Xavi: Ludzie zawsze szukają kozła ofiarnego
W czasie przygotowań Barcelony do rozpoczęcia nowego sezonu, 'maestro' Xavi znalazł czas, by zastanowić się nad niepowodzeniami ubiegłego roku.
W środę, przy okazji meczu z Wisłą Kraków, Blaugrana oficjalnie rozpocznie nowy rozdział w historii klubu. Potyczka z polską drużyną będzie pierwszym poważnym starciem w nowym sezonie.
Zanim jednak to nastąpi, Xavi postanowił cofnąć się myślami do poprzedniego sezonu i rozważyć w wywiadzie dla katalońskiego "Sportu" kwestię istnej katastrofy, która miała wtedy miejsce.
"Dwa lata bez tytułów są w przypadku takiego klubu jak Barça nie do zaakceptowania," rozpoczął pomocnik. "W tym roku wygranie czegoś jest dla nas priorytetem, ponieważ nie możemy przez trzy lata nie zdobyć żadnego trofeum".
Zapytany, czy rozmawiał z poprzednim trenerem Frankiem Rijkaardem, od czasu, gdy Holender został zwolniony, Xavi odpowiedział: "Nie, nie rozmawiałem z nim, ale wiem, że odszedł w zły sposób".
"Kiedy sprawy idą źle, ludzie zawsze szukają kozła ofiarnego. Prawda jest taka, że to my, piłkarze, nie wykazaliśmy się odpowiednim profesjonalizmem," kontynuował. "Nie byliśmy zjednoczeni jak rodzina. Niektórzy z nas skupiali się na swoich własnych sprawach, nie tworzyliśmy zwartej grupy. Zawsze trzymaliśmy jakiś poziom, ale w ciągu ostatniego roku obniżyliśmy nasze standardy i pozwoliliśmy, by nasze własne ego stanęło na przeszkodzie".
Niemniej jednak Xavi, w typowy dla siebie, dyplomatyczny sposób, odmówił wyszczególnienia nazwisk. W zamian zdradził, że nagromadziły się wtedy różne problemy, powodujące upadek zespołu. Katalończyk stanął w obronie Rijkaarda, kiedy zapytano go, czy Holender stracił autorytet wewnątrz drużyny.
Na koniec, Xavi podzielił się swoją opinią na temat nowego szkoleniowca Dumy Katalonii. "U Pepa stosunki między trenerem a zawodnikiem są bliższe... jest więcej kontaktu i dialogu. Widzę Pepa takiego, jakim zawsze był... jako kogoś, kto jest bardzo skrupulatny i profesjonalny".
[źródło: Goal.com]
W środę, przy okazji meczu z Wisłą Kraków, Blaugrana oficjalnie rozpocznie nowy rozdział w historii klubu. Potyczka z polską drużyną będzie pierwszym poważnym starciem w nowym sezonie.
Zanim jednak to nastąpi, Xavi postanowił cofnąć się myślami do poprzedniego sezonu i rozważyć w wywiadzie dla katalońskiego "Sportu" kwestię istnej katastrofy, która miała wtedy miejsce.
"Dwa lata bez tytułów są w przypadku takiego klubu jak Barça nie do zaakceptowania," rozpoczął pomocnik. "W tym roku wygranie czegoś jest dla nas priorytetem, ponieważ nie możemy przez trzy lata nie zdobyć żadnego trofeum".
Zapytany, czy rozmawiał z poprzednim trenerem Frankiem Rijkaardem, od czasu, gdy Holender został zwolniony, Xavi odpowiedział: "Nie, nie rozmawiałem z nim, ale wiem, że odszedł w zły sposób".
"Kiedy sprawy idą źle, ludzie zawsze szukają kozła ofiarnego. Prawda jest taka, że to my, piłkarze, nie wykazaliśmy się odpowiednim profesjonalizmem," kontynuował. "Nie byliśmy zjednoczeni jak rodzina. Niektórzy z nas skupiali się na swoich własnych sprawach, nie tworzyliśmy zwartej grupy. Zawsze trzymaliśmy jakiś poziom, ale w ciągu ostatniego roku obniżyliśmy nasze standardy i pozwoliliśmy, by nasze własne ego stanęło na przeszkodzie".
Niemniej jednak Xavi, w typowy dla siebie, dyplomatyczny sposób, odmówił wyszczególnienia nazwisk. W zamian zdradził, że nagromadziły się wtedy różne problemy, powodujące upadek zespołu. Katalończyk stanął w obronie Rijkaarda, kiedy zapytano go, czy Holender stracił autorytet wewnątrz drużyny.
Na koniec, Xavi podzielił się swoją opinią na temat nowego szkoleniowca Dumy Katalonii. "U Pepa stosunki między trenerem a zawodnikiem są bliższe... jest więcej kontaktu i dialogu. Widzę Pepa takiego, jakim zawsze był... jako kogoś, kto jest bardzo skrupulatny i profesjonalny".
[źródło: Goal.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (18)