Beztroski żywot Ronaldinho
Mało jest dziś osób, które wierzą w cudowne 'zmartwychwstanie' Gaúcho w barwach Blaugrana. Sam Brazylijczyk postawił już krzyżyk na swoim dalszym pobycie w Barcelonie i szykuje się do przeprowadzki. Podczas gdy drużyna w wielkich mękach niemal dobrnęła do końcówki sezonu, Ronaldinho wiedzie całkiem beztroskie życie. Nie ma już wątpliwości, że niedługo pożegna się z zespołem, w którym spędził wiele lat. "Arrivederci, amici!"- to chyba będą jego ostatnie słowa, bowiem Brazylijczyk musi powoli przyzwyczajać się do nowego języka, jeśli kierunkiem jego dalszej kariery ma być Mediolan.
Od dawna wiadomo, że Ronaldinho chce grać dla Milanu. Jednak na razie jest jeszcze w Barcelonie. Bez skrępowania stara się wykorzystać wszystkie atuty, jakie oferuje stolica Katalonii. Pośród nocnych atrakcji, Brazylijczyk czuje się najwyraźniej jak ryba w wodzie. Nie tak dawno prasę obiegły fotografie zrobione w jednym z ekskluzywnych klubów, na których szeroko uśmiechnięty piłkarz pozuje fotoreporterom z drinkiem w ręku. Gaúcho musi jednak uważać na siebie, bo podobno ostatnie badania wykazały katastrofalny stan jego zdrowia. Zachodzi podejrzenie, że Silvio Berlusconi pomyśli dwa razy, zanim sprowadzi do zespołu zawodnika, którego od rajdów pod bramkę przeciwnika bardziej interesują rajdy po nocnych lokalach w dni wolne od meczów.
Niezależnie od tego co stanie się z naszym 'Crackiem nr 1' na uwagę zasługuje sposób w jaki Brazylijczyk żegna się z FC Barceloną. Z klubem, z którym sięgał po najwyższe laury w europejskim futbolu. Otóż Ronaldinho nie próbuje nawet udawać, że los zespołu w tak trudnym momencie cokolwiek go interesuje. Od dawna już przestał starać się o miejsce w podstawowym składzie. Dewizą Gaúcho w tych ostatnich miesiącach jest po prostu bezpiecznie przeczekać do okna transferowego, a póki co... "wino, kobiety, śpiew". Możliwości Barcelony się dla niego wyczerpały, a więc za radą swojego brata postanowił przy pierwszej lepszej okazji dać nogę z klubu, któremu nie tak dawno przysięgał wierność do końca kariery. Nie wiadomo czy piłkarz zna starą marynarską prawdę, o tym co robi pewien gatunek gryzonia, kiedy okręt zaczyna tonąć. Jedno jest pewne: za Ronaldinho nikt w Barcelonie nie będzie płakał, a takich 'wiernych' kibice mają nadzieję więcej na Camp Nou nie oglądać.
[źródło: Sport/własne]
Od dawna wiadomo, że Ronaldinho chce grać dla Milanu. Jednak na razie jest jeszcze w Barcelonie. Bez skrępowania stara się wykorzystać wszystkie atuty, jakie oferuje stolica Katalonii. Pośród nocnych atrakcji, Brazylijczyk czuje się najwyraźniej jak ryba w wodzie. Nie tak dawno prasę obiegły fotografie zrobione w jednym z ekskluzywnych klubów, na których szeroko uśmiechnięty piłkarz pozuje fotoreporterom z drinkiem w ręku. Gaúcho musi jednak uważać na siebie, bo podobno ostatnie badania wykazały katastrofalny stan jego zdrowia. Zachodzi podejrzenie, że Silvio Berlusconi pomyśli dwa razy, zanim sprowadzi do zespołu zawodnika, którego od rajdów pod bramkę przeciwnika bardziej interesują rajdy po nocnych lokalach w dni wolne od meczów.
Niezależnie od tego co stanie się z naszym 'Crackiem nr 1' na uwagę zasługuje sposób w jaki Brazylijczyk żegna się z FC Barceloną. Z klubem, z którym sięgał po najwyższe laury w europejskim futbolu. Otóż Ronaldinho nie próbuje nawet udawać, że los zespołu w tak trudnym momencie cokolwiek go interesuje. Od dawna już przestał starać się o miejsce w podstawowym składzie. Dewizą Gaúcho w tych ostatnich miesiącach jest po prostu bezpiecznie przeczekać do okna transferowego, a póki co... "wino, kobiety, śpiew". Możliwości Barcelony się dla niego wyczerpały, a więc za radą swojego brata postanowił przy pierwszej lepszej okazji dać nogę z klubu, któremu nie tak dawno przysięgał wierność do końca kariery. Nie wiadomo czy piłkarz zna starą marynarską prawdę, o tym co robi pewien gatunek gryzonia, kiedy okręt zaczyna tonąć. Jedno jest pewne: za Ronaldinho nikt w Barcelonie nie będzie płakał, a takich 'wiernych' kibice mają nadzieję więcej na Camp Nou nie oglądać.
[źródło: Sport/własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)