Manchester vs Barça, czyli zakupieni kontra wychowankowie
Kiedy w zespole nie ma gwiazd lub gdy nie można na nie liczyć, Barça musi polegać na swoich wychowankach. Manchester United ma reputację jednej z najlepszych akademii piłkarskich w Anglii, a sam klub dba o swoje rezerwy. Dowodem na to mogą być talenty, które wyłoniły się z młodszych drużyn Czerwonych Diabłów. Niemniej ci, którzy teraz odcinają na Old Trafford kupony od sławy przyszli z zewnątrz, na co trzeba było wydać wiele pieniędzy.
Prawdą jest, że w szatni liderem jest Gary Neville, ale sam zespół ma dwa oblicza. Dwie figury takie jak Paul Scholes i Ryan Giggs, którzy jako młodzi chłopcy występowali w rezerwach Manchesteru, stali się piłkarzami światowej klasy. Jednak wystarczy by obaj przeszli się do Old Trafford Megastore (główny, oficjalny sklep) by zobaczyć, że Rooney pozyskany z Evertonu (lubiany przez fanów United już za samą decyzję o opuszczeniu Mersey), Cristiano Ronaldo ze Sportingu Lizbona, Carlos Tévez, który z Boca zawitał najpierw do West Ham; Anderson z Porto i Piqué z FC Barcelony również są wielkimi idolami dla kibiców, którzy bałwochwalczo hołdują im, tak jakby byli z tego samego sąsiedztwa Trafford.
Wychowankowie Barçy
Mierząc się z ewentualnymi milionami, jakie Manchester United pompuje w zawodników biegających w danym meczu po boisku, Barcelona która powinna walczyć z Anglikami tą samą bronią, obecnie jest zmuszona przetrwać sztorm razem z chłopakami, którzy przeszli przez La Masia.
Gwiazdy zespołu są albo są nieobecne, albo nie można liczyć na to, że pojawią się w najważniejszych meczach sezonu. Dlatego Barça będzie musiała polegać na takich piłkarzach jak Messi, Bojan, Xavi, Iniesta, Valdés, Puyol i Dos Santos, których zadaniem będzie wyeliminowanie drużyny, która bez zastanowienia wydała w tym sezonie 40 mln euro na Nani'ego i Andersona.
Trzeba sobie uświadomić, że gwiazdy United grają na poziomie, jakiego oczekuje się od zespołu i poszczególnych, sowicie wynagradzanych piłkarzy. Na Old Trafford nie słychać by narzekano na Rooneya, Cristiano Ronaldo, Téveza, Vidica, Van der Sara i spółkę.
Być może jest to efekt pozycji i autorytetu, jakim Alex Ferguson cieszy się wśród swoich graczy lub po prostu wynik szczęścia. Pewne jest to, że pozycja obu klubów jest diametralnie różna. Jednak wychowankowie Blaugrany pokazali już, że nie boją się nikogo, nawet jeśli jest to słynny Manchester United.
[źródło: Sport]
Prawdą jest, że w szatni liderem jest Gary Neville, ale sam zespół ma dwa oblicza. Dwie figury takie jak Paul Scholes i Ryan Giggs, którzy jako młodzi chłopcy występowali w rezerwach Manchesteru, stali się piłkarzami światowej klasy. Jednak wystarczy by obaj przeszli się do Old Trafford Megastore (główny, oficjalny sklep) by zobaczyć, że Rooney pozyskany z Evertonu (lubiany przez fanów United już za samą decyzję o opuszczeniu Mersey), Cristiano Ronaldo ze Sportingu Lizbona, Carlos Tévez, który z Boca zawitał najpierw do West Ham; Anderson z Porto i Piqué z FC Barcelony również są wielkimi idolami dla kibiców, którzy bałwochwalczo hołdują im, tak jakby byli z tego samego sąsiedztwa Trafford.
Wychowankowie Barçy
Mierząc się z ewentualnymi milionami, jakie Manchester United pompuje w zawodników biegających w danym meczu po boisku, Barcelona która powinna walczyć z Anglikami tą samą bronią, obecnie jest zmuszona przetrwać sztorm razem z chłopakami, którzy przeszli przez La Masia.
Gwiazdy zespołu są albo są nieobecne, albo nie można liczyć na to, że pojawią się w najważniejszych meczach sezonu. Dlatego Barça będzie musiała polegać na takich piłkarzach jak Messi, Bojan, Xavi, Iniesta, Valdés, Puyol i Dos Santos, których zadaniem będzie wyeliminowanie drużyny, która bez zastanowienia wydała w tym sezonie 40 mln euro na Nani'ego i Andersona.
Trzeba sobie uświadomić, że gwiazdy United grają na poziomie, jakiego oczekuje się od zespołu i poszczególnych, sowicie wynagradzanych piłkarzy. Na Old Trafford nie słychać by narzekano na Rooneya, Cristiano Ronaldo, Téveza, Vidica, Van der Sara i spółkę.
Być może jest to efekt pozycji i autorytetu, jakim Alex Ferguson cieszy się wśród swoich graczy lub po prostu wynik szczęścia. Pewne jest to, że pozycja obu klubów jest diametralnie różna. Jednak wychowankowie Blaugrany pokazali już, że nie boją się nikogo, nawet jeśli jest to słynny Manchester United.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)