Valdés: W Barcelonie twoja pozycja zawsze jest kwestionowana
Victor Valdés powiedział dzisiaj, że jako bramkarzowi Barcelony, "niezależnie czy grasz dobrze czy nie, wpuszczone bramki są ci pamiętane". Portero Barçy był ostatnimi czasy krytykowany, ale twierdzi, iż przyzwyczaił się już tego i stało się to częścią jego pracy. "W tym klubie każdy mecz to wyzwanie. Nieważne czy wygrasz 7-1 czy 6-1, ludzie mają tendencję do wytykania tego gola. Najważniejsze jest jednak pamiętać, że mecze odbywają się bardzo często i takie sytuacje po prostu będą zawsze istniały. Tutaj w Barcelonie, twoja pozycja zawsze jest kwestionowana."
Nie przejmuje się sytuacją
Pomimo że Barcelona w ostatnich meczach imponuje, to nie można pominąć faktu jedynie jednego spotkania - oficjalnego - bez straconej bramki, a mianowicie pierwszego meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Wisłą Kraków. "Najważniejsze, że zespół wygrywa i moim zdaniem nie ma powodu do zmartwień" - mówi Valdés. "Taka już jest piłka i nie da się tego ominąć. Sezon, w którym wygraliśmy Ligę Mistrzów nie był dla mnie specjalnie udany. Zawsze jednak powtarzam, że jedynie osoba grająca kiedyś na pozycji bramkarza może w pełni oceniać drugiego bramkarza. Krytyka jest zawsze potrzebna, ale trzeba też okazywać szacunek".
Numer jeden nie istnieje
Pomimo bycia niekwestionowanym numerem jeden w bramce Barçy, zarówno pod wodzą Rijkaarda jak i Guardioli, Valdés nie czuje się niezastąpiony. "Mamy trzech bramkarzy i nie ma podziału, że ktoś jest pierwszy, ktoś drugi lub trzeci. Pracujemy razem i jesteśmy traktowani w taki sam sposób."
Złota Piłka dla kolegi
Bramkarz Barçy, odniósł się jeszcze do wypowiedzi Alberta Jorquery, który byłby zachwycony, gdyby nagroda ta trafiła do rywala, ale i kolegi po fachu Ikera Casillasa. Valdés wolałby jednak, gdyby trofeum to "pozostało w rodzinie" i trafiło do jednego z graczy Barcelony. "Chciałbym, aby to ktoś od nas otrzymał tę nagrodę. Dla mnie byłby to zaszczyt, że ktoś z drużyny został w ten sposób wyróżniony" - zakończył.
[źródło: FCBarcelona.cat/Mundo Deportivo]
Nie przejmuje się sytuacją
Pomimo że Barcelona w ostatnich meczach imponuje, to nie można pominąć faktu jedynie jednego spotkania - oficjalnego - bez straconej bramki, a mianowicie pierwszego meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Wisłą Kraków. "Najważniejsze, że zespół wygrywa i moim zdaniem nie ma powodu do zmartwień" - mówi Valdés. "Taka już jest piłka i nie da się tego ominąć. Sezon, w którym wygraliśmy Ligę Mistrzów nie był dla mnie specjalnie udany. Zawsze jednak powtarzam, że jedynie osoba grająca kiedyś na pozycji bramkarza może w pełni oceniać drugiego bramkarza. Krytyka jest zawsze potrzebna, ale trzeba też okazywać szacunek".
Numer jeden nie istnieje
Pomimo bycia niekwestionowanym numerem jeden w bramce Barçy, zarówno pod wodzą Rijkaarda jak i Guardioli, Valdés nie czuje się niezastąpiony. "Mamy trzech bramkarzy i nie ma podziału, że ktoś jest pierwszy, ktoś drugi lub trzeci. Pracujemy razem i jesteśmy traktowani w taki sam sposób."
Złota Piłka dla kolegi
Bramkarz Barçy, odniósł się jeszcze do wypowiedzi Alberta Jorquery, który byłby zachwycony, gdyby nagroda ta trafiła do rywala, ale i kolegi po fachu Ikera Casillasa. Valdés wolałby jednak, gdyby trofeum to "pozostało w rodzinie" i trafiło do jednego z graczy Barcelony. "Chciałbym, aby to ktoś od nas otrzymał tę nagrodę. Dla mnie byłby to zaszczyt, że ktoś z drużyny został w ten sposób wyróżniony" - zakończył.
[źródło: FCBarcelona.cat/Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (67)