Porażka Realu; Mistrzostwo już w niedzielę?
W sobotę Barcelona znacząco zbliżyła się do mistrzostwa Hiszpanii. I chociaż podopieczni Guardioli spotkanie 35. kolejki rozegrają dopiero w niedziele, to postawa Realu w meczu z Valencią na Mestalla sprawia, że już jutro Katalończycy mogą zapewnić sobie triumf w rozgrywkach ligowych.
Po druzgocącej porażce z Barceloną w zeszłym tygodniu (2:6), Real Madryt dalej nie może się pozbierać. Podczas meczu z Valencią - przegranym przez Blancos 0:3 - widać było to doskonale. Gospodarze przeważali przez całe spotkanie i tylko niefrasobliwość zawodników Unaia Emery'ego w sytuacjach podbramkowych oraz interwencje Casillasa uchroniły Królewskich od kolejnej kompromitującej porażki.
Klęska obecnego mistrza Hiszpanii w wyjazdowym spotkaniu 35. kolejki sprawia, że już w niedziele Duma Katalonii może zapewnić sobie triumf w rozgrywkach ligi BBVA w sezonie 2008/09. Warunek jest jeden: pokonać Villarreal na własnym stadionie. W przypadku zwycięstwa nad Żółtą Łodzią Podwodną, Barça na trzy kolejki przed końcem będzie miała 10-punktową przewagę nad drugim Realem. Oznacza to, że w żaden sposób kastylijski klub nie będzie mógł jej odrobić, a kwestia tego kto zostanie mistrzem Hiszpanii zostanie definitywnie zamknięta.
Z pewnością zwycięstwo w jutrzejszym meczu jest niesamowicie potrzebne także pod innym względem. Już w środę Azulgrana zmierzy się z Athletic Bilbao w finale Pucharu Króla. Mając zapewnione mistrzostwo kraju, podopieczni Guardioli nabraliby wiele pewności siebie, co może okazać się niesamowicie przydatne w pojedynku z zespołem z Kraju Basków. Ponadto zawodnicy mogliby spokojnie przygotowywać się do finału Ligi Mistrzów, gdyż nie ciążyłaby na nich (nawet najmniejsza) presja rozgrywek ligowych.
Po dwóch suchych latach Katalończycy postarają się wygrać ligę w jak najlepszym stylu (miejmy nadzieję), tak aby zrekompensować swoim kibicom w pełni sezony, w których nie mieli zbyt wiele powodów do radości.
Pozostaje obiektywnie spojrzeć w przyszłość i liczyć na to, że już jutro z trybun Camp Nou usłyszymy głośne "Campeones, campeones", potwierdzające zdobycie mistrzostwa przez drużynę Pepa Guardioli, który odmienił granatowo-bordową Barcelonę nie do poznania.
[źródło: Własne]
/fot. elmundo.es/
Po druzgocącej porażce z Barceloną w zeszłym tygodniu (2:6), Real Madryt dalej nie może się pozbierać. Podczas meczu z Valencią - przegranym przez Blancos 0:3 - widać było to doskonale. Gospodarze przeważali przez całe spotkanie i tylko niefrasobliwość zawodników Unaia Emery'ego w sytuacjach podbramkowych oraz interwencje Casillasa uchroniły Królewskich od kolejnej kompromitującej porażki.
Klęska obecnego mistrza Hiszpanii w wyjazdowym spotkaniu 35. kolejki sprawia, że już w niedziele Duma Katalonii może zapewnić sobie triumf w rozgrywkach ligi BBVA w sezonie 2008/09. Warunek jest jeden: pokonać Villarreal na własnym stadionie. W przypadku zwycięstwa nad Żółtą Łodzią Podwodną, Barça na trzy kolejki przed końcem będzie miała 10-punktową przewagę nad drugim Realem. Oznacza to, że w żaden sposób kastylijski klub nie będzie mógł jej odrobić, a kwestia tego kto zostanie mistrzem Hiszpanii zostanie definitywnie zamknięta.
Z pewnością zwycięstwo w jutrzejszym meczu jest niesamowicie potrzebne także pod innym względem. Już w środę Azulgrana zmierzy się z Athletic Bilbao w finale Pucharu Króla. Mając zapewnione mistrzostwo kraju, podopieczni Guardioli nabraliby wiele pewności siebie, co może okazać się niesamowicie przydatne w pojedynku z zespołem z Kraju Basków. Ponadto zawodnicy mogliby spokojnie przygotowywać się do finału Ligi Mistrzów, gdyż nie ciążyłaby na nich (nawet najmniejsza) presja rozgrywek ligowych.
Po dwóch suchych latach Katalończycy postarają się wygrać ligę w jak najlepszym stylu (miejmy nadzieję), tak aby zrekompensować swoim kibicom w pełni sezony, w których nie mieli zbyt wiele powodów do radości.
Pozostaje obiektywnie spojrzeć w przyszłość i liczyć na to, że już jutro z trybun Camp Nou usłyszymy głośne "Campeones, campeones", potwierdzające zdobycie mistrzostwa przez drużynę Pepa Guardioli, który odmienił granatowo-bordową Barcelonę nie do poznania.
[źródło: Własne]
/fot. elmundo.es/
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (57)