rezygnować z pozostałych".
"Jeśli chodzi o ligę, problemem jest to, że musimy czekać na wpadkę Realu. W dalszej kolejności musimy to wykorzystać. Ale jest to możliwe...".
[źródło: Goal.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)