Guardiola uratowany przez kontrowersyjną taktykę 3-4-3
Wczorajszej nocy Pep Guardiola na nowo rozpoczął debatę, której początek sięga czasów jego gry na Camp Nou w wielkim Dream Teamie. Chodzi tu o stosowanie taktyki 3-4-3, na którą Katalończyk postawił w drugiej połowie pojedynku z Boca Juniors. Z uwagi na nie funkcjonującą jeszcze poprawnie formację obronną, zastosowanie takiego rozwiązania porównać można do gry w rosyjską ruletkę. Co prawda Barça ostatecznie pokonała rywala, ale to spotkanie równie dobrze mogło zakończyć się wynikiem 2:3 lub 5:4.
Taktykę z trzema obrońcami zdarzyło się także testować Frankowi Rijkaardowi. Holender skorzystał z niej w kilku meczach, m.in. z Realem Zaragoza w Copa del Rey i Liverpoolem w Lidze Mistrzów. Podjęte ryzyko przez byłego szkoleniowca Dumy Katalonii przyniosło wtedy efekty (choć w dwumeczu z Anglikami odpadliśmy), jednak spotkało się ze sporą falą krytyki, która spadła na trenera.
Wczoraj na podjęcie tego ryzyka zdecydował się Guardiola i tak naprawdę niewiele zabrakło, aby kosztowało go to porażkę. Goście nie mieli problemu z wykorzystaniem ogromnej luki, jaka powstała w 72. minucie spotkania przed bramką Pinto i po strzale Viatriego wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca 90. minuty gry. W bloku defensywnym zagrali Puyol, Pique i Abidal, a na pozycji pivota Toure, zmieniony później przez Keitę.
Nieco bardziej ofensywna taktyka, jakiej użył wczoraj trener wymaga jednak spełnienia dodatkowego warunku - niemal perfekcyjnej gry w defensywie i wyeliminowania zdarzających się ostatnio błędów w kryciu i ustawianiu się.
[źródło: Mundo Deportivo]
Taktykę z trzema obrońcami zdarzyło się także testować Frankowi Rijkaardowi. Holender skorzystał z niej w kilku meczach, m.in. z Realem Zaragoza w Copa del Rey i Liverpoolem w Lidze Mistrzów. Podjęte ryzyko przez byłego szkoleniowca Dumy Katalonii przyniosło wtedy efekty (choć w dwumeczu z Anglikami odpadliśmy), jednak spotkało się ze sporą falą krytyki, która spadła na trenera.
Wczoraj na podjęcie tego ryzyka zdecydował się Guardiola i tak naprawdę niewiele zabrakło, aby kosztowało go to porażkę. Goście nie mieli problemu z wykorzystaniem ogromnej luki, jaka powstała w 72. minucie spotkania przed bramką Pinto i po strzale Viatriego wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca 90. minuty gry. W bloku defensywnym zagrali Puyol, Pique i Abidal, a na pozycji pivota Toure, zmieniony później przez Keitę.
Nieco bardziej ofensywna taktyka, jakiej użył wczoraj trener wymaga jednak spełnienia dodatkowego warunku - niemal perfekcyjnej gry w defensywie i wyeliminowania zdarzających się ostatnio błędów w kryciu i ustawianiu się.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)