Niemożliwe jednak istnieje; Betis - Barcelona 3:2 (0:2)

robertinho

29 marca 2008, 19:37

Brak komentarzy
"Impossible is nothing" - swego czasu jedna ze znanych firm odzieżowych reklamowała się pod takim hasłem. Wydawałoby się, że takowa idea jest godną pochwały, niesamowicie podbudowującą morale potencjalnego sportowca. Barcelona do tego spotkania podchodziła z czteropunktową stratą do lidera Primera Division - Realu, natomiast gospodarze z Sevilli zdobywają kolejne punkty do zagwarantowania sobie bezpiecznej pozycji w środku tabeli.

Owe motto użyłem nie bez powodu, ale o tym w dalszej części, bo w kontekście tego spotkania jego interpretacja może być dwojaka. Pierwsza połowa spotkania zgodnie z planem Franka Rijkaarda - Barcelona zdominowała przebieg gry i po trafieniach Bojana i Eto'o - odpowiednio w 12. i 16. minucie spotkania - zasłużenie prowadziła 2:0.

W drugiej połowie stała się jednak rzecz niesamowita, a nawet wręcz niemożliwa jeśli by kontynuować wątek główny. W ciągu 15. minut gospodarze zdołali zdobyć kontaktowego gola, nie strzelić rzutu karnego, doprowadzić do wyrównania, by ostatecznie w 78. minucie spotkania wyjść na prowadzenie 3:2. Sytuacja kuriozalna ale już nie takie dramaty związane z odrabianiem strat przeżywali kibice piłki nożnej na całym świecie. Rzeczą, która najbardziej irytuje każdego fana, to bierność i brak walki lub jakiejkolwiek innej formy zaangażowania w mecz i próba odwrócenia jego losów na własną korzyść. W drugiej połowie na boisku nie wyszedł zespół, który walczy o tytuł mistrza Hiszpanii, tylko jedenastu zawodników chcących po prostu dokończyć mecz, a nie wygrać.

Kolejne punkty stracone, co w efekcie może skończyć spadkiem w tabeli na trzecie miejsce i rozpoczęciem pogoni za Villarreal. Wracając do motta wiodącego znaczenie "niemożliwe nie istnieje" po dzisiejszym dniu nabrało różnych znaczeń. Po pierwsze da się przegrać wygrany mecz w sposób beznadziejnie słaby. Po drugie (w przypadku Betisu) da się wygrać przegrany mecz, a po trzecie da się przegrać taki mecz mając armię supergwiazd w składzie. Jak widać wszystko jest możliwe ale takich dowodów Blaugrana dostarczyła nam już wystarczająco dużo. Wystarczająco dużo by zmusić do myślenia nie tylko kibiców, ale i cały zarząd. Chyba...

Real Betis: Casto; Ilic, Juanito, Melli, Damià; Juande, Rivera; Edu, Capi (Sobis, 53'), Mark González (Odonkor, 53'); Pavone (Xisco, 87').

FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Thuram, Abidal; Xavi, Touré (Gudjohnsen, 79'), Iniesta; Henry, Eto'o, Bojan (Giovani, 62').

Gole:
0-1, 13': Bojan.
0-2, 15': Eto'o.
1-2, 63': Edu.
2-2, 76': Juanito.
3-2, 78': Edu.

Arbiter: Javier Turienzo Álvarez.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze