Ingla: Zarządzanie klubem przez Laportę jest nierozsądne

Looky

26 listopada 2008, 23:19

40 komentarzy
Marc Ingla przerwał ciszę. Były wiceprezydent ds. sportowych Barcelony, jako pierwszy po lipcowej dymisji siedmiu członków zarządu, zdecydował się udzielić publicznej wypowiedzi na temat funkcjonowania klubu. "W listopadzie 2007 roku widzieliśmy z Txikim, że zespół potrzebuje zmian na stanowisku trenera i w składzie. Porażka z Realem Madryt przyspieszyła bieg wydarzeń", powiedział w programie 'Els millors anys de la nostra vida' w Catalunya Radio.

"Spotkaliśmy się z Mourinho, który jest fenomenem i mógł być wielkim trenerem dla Barçy. Opcji z Guardiolą na stanowisku pierwszego szkoleniowca zawsze była jednak poświęcana szczególna uwaga", dodał.

"Cruyff? El Maestro, jak na niego mówimy, jest w komfortowym położeniu dając rady z zewnątrz", stwierdził. "Z Ronaldinho nie działałem bezpośrednio, ale to było trudne, bowiem był liderem, który tak nie pracował i to niszczyło grupę. Byłem też świadkiem problemów Bojana, ale rozwiązanie było wewnątrz".

Ingla ujawnił, iż zarząd starał się o zakup Fabregasa: "Chcieliśmy Cesca, ale Wenger pragnął by ten był liderem jego zespołu, dlatego transfer okazał się niemożliwy. Nigdy jednak nie oferowaliśmy Xaviego w ramach wymiany".

Były wiceprezydent skrytykował również Joana Laportę: "Wyniki wotum nieufności okazały się ciężkie do przyjęcia. Ludzie żądali radykalnej zmiany w zarządzaniu klubem, dlatego chcieliśmy, by Ferran Soriano przejął większą władzę, a prezydent usunął się nieco w cień, bowiem nie widzieliśmy w nim zmiany stylu, którego pragnęli ludzie. Ale tak się nie stało. Teraz widzę, że nic się nie zmieniło. Codzienne zarządzanie klubem przez Laportę jest nierozsądne".

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (40)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze