Atlético zmiażdżone; FC Barcelona - Atlético Madryt 6:1

robertinho

4 października 2008, 21:21

488 komentarzy
To miał być mecz stojący pod znakiem emocji, niesamowitych akcji i wielu goli. Poprzednie spotkania między Barceloną i Atlético Madryt sugerowały taki obrót wydarzeń, tym bardziej, że ostatnie mecze w Lidze Mistrzów tych zespołów pokazały, że pojedynek na pewno nie będzie nudny. Atlético wygrało u siebie z Olympique Marsylia 2:1 prezentując bardzo efektowny i skuteczny styl gry. Barça natomiast po męczarniach w Doniecku i fantastycznym finiszu wywiozła również 3 punkty dzięki dwóm bramkom Leo Messiego. Na mecz pojechała także liczna grupa kibiców Fan Club Barça Polska, którzy mają szczęście i zazwyczaj trafiają na bardzo dobre spektakle w wykonaniu Barçy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały więc emocjonujący mecz.

Atlético na kolanach

I tak też się stało. Barcelona zaczęła spotkanie z wysokiego C. Już w 3. minucie, z rzutu rożnego dośrodkowywał Xavi, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Rafa Márquez i zdobył dla gospodarzy pierwszego gola. Przyjezdni byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem spraw, a Barça z mistrzowską precyzją to wykorzystała. Już dwie minuty później, akcję przeprowadzał Leo Messi, którego w polu karnym sfaulował Tomas Ujfalusi. Jedenastkę pewnie wykorzystał Samuel Eto'o i po sześciu minutach gry było 2:0. Na Camp Nou zapanowała euforia, a niesieni dopingiem gracze Barçy dalej napierali na Atlético. W 8. minucie sędzia Itturalde Gonzalez podyktował rzut wolny dla Barcelony w okolicy pola karnego gości. Kiedy Gregory Coupet ustawiał swoich kolegów w murze, Messi wykorzystał fakt nie zarządzenia gry na gwizdek przez arbitra i skierował piłkę do pustej bramki. Niewiarygodne - takie słowo chyba i tak nie do końca oddaje to, co działo się na murawie stadionu, bo chyba mało było kibiców, którzy spodziewali się wyniku 3:0 z Atlético, a już prawie nikt nie postawiłby swoich pieniędzy na taki rezultat po pierwszych dziesięciu minutach.

To jednak nie był koniec emocji. Atlético otrząsnęło się i starało się oddalić grę od swojego pola karnego. W 13. minucie piłkę na własnej połowie, na rzecz Maxiego Rodrigueza stracił Sergio Busquets. Zawodnik gości nie namyślał się długo i uderzył mocno w długi róg bramki Valdésa, który jedynie patrzył jak piłka wpada do siatki. Wszyscy spodziewali się wtedy przebudzenia gości i ruszenia do dalszego odrabiania strat, ale to nie był dzień podopiecznych Javiera Aguirre. Na boisku bez cienia wątpliwości panowała Barcelona. Pięć minut po zdobyciu gola przez Atlético, kolejną bramkową akcję dla Barçy rozpoczął Xavi. Długim przerzutem znalazł Eto'o, który po przyjęciu piłki, wbiegł w pole karne, "położył na czterech literach" za jednym zamachem obrońcę i bramkarza i strzelił już do pustej bramki. W 28. minucie po kilku szybkich podaniach w środku pola, futbolówkę otrzymał Andres Iniseta. Zdecydował się na indywidualną akcję, minął dwóch obrońców, uderzył na bramkę Cupeta, a piłka odbita od słupka trafiła pod nogi Gudjohnsen, który dopełnił formalności i podwyższył wynik na 5:1. Po pół godzinie gry Atlético zostało znokautowane i do przerwy wynik już nie uległ zmianie.

Grande Barca!

Po przerwie wszyscy mieli nadzieję na dalszy popis gry Barcelony, ale z drugiej strony można było się już spodziewać oszczędzania sił. Tak też się stało, Blaugrana spokojnie kontrolowała przebieg gry i rozgrywała piłkę. Ich spokój bardzo irytował gości, którzy zaczęli grać bardzo brutalnie i aż dziw bierze, że sędzia nie zdecydował się pokazać przynajmniej jednej czerwonej kartki. W 60. minucie na boisku pojawił się Thierry Henry, który zmienił wyraźnie niezadowolonego z takiego posunięcia trenera Samuela Eto'o. Jak się okazało była to trafna zmiana, bo już dziesięć minut później Francuz wpisał się na listę strzelców. Swoją akcję zainicjował na środku boiska, podaniem do Xaviego. Pomocnik Barçy odwrócił się i podał do Bojana, który z pierwszej piłki odegrał do wbiegającego Henry'ego, a ten mocnym strzałem zza pola karnego nie dał szans bramkarzowi gości. Tym samym ustalił wynik spotkania na 6:1.

Czego chcieć więcej?

To była magiczna noc na Camp Nou, bo takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt. Wręcz przeciwnie, porównując ostatnie mecze obu zespołów w Lidze Mistrzów, to goście mogli wydawać się cichymi faworytami tego spotkania. Wydaje się jednak, że Pep Guardiola widział co robi stosując tak częste rotacje w zespole, bo w trakcie meczu, wśród jego podopiecznych widać było ogromny "głód" piłki. Zobrazowała to doskonale mina schodzącego z boiska Samuela Eto'o, który chciał jeszcze zostać na placu gry i skompletować hat-tricka.

Trudno było nie dostrzec, że w zespole istotnie panuje fantastyczna atmosfera. Po każdej bramce gospodarzy, niesionych tym razem żywiołowym dopingiem fanów, rozpierała wielka radość. Zobaczyliśmy Barçę, która po tym jak zagubiła się dwa lata temu, odnalazła się w wielkim stylu; zobaczyliśmy zespół kompletny, a nie zbiór indywidualności. To była Barcelona piękna dla oka i przede wszystkim skuteczna. Taką chcemy ją oglądać jak najczęściej, a najlepiej zawsze.

Statystyki:

Barcelona - Atlético

6 - Gole - 1
19 - Strzały - 7
11 - Strzały w światło bramki - 7
5 - rzuty rożne - 1
11 - faule - 17
1 - żółte kartki - 5
0 - czerwone kartki - 0
63 - piłki stracone - 75
75 - piłki odzyskane - 63


FC Barcelona: Valdés; Puyol, Márquez, Piqué, Abidal, Sergio Busquets, Xavi (Keita, min.74), Gudjohnsen, Messi (Bojan, min.70), Iniesta, Eto'o (Henry, min.60).

Atlético Madryt: Coupet; Perea, Heitinga, Ujfalusi, Antonio López; Luis García (Pernía, min.46), Assunçao, Raul García, Maxi Rodríguez (De las Cuevas, min.21), Agüero (Banega, min.58), Sinama Pongolle.

Bramki:
1-0: Márquez 3'
2-0: Eto'o 6'(k)
3-0: Messi 8'
3-1: Maxi 13'
4-1: Eto'o 17'
5-1: Gudjohnsen 28'
6-1: Henry 73'

Bramki z meczu do ściągnięcia tutaj

Arbiter: Iturralde González

Widzów: 75 232

Szczegóły w relacji live.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (488)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze