Rijkaard: Nasze cierpienie jest prawie nie do zniesienia

Looky

12 maja 2008, 10:56

Brak komentarzy
Kiedy Guiza zdobył trzeciego gola dla Majorki, Frank Rijkaard spojrzał w niebo, a jego dusza upadła na ziemię. Wówczas musiał pomyśleć: "Co takiego zrobiłem, że na to zasłużyłem?". Sekundy później pogrążony w smutku udał się do szatni. Pokonał go wróg, który był wczoraj w domu Barcelony. Holender potrzebował oddechu zanim pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej.

W obliczu mediów stanął po 35 minutach, po raz kolejny zawiedziony porażką drużyny, w obronie której stawał przy każdej możliwej okazji. Kolejny raz pozostał jednak wierny swojej filozofii: bronił zawodników i z typową dla siebie elegancją wyjaśniał porażkę. Zgromadzeni na sali dziennikarze zgotowali mu owację na stojąco dziękując mu za jego nienaganny styl bycia i relacje z mediami.

Rijkaard ośmiokrotnie wymienił słowo "smutek", a do sytuacji zespołu odniósł prawo Murphy'ego. Podkreślił, że w niedzielę człowiek ustąpił miejsca okolicznościom. "Nie przypuszczałem, że końcówka sezonu będzie tak ciężka. Jako sportowiec oczekiwałem czegoś innego. To jak cierpimy w końcowej fazie jest prawie nie do zniesienia. Mówię to w imieniu każdego. Wyjść na boisko i grać dobrze wydaje się teraz rzeczą skomplikowaną, a szczęście sprzyja przeciwnikowi. To jak prawo Murphy'ego. To smutne, kiedy coś idzie źle, za chwilę wszystko się sypie" - komentował.

"Postawa publiczności, która gwizdała na piłkarzy, była smutna. Czegoś takiego się spodziewałem, ale nie mogę być zadowolony, nie jest łatwo grać w takiej atmosferze. Reakcja była jednak normalna. Razem z piłkarzami czuję smutek, to dla nich niełatwa sytuacja. Jestem częścią tej grupy i wszyscy jesteśmy smutni" - kontynuował dodając, że nie oczekiwał żadnego hołdu ze strony publiczności: "To nie był moment, aby oczekiwać hołdu. Nikt nie myślał o tych rzeczach".

Rijkaard bronił jednak kibiców: "Nie mogę powiedzieć, że ich nie rozumiem. Barça posiada wielki zespół, dlatego powinna wygrywać. Publika ma prawo, aby demonstrować swoje uczucia. To smutny moment, ale nie możemy oskarżać kibiców. Drużyna powinna być silniejsza niż okoliczności, a dzisiaj było odwrotnie".

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze