Mecz sezonu w Anglii dla Chelsea, Manchester poległ
Manchester United mógł zapewnić sobie dzisiaj tytuł mistrza Anglii. Nie udało, się bo piłkarze Chelsea postawili w sobotnie popołudnie "Czerwonym Diabłom" poprzeczkę zbyt wysoko. Po niezwykle emocjonującym meczu The Blues pokonali Manchester 2:1.
Trener sir Alex Ferguson wysłał do boju dość rezerwowy skład. W podstawowym składzie brakuje Cristiano Ronaldo oraz Carlosa Teveza, nie grał też Paul Scholes ani Owen Hargreves. Na ławce zasiadł także polski bramkarz, Tomasz Kuszczak. W porównaniu ze spotkaniem z Barceloną w Lidze Mistrzów mieliśmy aż sześć zmian.
Już w pierwszej minucie meczu po błędzie Wesa Browna mógł paść pierwszy gol dla The Blues. Nerwowe zagranie do Van der Sara spowodowało, że przed dużą szansą na zdobycie bramki stanęli zawodnicy Chelsea. Chwilę później na bramkę Manchesteru United po raz kolejny groźnie uderzał Michael Essien.
W kolejnych minutach wydawało się, że Manchester opanował sytuację. Była to jednak chwilowa poprawa sytuacji. W 8. minucie poważnego urazu twarzy doznał Nemanja Vidic, który musiał zostać zastąpiony przez Owena Hargrevesa. Napór Chelsea wciąż jednak trwał i z każdą upływającą minutą był coraz większy. Zawodnicy Manchesteru w pierwszej połowie meczu prezentowali się podobnie jak w środowym meczu w Barcelonie. Schowani na własnej połowie, bronili dostępu do bramki. Udawało im się to jednak ze zmiennym szczęściem, bo "The Blues" wciąż mieli więcej okazji do zdobycia gola. W 20. minucie tylko słupek uratował piłkarzy Alexa Fergusona przed stratą bramki. W dalszej części meczu obraz gry nie ulegał zmianie. Nadal więcej zagrożenia pod bramką van der Sara stwarzali zawodnicy prowadzeni przez Avrama Granta, czego kwintesencją był klasyczny gol "do szatni" strzelony przez Michaela Ballacka w 45. minucie meczu. Bramkę Niemiec zadedykował zmarłej w czwartek mamie Franka Lamparda - Pat.
Początek drugiej połowy spotkania był bardziej wyrównany niż pierwsze minuty meczu. Jednak fatalny błąd obrońców londyńczyków: Ricardo Carvalho i Paulo Ferreiry sprawił, że sam na sam z Petrem Cechem znalazł się Wayne Rooney, który musiał wykorzystać taką sytuację i doprowadził do remisu. Po zmianie stron boiska, zaznaczyła się lekka dominacja "Czerwonych Diabłów". Groźnie strzelał Giggs, swoje okazje miał również Rooney. W 64. minucie na boisku pojawił się John O'Sheya, który zastąpił Andersona. Chwilę wcześniej wszedł Cristiano Ronaldo, który zmienił Rooneya.
Roszad w składzie dokonywał także Avram Grant, który wprowadził do gry Nicolasa Anelkę. W 72. minucie świetną interwencją popisał się holenderski golkiper Manchesteru. Wypiąstkował on silny strzał Drogby, tym samym nie dopuszczając do straty gola. Na ostatnie 10 minut spotkania Avram Grant zdecydował się wprowadzić trzeciego napastnika. Za Salomona Kalou wszedł Ukrainiec Andrij Szewczenko.
W 83. Michael Carrick zagrywał ręką w polu karnym, a sędzia podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł strzelec pierwszego gola, Michael Ballack, który pewnie wykorzystał rzut karny. Piłkarze Fergusona mieli jeszcze dwie okazje do wyrównania. Jednak kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie uchronić Chelsea przed stratą gola, na linii bramkowej stawał któryś z graczy The Blues. Najpierw Ashley Cole, później Szewczenko.
Po ostatnim gwizdku sędziego bohaterem meczu został Michael Ballack. I choć "Czerwone Diabły" dzisiaj przegrały, wciąż są w lepszej sytuacji od Londyńczyków. W następnych dwóch kolejach Premier League muszą zdobyć komplet punktów, Chelsea natomiast będzie czekać na potknięcie rywali, bo tylko ono daje im jeszcze szansę na tytuł.
