Giuly: Jestem Francuzem, który najlepiej grał w Barcelonie
Ludovic Giuly jest jednym z tych zawodników, którzy z dużym sentymentem wspominają okres gry w Barcelonie. Teraz, broniąc barw Paris Saint Germain, w wypowiedzi dla oficjalnego magazynu paryskiego klubu, Ludo wraca do pięknych chwil jakie dane było mu przeżyć w stolicy Katalonii.
"Nadal jestem Francuzem, który najlepiej grał w Barcelonie", powiedział po chwili dodając: "Mam szczerą nadzieję, że moi rodacy, Thierry Henry i Eric Abidal, doświadczą tam takich samych emocji". "Barça to wielki klub, który pozwolił mi zdobywać wspaniałe trofea. Na początku nie było łatwo, ale przeszedłem proces adaptacji. Teraz mam dom na Majorce, a drugi w Barcelonie", dodał.
Giuly mówił również na temat swoich byłych klubowych kolegów. Samu Eto'o był graczem, z którym Francuz pozostawał w najlepszych relacjach: "Był przyjacielem, od którego sporo się nauczyłem. To napastnik z moich marzeń. To jeden z tych graczy, z którymi łączyła mnie szczególna więź".
Padło także kilka słów na temat Xaviego, który we Francji nie cieszy się dużą popularnością: "Na boisku jest fenomenalny, ale poza nim to wesoły chłopak. W moim kraju to gracz zupełnie nieznany, ale nigdy nie widziałem zawodnika z taką techniką. Ma się wrażenie, że porusza się w tempie dwóch kilometrów na godzinę, lecz dzięki swojej technice unika wszelkich pułapek i nigdy nie traci piłki".
Najlepsze wspomnienia Ludo dotyczą dwóch finałów Ligi Mistrzów w jakich dane mu było wystąpić: "Tym dwóm finałom towarzyszyły unikalne emocje, były to najpiękniejsze mecze w jakich tylko można wystąpić. Miałem szczęście, że mogłem to przeżyć, choć przy obu okazjach towarzyszyły mi zgoła różne uczucia. Podczas 90 minut gry można przegrać wszystko albo stać się królem świata. W pierwszym finale, przeciwko Porto się nie udało, ale sukces przyszedł dwa lata później". To właśnie gol Giuly'ego dał wówczas Barcelonie awans do finału w Paryżu.
[źródło: Sport]
"Nadal jestem Francuzem, który najlepiej grał w Barcelonie", powiedział po chwili dodając: "Mam szczerą nadzieję, że moi rodacy, Thierry Henry i Eric Abidal, doświadczą tam takich samych emocji". "Barça to wielki klub, który pozwolił mi zdobywać wspaniałe trofea. Na początku nie było łatwo, ale przeszedłem proces adaptacji. Teraz mam dom na Majorce, a drugi w Barcelonie", dodał.
Giuly mówił również na temat swoich byłych klubowych kolegów. Samu Eto'o był graczem, z którym Francuz pozostawał w najlepszych relacjach: "Był przyjacielem, od którego sporo się nauczyłem. To napastnik z moich marzeń. To jeden z tych graczy, z którymi łączyła mnie szczególna więź".
Padło także kilka słów na temat Xaviego, który we Francji nie cieszy się dużą popularnością: "Na boisku jest fenomenalny, ale poza nim to wesoły chłopak. W moim kraju to gracz zupełnie nieznany, ale nigdy nie widziałem zawodnika z taką techniką. Ma się wrażenie, że porusza się w tempie dwóch kilometrów na godzinę, lecz dzięki swojej technice unika wszelkich pułapek i nigdy nie traci piłki".
Najlepsze wspomnienia Ludo dotyczą dwóch finałów Ligi Mistrzów w jakich dane mu było wystąpić: "Tym dwóm finałom towarzyszyły unikalne emocje, były to najpiękniejsze mecze w jakich tylko można wystąpić. Miałem szczęście, że mogłem to przeżyć, choć przy obu okazjach towarzyszyły mi zgoła różne uczucia. Podczas 90 minut gry można przegrać wszystko albo stać się królem świata. W pierwszym finale, przeciwko Porto się nie udało, ale sukces przyszedł dwa lata później". To właśnie gol Giuly'ego dał wówczas Barcelonie awans do finału w Paryżu.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (23)