Zapowiedź: FC Barcelona - FC Basel, wtorek 20:45

M_k

3 listopada 2008, 18:07

49 komentarzy
Przed nami kolejna odsłona Ligi Mistrzów. Wieczorem 4 listopada (wtorek) na Camp Nou wybiegną jedenastki dwóch zespołów o jednakowych akronimach. Z racji kolejności rozgrywania meczów grupowych, ustalonej przez hierarchów UEFA, będzie to już drugi w ostatnich dniach pojedynek Dumy Katalonii z FC Basel. 22 października FC Barcelona rozgromiła na wyjeździe Bazyleę aż 0-5, co pokazało ogromną dysproporcję sił jaka istnieje pomiędzy obydwiema drużynami. W Szwajcarii bramki dla gości zdobywali Messi, Busquets, dwukrotnie Bojan oraz Xavi.

Liga Mistrzów

Jak przedstawia się sytuacja grupy "C" Champions League w kontekście nadchodzącego meczu? Pierwsze miejsce zajmuje oczywiście FC Barcelona, która, jak na razie, wykonała sto procent planu i zdobyła dziewięć punktów w trzech spotkaniach. Natomiast kibice FC Basel nie mają wielu powodów do radości. Ich drużyna przegrała zarówno z Szachtarem Donieck (1-2) jak i ze Sprotingiem Lizbona (2-0). Jeśli dodamy do tego solidne lanie, jakie dwa tygodnie temu sprawili Szwajcarom podopieczni Pepa Guardioli, wiemy już dlaczego zespół ten okupuje ostatnie miejsce w grupie.

W kraju...

Nastroje fanów z St. Jakob-Park może z pewnością poprawić pierwsza lokata, jaką FC Basel zajmuje w krajowych rozgrywkach. Zawodnicy Christiana Grossa potrafili wygrać dwa ostatnie mecze w Axpo Super League i strzelić w nich łącznie sześć goli. Jednakże, patrząc na rywala, który we wtorek czeka na nich w Lidze Mistrzów, optymizm wynikający z powyższych wyników musi nieco przygasnąć. Przeciwnik ten nie tylko może pochwalić się o wiele dłuższą serią zwycięstw (jedenaście), lecz ostatnio, z małymi wyjątkami, ma w zwyczaju aplikować konkurentom od czterech do sześciu bramek i to niezależnie od przeszkód w rodzaju sadzawek na murawie (patrz-Malaga).

Prognozy

Czy w tej sytuacji można powiedzieć, że drużyna z trzeciego co do wielkości miasta Szwajcarii skazana jest w Barcelonie na sromotną klęskę? Bez wątpienia Azulgrana przypomina w tej chwili walec drogowy, któremu u szczytu wzniesienia popsuły się hamulce i pędząc w dół zgniata wszystko, co napotka na drodze. Jednak musimy pamiętać, że ta seria, jak każda inna, kiedyś się skończy. Czy w jutrzejszym meczu, czy dopiero w grudniu, kiedy na Barçę będzie czekać kwartet Sevilli, Valencii, Realu Madryt i Villarealu- to z pewnością w końcu się stanie. Do tego dochodzi jeszcze aspekt prestiżowy. Im więcej Barcelona wygrywa meczów tym bardziej kolejni rywale mobilizują się, żeby ją pokonać. Czy FC Basel stać na taki wyczyn? Teoretycznie nie, jednakże należy przypomnieć, że w tym roku pojawił się jeden outsider, który sprawił podobną niespodziankę. Po lekcji futbolu na Camp Nou, Wisła Kraków potrafiła w drugim spotkaniu wygrać z Blaugraną. Liga Mistrzów dla Szwajcarów to już w zasadzie walka o honor. "Kiedy w grę wchodzi honor, nierzadko dochodzi do łamania kości", jak mawiają poeci. Dlatego właśnie dla piłkarzy Guardioli lepszym byłoby nie lekceważyć zespołu z Bazylei.

Trochę historii...

Po raz pierwszy Barça spotkała się z FC Basel 24 grudnia 1916 roku. Na stadionie Carrer Indústria w Barcelonie, Blaugrana pokonała Szwajcarów 3-1, a bramki dla Dumy Katalonii zdobywali Garchitorena (2) oraz Hormeu. Pamiętny mecz obejrzało 6 tysięcy widzów. W następnym dniu (25.12) rozegrano rewanż, którego wynik był identyczny jak dnia poprzedniego, z tym że górą byli Szwajcarzy. Jedyną bramkę w tamtym spotkaniu dla Barcelony zdobył Garchitorena.

[źródło: własne/FCBarca.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze