Zadyszka lidera; FC Barcelona - Getafe CF 1:1
FC Barcelona na spotkanie z Getafe wybiegła w dość eksperymentalnym zestawieniu. Na boisku pojawili się tacy piłkarze jak Hleb, Sylvinho oraz Bojan. Guardiola zdecydował się także na grę dwoma zawodnikami, którzy w przeszłości zazwyczaj "okupowali" pozycję defensywnego pomocnika. Połączone siły Toure i Keity miały chyba w założeniach zdobyć panowanie w środku pola i oczyszczać teren za Xavim. Ciężko dociec jakie motywy kierowały trenerem, że właśnie w ten sposób ustawił drużynę. Jakiekolwiek były to przyczyny (być może uzasadnione), cały ten "misterny plan" okazał się kompletnym niewypałem.
Pierwsza odsłona
Zaczęło się całkiem obiecująco. W początkowych minutach to FC Barcelona kontrolowała grę. Wyrazem tego było kilka groźnie wyglądających sytuacji, które jednak nie przyniosły rezultatu bramkowego. Wyglądało na to, że będziemy świadkami kolejnego popisu piłkarzy Blaugrana, gdyż rozwój wydarzeń na boisku wyraźnie zmierzał w stronę dominacji gospodarzy.
Niestety, jak to czasami w futbolu bywa, los okazał się kapryśny dla faworytów. W 19 minucie, po dość niefortunnym zagraniu Gerarda Pique FC Barcelona straciła gola. Nasz obrońca stanął na drodze podania, które Manu adresował do któregoś z napastników. Piłka trafiła z powrotem do gracza Getafe, a ten nie namyślając się wiele uderzył mocno zza pola karnego. Futbolówka skoziołkowała przed bramką i Victor Valdés nie zdołał jej złapać.
Dalsza część pierwszej połowy upłynęła gospodarzom pod znakiem gorączkowych prób przedostania się pod bramkę Getafe. Jednakże po zdobyciu gola goście natychmiast zwarli szyki obronne. Nierzadko można było obserwować nawet 8 graczy w czarno- żółtych strojach przed własnym polem karnym. Z ważniejszych wydarzeń tego okresu gry należy wspomnieć przepiękny strzał Samuela Eto'o zza pola karnego skierowany w górne rejony bramki Abbondanzieriego. Na drodze do wyrównania stanęła Kameruńczykowi poprzeczka.
Odsłona druga
Druga połowa rozpoczęła się dosyć leniwie. Dostrzegł to także Guardiola i już w kilka minut po wznowieniu mogliśmy obserwować Henry'ego i Pedro rozgrzewających się za boczną linią. Zanim zdążyli wejść na boisko by swoim wkładem wesprzeć FC Barcelonę, "wsparli" ją sędziowie, niesłusznie gwiżdżąc spalonego (nie pierwszego w tym spotkaniu). Jednak nie miało to większego znaczenia, gdyż Bojan i tak nie trafił do pustej bramki. Była to jego ostatnia szansa w tym meczu, bowiem za chwilę zmienił go Henry. Drugi ze zmienników, Pedro, zastąpił Hleba. Roszady jakie przeprowadził Guardiola ożywiły grę ofensywną Barçy a nowi piłkarze wprowadzali więcej zamieszania w szykach rywali niźli ich poprzednicy.
Wreszcie, nadeszła 72 minuta, a z nią upragnione wyrównanie. Po dośrodkowaniu Alvesa w dogodnej sytuacji znalazł się Keita, który nie zmarnował swojej okazji. Po zdobyciu bramki Barcelona wyraźnie "poczuła krew". Jednak coś stale przeszkadzało Blaugranie w przechyleniu szali zwycięstwa na swoją korzyść. Raz był to słupek (sytuacja Carlesa Puyola), innym razem ręka Abbondanzieriego wybijająca piłkę z linii bramkowej (strzał Pique). Finalnie, Barcelona nie zdołała dobić rywala i mecz zakończył się remisem 1-1.
Próba oceny
Co można napisać po tym, meczu? W zasadzie po takim spotkaniu nie chce się pisać w ogóle nic. Ci którzy zazwyczaj nie zawodzą (Xavi, Alves, Puyol)- nie zawiedli. Helb i Bojan, którzy dostali od trenera okazję do pokazania swoich umiejętności, zagrali słabe zawody. W drużynie FC Barcelona zabrakło naprawdę ważnego elementu- zawodnicy środka pola posyłali stosunkowo mało prostopadłych podań. Ten czynnik, zazwyczaj wywołujący wśród obrońców rywala niemały popłoch (żaden defensor nie lubi, kiedy nagle zmuszony jest odwrócić się w stronę swojej bramki i biec za napastnikiem), dziś w sumie nie występował. Nieszczęściem Barcelony było to, że tak szybko straciła gola. Potem Getafe w zasadzie zamknęło własną bramkę na cztery spusty i nie wiadomo, czy nawet sam Lionel Messi poradziłby cokolwiek na ten "szwajcarski rygiel" w wykonaniu gości z Kastylii.
Po zdobyciu wyrównania Blaugrana nieco się rozruszała, ale do zwycięstwa zabrakło głównie szczęścia. Po prostu dzisiaj w Barcelonie żaden piłkarz nie zagrał "swojego meczu", co w dużej mierze oddaje charakter zespołu Pepa Guardioli.
Na zakończenie wypadałoby powiedzieć coś o prognozach na przyszłość. Będzie to trudne, gdyż w tym momencie w zasadzie nie wiadomo w jakim stadium znajduje się FC Barcelona. Czy dzisiejszy remis to tylko wypadek przy pracy czy też początek zadyszki? Na to drugie nic (albo prawie nic) nie wskazuje, jednakże spojrzenie w terminarz La Liga na grudzień każe nam być ostrożnymi. Teraz Dumę Katalonii czeka krótka przerwa na Ligę Mistrzów, a potem zaczyna się bardzo ciężki okres dla całego zespołu. To w jakich nastrojach pożegnamy rok 2008 będzie pierwszym poważnym kryterium do oceny pracy jaką Guardiola wykonał na Camp Nou.
FC Barcelona - Getafe CF 1:1
0:1Manu del Moral 19'
1:1 Keita 71'
Arbiter: González Vázquez (Galicia)
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Puyol, Sylvinho (Gudjohnsen, 72'); Xavi, Touré, Keita; Hleb (Pedro, 55'), Eto'o, Bojan (Henry (55').
Getafe: Abbondanzieri; Contra, Mario, Cata Díaz, Licht (Rafa, 67'); Granero (Cortés, 63'), Casquero (Celestini, 82'), Polanski, Gavilán; Albin, del Moral.
Żółte kartki: Alves (5'); Gavilán (21'); Granero (29'); Licht (40'); Eto'o (65'); Rafa (90'); Puyol (90')
Czerwone kartki: brak
Pierwsza odsłona
Zaczęło się całkiem obiecująco. W początkowych minutach to FC Barcelona kontrolowała grę. Wyrazem tego było kilka groźnie wyglądających sytuacji, które jednak nie przyniosły rezultatu bramkowego. Wyglądało na to, że będziemy świadkami kolejnego popisu piłkarzy Blaugrana, gdyż rozwój wydarzeń na boisku wyraźnie zmierzał w stronę dominacji gospodarzy.
Niestety, jak to czasami w futbolu bywa, los okazał się kapryśny dla faworytów. W 19 minucie, po dość niefortunnym zagraniu Gerarda Pique FC Barcelona straciła gola. Nasz obrońca stanął na drodze podania, które Manu adresował do któregoś z napastników. Piłka trafiła z powrotem do gracza Getafe, a ten nie namyślając się wiele uderzył mocno zza pola karnego. Futbolówka skoziołkowała przed bramką i Victor Valdés nie zdołał jej złapać.
Dalsza część pierwszej połowy upłynęła gospodarzom pod znakiem gorączkowych prób przedostania się pod bramkę Getafe. Jednakże po zdobyciu gola goście natychmiast zwarli szyki obronne. Nierzadko można było obserwować nawet 8 graczy w czarno- żółtych strojach przed własnym polem karnym. Z ważniejszych wydarzeń tego okresu gry należy wspomnieć przepiękny strzał Samuela Eto'o zza pola karnego skierowany w górne rejony bramki Abbondanzieriego. Na drodze do wyrównania stanęła Kameruńczykowi poprzeczka.
Odsłona druga
Druga połowa rozpoczęła się dosyć leniwie. Dostrzegł to także Guardiola i już w kilka minut po wznowieniu mogliśmy obserwować Henry'ego i Pedro rozgrzewających się za boczną linią. Zanim zdążyli wejść na boisko by swoim wkładem wesprzeć FC Barcelonę, "wsparli" ją sędziowie, niesłusznie gwiżdżąc spalonego (nie pierwszego w tym spotkaniu). Jednak nie miało to większego znaczenia, gdyż Bojan i tak nie trafił do pustej bramki. Była to jego ostatnia szansa w tym meczu, bowiem za chwilę zmienił go Henry. Drugi ze zmienników, Pedro, zastąpił Hleba. Roszady jakie przeprowadził Guardiola ożywiły grę ofensywną Barçy a nowi piłkarze wprowadzali więcej zamieszania w szykach rywali niźli ich poprzednicy.
Wreszcie, nadeszła 72 minuta, a z nią upragnione wyrównanie. Po dośrodkowaniu Alvesa w dogodnej sytuacji znalazł się Keita, który nie zmarnował swojej okazji. Po zdobyciu bramki Barcelona wyraźnie "poczuła krew". Jednak coś stale przeszkadzało Blaugranie w przechyleniu szali zwycięstwa na swoją korzyść. Raz był to słupek (sytuacja Carlesa Puyola), innym razem ręka Abbondanzieriego wybijająca piłkę z linii bramkowej (strzał Pique). Finalnie, Barcelona nie zdołała dobić rywala i mecz zakończył się remisem 1-1.
Próba oceny
Co można napisać po tym, meczu? W zasadzie po takim spotkaniu nie chce się pisać w ogóle nic. Ci którzy zazwyczaj nie zawodzą (Xavi, Alves, Puyol)- nie zawiedli. Helb i Bojan, którzy dostali od trenera okazję do pokazania swoich umiejętności, zagrali słabe zawody. W drużynie FC Barcelona zabrakło naprawdę ważnego elementu- zawodnicy środka pola posyłali stosunkowo mało prostopadłych podań. Ten czynnik, zazwyczaj wywołujący wśród obrońców rywala niemały popłoch (żaden defensor nie lubi, kiedy nagle zmuszony jest odwrócić się w stronę swojej bramki i biec za napastnikiem), dziś w sumie nie występował. Nieszczęściem Barcelony było to, że tak szybko straciła gola. Potem Getafe w zasadzie zamknęło własną bramkę na cztery spusty i nie wiadomo, czy nawet sam Lionel Messi poradziłby cokolwiek na ten "szwajcarski rygiel" w wykonaniu gości z Kastylii.
Po zdobyciu wyrównania Blaugrana nieco się rozruszała, ale do zwycięstwa zabrakło głównie szczęścia. Po prostu dzisiaj w Barcelonie żaden piłkarz nie zagrał "swojego meczu", co w dużej mierze oddaje charakter zespołu Pepa Guardioli.
Na zakończenie wypadałoby powiedzieć coś o prognozach na przyszłość. Będzie to trudne, gdyż w tym momencie w zasadzie nie wiadomo w jakim stadium znajduje się FC Barcelona. Czy dzisiejszy remis to tylko wypadek przy pracy czy też początek zadyszki? Na to drugie nic (albo prawie nic) nie wskazuje, jednakże spojrzenie w terminarz La Liga na grudzień każe nam być ostrożnymi. Teraz Dumę Katalonii czeka krótka przerwa na Ligę Mistrzów, a potem zaczyna się bardzo ciężki okres dla całego zespołu. To w jakich nastrojach pożegnamy rok 2008 będzie pierwszym poważnym kryterium do oceny pracy jaką Guardiola wykonał na Camp Nou.
FC Barcelona - Getafe CF 1:1
0:1Manu del Moral 19'
1:1 Keita 71'
Arbiter: González Vázquez (Galicia)
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Puyol, Sylvinho (Gudjohnsen, 72'); Xavi, Touré, Keita; Hleb (Pedro, 55'), Eto'o, Bojan (Henry (55').
Getafe: Abbondanzieri; Contra, Mario, Cata Díaz, Licht (Rafa, 67'); Granero (Cortés, 63'), Casquero (Celestini, 82'), Polanski, Gavilán; Albin, del Moral.
Żółte kartki: Alves (5'); Gavilán (21'); Granero (29'); Licht (40'); Eto'o (65'); Rafa (90'); Puyol (90')
Czerwone kartki: brak
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (359)