[źródło: Sport.pl]
Trener sir Alex Ferguson wysłał do boju dość rezerwowy skład. W podstawowym składzie brakuje Cristiano Ronaldo oraz Carlosa Teveza, nie grał też Paul Scholes ani Owen Hargreves. Na ławce zasiadł także polski bramkarz, Tomasz Kuszczak. W porównaniu ze spotkaniem z Barceloną w Lidze Mistrzów mieliśmy aż sześć zmian.
Już w pierwszej minucie meczu po błędzie Wesa Browna mógł paść pierwszy gol dla The Blues. Nerwowe zagranie do Van der Sara spowodowało, że przed dużą szansą na zdobycie bramki stanęli zawodnicy Chelsea. Chwilę później na bramkę Manchesteru United po raz kolejny groźnie uderzał Michael Essien.
W kolejnych minutach wydawało się, że Manchester opanował sytuację. Była to jednak chwilowa poprawa sytuacji. W 8. minucie poważnego urazu twarzy doznał Nemanja Vidic, który musiał zostać zastąpiony przez Owena Hargrevesa. Napór Chelsea wciąż jednak trwał i z każdą upływającą minutą był coraz większy. Zawodnicy Manchesteru w pierwszej połowie meczu prezentowali się podobnie jak w środowym meczu w Barcelonie. Schowani na własnej połowie, bronili dostępu do bramki. Udawało im się to jednak ze zmiennym szczęściem, bo "The Blues" wciąż mieli więcej okazji do zdobycia gola. W 20. minucie tylko słupek uratował piłkarzy Alexa Fergusona przed stratą bramki. W dalszej części meczu obraz gry nie ulegał zmianie. Nadal więcej zagrożenia pod bramką van der Sara stwarzali zawodnicy prowadzeni przez Avrama Granta, czego kwintesencją był klasyczny gol "do szatni" strzelony przez Michaela Ballacka w 45. minucie meczu. Bramkę Niemiec zadedykował zmarłej w czwartek mamie Franka Lamparda - Pat.
Początek drugiej połowy spotkania był bardziej wyrównany niż pierwsze minuty meczu. Jednak fatalny błąd obrońców londyńczyków: Ricardo Carvalho i Paulo Ferreiry sprawił, że sam na sam z Petrem Cechem znalazł się Wayne Rooney, który musiał wykorzystać taką sytuację i doprowadził do remisu. Po zmianie stron boiska, zaznaczyła się lekka dominacja "Czerwonych Diabłów". Groźnie strzelał Giggs, swoje okazje miał również Rooney. W 64. minucie na boisku pojawił się John O'Sheya, który zastąpił Andersona. Chwilę wcześniej wszedł Cristiano Ronaldo, który zmienił Rooneya.
Roszad w składzie dokonywał także Avram Grant, który wprowadził do gry Nicolasa Anelkę. W 72. minucie świetną interwencją popisał się holenderski golkiper Manchesteru. Wypiąstkował on silny strzał Drogby, tym samym nie dopuszczając do straty gola. Na ostatnie 10 minut spotkania Avram Grant zdecydował się wprowadzić trzeciego napastnika. Za Salomona Kalou wszedł Ukrainiec Andrij Szewczenko.
W 83. Michael Carrick zagrywał ręką w polu karnym, a sędzia podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł strzelec pierwszego gola, Michael Ballack, który pewnie wykorzystał rzut karny. Piłkarze Fergusona mieli jeszcze dwie okazje do wyrównania. Jednak kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie uchronić Chelsea przed stratą gola, na linii bramkowej stawał któryś z graczy The Blues. Najpierw Ashley Cole, później Szewczenko.
Po ostatnim gwizdku sędziego bohaterem meczu został Michael Ballack. I choć "Czerwone Diabły" dzisiaj przegrały, wciąż są w lepszej sytuacji od Londyńczyków. W następnych dwóch kolejach Premier League muszą zdobyć komplet punktów, Chelsea natomiast będzie czekać na potknięcie rywali, bo tylko ono daje im jeszcze szansę na tytuł.
[źródło: Sport.pl]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)