Messi dla Eurosportu: W Barcelonie na zawsze (część 2.)

Gołąbka

30 stycznia 2009, 21:05

9 komentarzy
Czy to prawda, że twoja kariera piłkarza jest zasługą twojej babci?

No cóż, kiedyś byłem z babcią oglądać mecz chłopców, którzy byli dużo ode mnie starsi. Kiedy jeden z zawodników doznał kontuzji, babcia poprosiła trenera zespołu, abym ja wszedł w jego miejsce. Trener się nie zgodził, twierdząc, że jestem zbyt mały, ale ostatecznie zagrałem i zaprezentowałem się bardzo dobrze. Tak się zaczęła moja piłkarska kariera.

Miałeś wtedy pięć lat?

Cztery lub pięć.

Grałeś przeciwko dzieciom, które miały dwanaście lat.

No cóż, wtedy nie było podziału, nie było mojej grupy wiekowej, więc zagrałem po prostu ze starszymi chłopcami.

W 2005 roku Leo wywalczył Mistrzostwo Świata do lat 20. Zdobył dwa gole w finale imprezy i został uznany za najlepszego gracza turnieju. Był także najlepszym strzelcem tych mistrzostw.

To był bardzo ważny moment w mojej karierze, jeden z najbardziej radosnych. Mieliśmy dobrą grupę zawodników, szanowaliśmy się nawzajem i nadal się przyjaźnimy. To były piękne chwile i to są piękne wspomnienia.

Pierwsze wspomnienia z Twojego pierwszego meczu w reprezentacji narodowej?

No cóż, bardzo, bardzo złe. Chwilę po wejściu na boisko dostałem przecież czerwoną kartkę.

Mecz, o którym wspomina Leo, odbył się w sierpniu, w 2005 roku. W towarzyskim spotkaniu Argentyńczycy zmierzyli się z reprezentacją Węgier. Messi otrzymał czerwoną kartkę w 47. sekundzie meczu.

Po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce grałeś w meczu przeciwko Peru.

A to już są piękne wspomnienia! Graliśmy na stadionie River Plate, przed własną publicznością. Nigdy wcześniej nie miałem okazji grać przed publicznością argentyńską, a do tego zagrałem teraz w barwach narodowych i w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata.

Leo wywalczył wtedy karnego, którego na gola zamienił Juan Román Riquelme.

W 2006 roku, na Mistrzostwa Świata wyleczyłeś się po kontuzji, ale większość czasu spędziłeś na ławce rezerwowych.

Na pewno było to dla mnie rozczarowanie. Byłem wówczas bardzo zły. Przecież zawodowy piłkarz zawsze chce wyjść na boisko i grać, ale musiałem sobie z tym dać radę. Przede wszystkim kibicowałem moim kolegom, byłem dla nich. Byłem bardzo rozczarowany, głównie dlatego, że odpadliśmy po meczu z Niemcami. Uważam, że zasłużyliśmy na awans.

Co oznacza dla ciebie tytuł mistrza olimpijskiego?

To coś bardzo specjalnego, szczególnie z tego powodu, że bardzo trudno było mi wyjechać na ten turniej. Trwał dość twardy spór między Federacją Argentyńską a moim klubem. Klub nie pozwalał mi na wyjazd. Ostatecznie mi się to udało i wróciłem do Barcelony ze złotym medalem.

W finale Argentyna zmierzyła się z Nigerią. Drużyna Messiego wygrała 1:0. W półfinale Leo zmierzył się ze swoim przyjacielem, Ronaldinho.

Jakie masz wspomnienia z tego turnieju?

Osobiście na pewno wyszedłem z tego turnieju bardzo wzmocniony, z ogromnymi doświadczeniami, ponieważ przez wiele przeszedłem, aby tam pojechać. Z piłkarskiego punktu widzenia osiągnęliśmy wielki sukces, więc również muszę być zadowolony.

Teraz coś o Albiceleste, o reprezentacji narodowej. Co się zmieniło w reprezentacji po przyjściu nowego trenera?

No cóż, przede wszystkim ciężko mówić o odejściu poprzedniego, ponieważ wiele osób to mnie obwiniało za rezygnację trenera Alfio Basile, ale ja tak naprawdę nie miałem z tym nic wspólnego. Z drugiej strony, to bardzo miłe, że przyszedł Diego Maradona. On jest dla nas wszystkich wzorem i na pewno to wspaniałe doświadczenie pracować właśnie z nim.

Czy kiedy byłeś dzieckiem, Diego Maradona był twoim idolem?

Tak. Myślę, że dla każdego Argentyńczyka Maradona jest idolem. Wiele osiągnął, wiele zrobił dla naszego kraju i był fantastycznym piłkarzem.

Jesteś często z nim porównywany, szczególnie po strzelonych golach Getafe i Espanyolowi.

No cóż, jestem oczywiście zaszczycony, że porównuje się mnie z Maradoną, ale uważam, że Maradona był jedyny, wyjątkowy. Nikt nie będzie już grał tak jak on. Ja staram się pozostać sobą. Cieszę się, że jestem porównywany do Diego, ale mam zamiar grać we własnym stylu. Diego to historia.

Wielokrotnie porównuje się gola Messiego z Pucharu Króla z 2007 roku przeciwko Getafe z golem Maradony z '86 z Mistrzostw Świata. Co o tym myślisz? Czy to przesadzone porównania?

Może akcja była bardzo podobna, ale trzeba przypomnieć tutaj, że to była zupełnie inna stawka. Ja strzeliłem w Pucharze Króla, a on przecież na Mistrzostwach Świata.

Powiedz coś o polemice, którą wywołuje spór o to, kto jest w tej chwili najlepszy na świecie i kto był najlepszym piłkarzem.

Media w Argentynie uważają, że Diego Maradona był zawsze najlepszy. Te spory, które się kreuje między mną a Maradoną są zupełną nieprawdą. Zawsze żyjemy w zgodzie i pracujemy na dobro naszego zespołu narodowego. Te wszystkie historie to fałsz.

Czy wyobrażasz sobie grę w innym zespole?

Nie. Zawsze mówiłem, że chciałbym pozostać w Barcelonie na zawsze. Czuję się tutaj znakomicie, uwielbiam tutaj ludzi, a oni uwielbiają mnie.

[źródło: Eurogole, Eurosport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze