Messi: Nigdy nie odejdę z Barçy, to jest mój dom

Conrado

25 stycznia 2009, 12:20

34 komentarze
Jak przystało na prawdziwego cracka, Leo Messi potwierdza to na boisku jak i poza nim. W tym tygodniu pojawiało się wiele pytań o to, co dzieje się w otoczeniu młodego Argentyńczyka. Czy istnieje "kwestia Messiego"? Czy Argentyńczyk powtórzy "zdradę" Luisa Figo, który przeszedł do Realu? Sam zainteresowany stanowczo uciął wczoraj wszelkie spekulacje.

"Moje serce jest w kolorach blaugrana", zdawał się mówić, całując herb klubu po zakończeniu pierwszej połowy meczu z Numancią. Pytany po spotkaniu o kwestię transferu, powiedział: "Nigdy nie odejdę z Barçy, to jest mój dom. Zrobili tak wiele dla mojej rodziny i jeśli mnie nie wyrzucą, nie planuję odejść. Nie wiem skąd wzięły się te plotki".

W Madrycie muszą znaleźć inny sposób na destabilizację Barcelony. Jedyne co osiągnęli atakując Argentyńczyka, to jeszcze większe zmotywowanie go do gry. Podrażnienie Messiego jest bardzo niebezpieczne, z Numancią już od pierwszej minuty szukał on okazji do strzelenia bramki. Chciał cieszyć się z niej razem z ponad 40 tys. kibiców, którzy przyszli zobaczyć swoją drużynę, nie zważając ani na zimno, ani na wiejący wiatr. Chcieli zobaczyć, jak ich idol całuje herb klubu.

Leo rozegrał dobrą pierwszą połowę, miał kilka okazji bramkowych, jednak do siatki trafił dopiero po przerwie. W ciągu 45 minut pokazał całą swoją esencję, zaprezentował się jako lider na boisku. Strzelił na 1:0, ale było mu mało. Chciał więcej. I dostał to, czego chciał - po podaniu Eto'o ustalił wynik na 4:1. Był to jego drugi gol w spotkaniu, jednocześnie 23. w tym sezonie. W tym tempie Messi może zakończyć sezon z niesamowitymi statystykami. W La Liga zdobył już 14 goli, a lider Samuel Eto'o ma ich 19. Thierry Henry również regularnie zdobywa gole, a najbardziej na ich instynkcie strzeleckim korzysta Barcelona.

Messi poza tym trafił 5 razy w Lidze Mistrzów i czterokrotnie w Pucharze Króla - nie ma rywala, który mógłby mu się oprzeć. Miał wczoraj okazję cieszyć się z pierwszego gola strzelonego w tym sezonie prawą nogą. Aby na stałe zapisać się w historii klubu, Leo nie musi zdobyć ligowej bramki dla Barçy numer 5000. Jeśli będzie grał tak, jak to robi do tej pory, ma już zapewniony osobny akapit na kartach historii klubu. I dzięki temu zamyka usta wszystkim tym, którzy sądzą, że kiedyś założy białą koszulkę Realu.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze