Keita i jego ramadan

Looky,

2 września 2008, 20:08

17 komentarzy
Dla miliarda muzułmanów rozpoczął się wczoraj ramadan, dziewiąty, uznawany za święty miesiąc kalendarza, który powoduje, że od świtu do zmierzchu wyznawcy mają powstrzymać się od jedzenia, picia i stosunków seksualnych. Wśród owego miliarda jest Seydou Keita, pomocnik Barçy, który nigdy nie ukrywał swojej wiary. Jednakże podejście zawodnika do ramadanu jest nieco luźniejsze niż innych wyznawców.

Od momentu podpisania kontraktu z Barceloną, Keita wiedział, że nie zrezygnuje ze świętego miesiąca. Ramadan zakazuje spożywania posiłków oraz picia napojów od świtu do zmierzchu, lecz pomocnik "Dumy Katalonii" pozostaje w zgodzie jedynie z pierwszym z przykazań. Ograniczenie spożywania napojów nie wchodzi w grę, bowiem wyczerpujące treningi wymagają od zawodnika uzupełnianie płynów. Tak czy inaczej, Keita stara się zachować jak największy rygor.

Ramadan stanowi dla muzułmanów swoistą próbę, która ma być wyrazem czci oddawanej bogu. Choć może wydawać się to dziwne, święty miesiąc nie jest karą czy pokutą, a wręcz przeciwnie: oznacza chęć odnowienia swojej wiary. W skrócie, jest to miesiąc, w którym w nocy muzułmanie spożywają obiady w gronie całej rodziny, podczas których menu znacznie różni sie od tego codziennego.

W Sevilli Keita również praktykował islam. Najlepszym na to przykładem jest gest jaki wykonywał po zdobyciu bramki: rozszerzając ręce unosił je ku niebu. W ciągu dnia, podczas ramadanu, także nie rezygnował z przykazań swojej religii. Zawsze jednak czynił to w ten sposób, aby nie ucierpiała na tym jego postawa na boisku. Kolejny dowód na to jak silnie wierzącym jest człowiekiem, stanowi fakt, iż on i Kanoute poprosili o zgodę trenera Manolo Jiméneza na odwiedzenie Błękitnego Meczetu. Miało to miejsce podczas wizyty Sevilli w Stambule, gdzie Andaluzyjczycy mierzyli się w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów z Fenerbahce.

W Barcelonie jest jeszcze dwóch innych piłkarzy wyznających islam. Są nimi Toure i Abidal, jednak obaj nie respektują przykazań we wrześniu, a wiernie wypełniają założenia ramadanu w innym terminie.

Jestem muzułmaninem - zastrzega Toure - ale staram się odrabiać mój ramadan podczas urlopu. Moja praca dla Klubu jest zbyt ważna. Piłkarz zasięgał w tej sprawie opinii lekarza związanego z FC Barcelona Toniego Tramullasa. Doktor również nie widział nic złego w przeżywaniu świętego miesiąca podczas urlopu. Tak więc Toure stara się mieć czyste sumienie i pogodzić obowiązki klubowe z nakazami swojej religii.

Wspomniany wcześniej Seydou Keita, będąc w Sevilli korzystał ze specjalnego programu stworzonego na ramadan przez dietetyków z Andaluzji, który pozwolił mu zachować siły podczas wyczerpujących treningów w trakcie tego szczególnego dla wyznawców islamu czasu. Teraz jednak klub zajął zdecydowane stanowisko w tej sprawie i piłkarz musiał porzucić zamiar wdrożenia w życie zeszłorocznej diety. "Jestem wierzącym i praktykującym muzułmaninem. Co piątek chodzę do meczetu by się modlić. Kiedy grałem w Sevilli razem z Kanoute i Kone robiliśmy to wspólnie. Teraz mam nadzieję chodzić tam z Abidalem i Toure. Jeśli nie, będę chodził sam. Ramadan? Mimo wszystko mam nadzieję dotrwać w nim do końca, choć nie wiem czy klub się na to zgodzi. Jeśli mi się to nie uda, trudno dokończę później. To nie powinno stanowić problemu" - mówi piłkarz.

[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze