Fabregas letnim hitem transferowym?

Jacek

21 marca 2009, 14:57

55 komentarzy
Josep Guardiola, jak donosi kataloński Sport, nie chciał w ćwierćfinale Ligi Mistrzów trafić na Arsenal. Barça obawia się więc Kanonierów? A to ciekawe. I szczerze mówiąc mało prawdopodobne według mnie. Pep słynie z tego, że wypowiada się w sposób stonowany i powściągliwy, ale teraz przesadził. Oczywiście Arsenalu pod żadnym pozorem lekceważyć nie można, ale mimo wszystko większego respektu wymagają pozostałe trzy angielskie drużyny, w szczególności Manchester United i Liverpool.

Kurtuazja Guardioli zaadresowana do młodej drużyny Wengera skłania do węszenia między wierszami. Czy, aby nie ukrywa się tam tajemniczy wers? Czy przypadkiem nie dotyczy Van Persiego, Adebayora lub Fabregasa? Barcelona szuka wzmocnień w linii ataku, i to akurat żadna tajemnica. Wydaje mi się jednak, że uprzejmości Pepa to budowanie gruntu pod transfer trzeciego z wymienionych gwiazdorów Arsenalu.

Wyciągnięcie Cesca Fabregasa spod skrzydeł Wengera wymaga niemałej gimnastyki perswazyjnej ze strony Guardioli. Relacja Fabregas-Barcelona nie wymaga dopracowania, gdyż obie strony ciągnie ku sobie sentymentalny magnetyzm. Jednak przekonanie francuskiego szkoleniowca, by zezwolił odejść swojemu czołowemu rozgrywającemu to już problem niebłahy.

Barcelona robi podchody po Fabregasa już od dłuższego czasu. Sprawa jest dość ciekawa. Guardiola chce Cesca, Wenger nie chce się go pozbywać, a sam piłkarz znajduje się w sytuacji emocjonalnego rozdarcia. Jako wychowanek Barcelony, nosi ten klub w sercu. Z drugiej strony to w Arsenalu wkroczył w dorosłą piłkę. Guardiola był jego idolem sportowym, ale to Wenger zrobił z niego światowej klasy pomocnika. Pozornie jest to dla młodego Katalończyka sytuacja komfortowa, gdyż bez względu na to czy następny sezon spędzi w Barcelonie, czy w Arsenalu, będzie szczęśliwy.

Głównym utrudnieniem w kwestii ewentualnego pozyskania Fabregasa przez Barçę jest sam Wenger. Francuz sprytnie odciągał myśli Cesca od macierzystego klubu, mianując go kapitanem drużyny i oferując lepszy kontrakt. Nie zdziwiłbym się gdyby Arsene dawał również do zrozumienia piłkarzowi, jak wielkie znaczenie w ekipie Guardioli odgrywa Xavi i Iniesta, i że ciężko byłoby mu wskoczyć do podstawowej jedenastki Barcelony. Prawda wygląda trochę inaczej. Xavi faktycznie jest postacią absolutnie nie do zastąpienia, przynajmniej w najbliższym czasie. Dowiodły tego mecze, w których rozgrywający Blaugrany miał zniżkę formy. W grze Katalończyków brakowało wówczas napędu i płynności pomiędzy obroną i atakiem. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by obok Xaviego znalazło się miejsce dla Cesca. Wymaga to, co prawda, pewnych zmian taktycznych i personalnych, ale to jest możliwe, i mogłoby przynieść korzyść Barcelonie. Iniesta ma tendencje do hasania lewą flanką. Jeżeli więc Thierry Henry rzeczywiście odejdzie, lukę lewego atakującego może wypełnić Andres zwalniając miejsce Fabregasowi. Warto jeszcze pamiętać o rotacyjnym systemie Pepa Guardioli, który stwarza wiele możliwości i nie pozwala żadnemu zawodnikowi popaść w depresję z powodu wiecznego przesiadywania na ławce rezerwowych.

W Barcelonie talentowi Cesca nie groziłaby utrata błysku. Ale dlaczego miałby opuszczać Arsenal, w którym na każdym kroku daje mu się do zrozumienia, że jest bardzo ważnym ogniwem drużyny? Fabregas musi się jeszcze przekonać, iż Kanonierzy są w stanie wygrywać wielkie rzeczy, zdobywać trofea, wyzwolić się z syndromu wiecznie utalentowanej, rokującej na przyszłość ekipy. W przeciwnym wypadku szala przechyli się zdecydowanie na korzyść opuszczenia Londynu. Barcelonie sukces również jest potrzebny, a dodatkowo musi się wykazać większą hojnością w negocjacjach z Kanonierami. Za 20 mln euro Francesca nie kupi. Popełniła błąd sprzedając go jako nastolatka i teraz musi za to słono zapłacić, jeśli chce "swojego" wychowanka odzyskać. Czy warto?

Według mnie Fabregas i Barcelona są sobie pisani. To może być miłość na lata. To może być hit letniego okna transferowego, który długo nie zniknie z rubryk transferowych statystyk. Ale to musi być kosztowna przeprowadzka. Barcelona zasługuje na Fabregasa, Arsenal zasługuje na pokaźne wynagrodzenie za to, że zrobił Cesca piłkarzem wielkim. To jedyne sprawiedliwe rozwiązanie. Problem w tym, że jeśli wierzyć słowom Txikiego Begiristaina, Barça nie wyda na sprowadzenie swojego wychowanka wielkich pieniędzy. I potwierdził to choćby transfer Pique.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (55)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze