Xavi: Nie byłbym szczęśliwy grając w Realu Madryt - wywiad
Wraz z reprezentacją Hiszpanii triumfował w Mistrzostwach Europy i został wybrany najlepszym zawodnikiem tego turnieju. Uczestniczył w gali FIFA World Player w Zurychu, gdzie został wybrany piątym najlepszym piłkarzem na świecie, a przed nim znaleźli się tylko tacy zawodnicy, jak Cristiano Ronaldo, Messi, Kaka i Fernando Torres. W barwach Barcelony rozegrał więcej spotkań niż Rexach i pod tym względem lepszy jest jedynie Migueli. Stał się bez wątpienia jednym z liderów zespołu, który gra najlepszą piłkę na świecie. Jest kojarzony przez wszystkich jako paradygmat zawodnika prezentującego futbol "tiki-taka". Napisał już autobiografię i może stać się legendą futbolu, zdobywając z zespołem Guardioli, po raz pierwszy w niemal 110-letniej historii FC Barcelony, potrójną koronę. Oczywiście nie ulega wątpliwości o kim mowa, a cały świat wie, że piłkarz, któremu należą się gratulacje to Xavi Hernandez.
Czy kiedykolwiek przeżywałeś coś podobnego?
Nigdy. To jest coś wspaniałego. Jestem bardzo szczęśliwy, uczestniczymy w tworzeniu historii futbolu. Ale, hej! Nic jeszcze nie wygraliśmy.
Człowieku! Liga jest już w zasadzie rozstrzygnięta.
Uważajmy, ponieważ w świecie piłki nożnej, kiedy za bardzo uwierzysz w sukces, to on nagle zaczyna się oddalać. To jasne, że marzymy o zdobyciu potrójnej korony, ale wszystko w swoim czasie.
Zdajesz sobie sprawę, że pierwszy tytuł jest już bardzo blisko?
Nie lubię rozmawiać o hipotezach. Oczywiste jest, że jesteśmy bardzo blisko dokonania czegoś historycznego dla klubu, a to motywuje nas jeszcze bardziej. Szczerze wierzę, że nie można prosić o więcej.
Wydarzenia z Londynu wciąż wracają. Jak ty to odbierasz?
Dobrze. Wygrał zespół prezentujący w dwumeczu lepszy futbol, jedyny który chciał grać w piłkę.
Zespół Chelsea widział w tym spotkaniu aż pięć niepodyktowanych rzutów karnych. A ty?
Jedyna sytuacja, w której Chelsea należał się rzut karny, to zagranie ręką Gerarda Pique. Ale na Camp Nou sędzia powinien podyktować jedenastkę po faulu na Henrym i wyrzucić z boiska Ballacka za faul na Inieście, ale o tym nikt nic nie mówił.
Czyli jeśli miała miejsce kradzież, to...
Kradzież? My graliśmy w piłkę.
W takim razie co się im stało?
W zeszłym sezonie w półfinale z Manchesterem United to my graliśmy znacznie lepiej, ale zostaliśmy wyeliminowani.
Mimo wszystko trzeba przyznać, że Chelsea postawiła bardzo trudne warunki...
Tak, ale oni prawie nie opuszczali własnej połowy, ustawili się dwóch strefach po czterech zawodników. Nie byliśmy w stanie zagrozić przeciwnikowi, trudno było oddać celny strzał, ale w końcówce los się do nas uśmiechnął i udało się zdobyć bramkę.
Czy byłeś zaskoczony reakcjami niektórych piłkarzy Chelsea po zakończeniu meczu?
Byłem w szatni, kiedy wszedł do nas John Terry i pogratulował każdemu z osobna awansu do finału. To bardzo miło z jego strony, wykazał się wielkim profesjonalizmem.
Dlaczego tak w Lidze, jak i w Pucharze Mistrzów zawsze oskarża się sędziów o sprzyjanie przeciwnikom?
Nie rozumiem takiego zachowania. Nie wiem, czy to jest zazdrość. Ja zawsze mówiłem, że wielcy nigdy nie skarżą się na sędziów, ponieważ to, co zabiorą jednego dnia, oddadzą innym razem.
W Madrycie są ludzie, którzy w kontekście zbliżających się wyborów proponują, by zapomnieć o sprowadzeniu Cristiano Ronaldo i Kaki. Wśród propozycji pojawiają się natomiast nazwiska Iniesty i Xaviego. Co ty na to?
Nie ma o czym mówić! Przykro mi, ale to jest niemożliwe. Nie byłbym szczęśliwy grając dla Realu Madryt, choć oczywiście doceniam zainteresowanie ze strony rywala.
Zbliżają się finały i będziesz musiał rozegrać dwa mecze na bardzo wysokim poziomie. Czy w takich okolicznościach podświadomie unika się gry kontaktowej, aby nie doznać kontuzji przed najważniejszymi spotkaniami?
Kiedy przestajesz myśleć na boisku, to normalne, że kończysz mecz z urazem. Kiedy nie grasz z pełnym zaangażowaniem w każdym spotkaniu, również doznajesz kontuzji. Grając asekuracyjnie sam sobie szkodzisz.
Odczuwasz to, że fani są z was dumni?
Pewnie! Ludzie zatrzymują mnie na ulicy, żeby podziękować. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. To jest szalone.
Chyba czas odpłacić za to wsparcie tytułami, prawda?
Tak, wszystko zawdzięczamy fanom. Kiedy sprawy idą źle, są pierwszymi, którzy wymagają więcej, ale swoim wsparciem potrafią też sprawić, że zespół jest w stanie zdobyć każdy tytuł.
Czy masz nadzieję wznieść puchar za zwycięstwo w La Liga na Camp Nou?
Mam nadzieję w najbliższym czasie wznieść puchar w górę. Jeśli nastąpi to po spotkaniu wyjazdowym, to dobrze, jeśli na Camp Nou - jeszcze lepiej.
Co się zmieniło od ostatniego sezonu? Pamiętasz w jakiej sytuacji byliście rok temu?
Taki już jest futbol. Rok temu nasza gra nie była nic warta, teraz prezentujemy się rewelacyjnie.
Wszystko dzięki Guardioli?
W dużej mierze tak, ale gdyby zawodnicy nie posiadali odpowiednich umiejętności, to cały zespół niczego by nie osiągnął.
[źródło: Sport]
Czy kiedykolwiek przeżywałeś coś podobnego?
Nigdy. To jest coś wspaniałego. Jestem bardzo szczęśliwy, uczestniczymy w tworzeniu historii futbolu. Ale, hej! Nic jeszcze nie wygraliśmy.
Człowieku! Liga jest już w zasadzie rozstrzygnięta.
Uważajmy, ponieważ w świecie piłki nożnej, kiedy za bardzo uwierzysz w sukces, to on nagle zaczyna się oddalać. To jasne, że marzymy o zdobyciu potrójnej korony, ale wszystko w swoim czasie.
Zdajesz sobie sprawę, że pierwszy tytuł jest już bardzo blisko?
Nie lubię rozmawiać o hipotezach. Oczywiste jest, że jesteśmy bardzo blisko dokonania czegoś historycznego dla klubu, a to motywuje nas jeszcze bardziej. Szczerze wierzę, że nie można prosić o więcej.
Wydarzenia z Londynu wciąż wracają. Jak ty to odbierasz?
Dobrze. Wygrał zespół prezentujący w dwumeczu lepszy futbol, jedyny który chciał grać w piłkę.
Zespół Chelsea widział w tym spotkaniu aż pięć niepodyktowanych rzutów karnych. A ty?
Jedyna sytuacja, w której Chelsea należał się rzut karny, to zagranie ręką Gerarda Pique. Ale na Camp Nou sędzia powinien podyktować jedenastkę po faulu na Henrym i wyrzucić z boiska Ballacka za faul na Inieście, ale o tym nikt nic nie mówił.
Czyli jeśli miała miejsce kradzież, to...
Kradzież? My graliśmy w piłkę.
W takim razie co się im stało?
W zeszłym sezonie w półfinale z Manchesterem United to my graliśmy znacznie lepiej, ale zostaliśmy wyeliminowani.
Mimo wszystko trzeba przyznać, że Chelsea postawiła bardzo trudne warunki...
Tak, ale oni prawie nie opuszczali własnej połowy, ustawili się dwóch strefach po czterech zawodników. Nie byliśmy w stanie zagrozić przeciwnikowi, trudno było oddać celny strzał, ale w końcówce los się do nas uśmiechnął i udało się zdobyć bramkę.
Czy byłeś zaskoczony reakcjami niektórych piłkarzy Chelsea po zakończeniu meczu?
Byłem w szatni, kiedy wszedł do nas John Terry i pogratulował każdemu z osobna awansu do finału. To bardzo miło z jego strony, wykazał się wielkim profesjonalizmem.
Dlaczego tak w Lidze, jak i w Pucharze Mistrzów zawsze oskarża się sędziów o sprzyjanie przeciwnikom?
Nie rozumiem takiego zachowania. Nie wiem, czy to jest zazdrość. Ja zawsze mówiłem, że wielcy nigdy nie skarżą się na sędziów, ponieważ to, co zabiorą jednego dnia, oddadzą innym razem.
W Madrycie są ludzie, którzy w kontekście zbliżających się wyborów proponują, by zapomnieć o sprowadzeniu Cristiano Ronaldo i Kaki. Wśród propozycji pojawiają się natomiast nazwiska Iniesty i Xaviego. Co ty na to?
Nie ma o czym mówić! Przykro mi, ale to jest niemożliwe. Nie byłbym szczęśliwy grając dla Realu Madryt, choć oczywiście doceniam zainteresowanie ze strony rywala.
Zbliżają się finały i będziesz musiał rozegrać dwa mecze na bardzo wysokim poziomie. Czy w takich okolicznościach podświadomie unika się gry kontaktowej, aby nie doznać kontuzji przed najważniejszymi spotkaniami?
Kiedy przestajesz myśleć na boisku, to normalne, że kończysz mecz z urazem. Kiedy nie grasz z pełnym zaangażowaniem w każdym spotkaniu, również doznajesz kontuzji. Grając asekuracyjnie sam sobie szkodzisz.
Odczuwasz to, że fani są z was dumni?
Pewnie! Ludzie zatrzymują mnie na ulicy, żeby podziękować. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. To jest szalone.
Chyba czas odpłacić za to wsparcie tytułami, prawda?
Tak, wszystko zawdzięczamy fanom. Kiedy sprawy idą źle, są pierwszymi, którzy wymagają więcej, ale swoim wsparciem potrafią też sprawić, że zespół jest w stanie zdobyć każdy tytuł.
Czy masz nadzieję wznieść puchar za zwycięstwo w La Liga na Camp Nou?
Mam nadzieję w najbliższym czasie wznieść puchar w górę. Jeśli nastąpi to po spotkaniu wyjazdowym, to dobrze, jeśli na Camp Nou - jeszcze lepiej.
Co się zmieniło od ostatniego sezonu? Pamiętasz w jakiej sytuacji byliście rok temu?
Taki już jest futbol. Rok temu nasza gra nie była nic warta, teraz prezentujemy się rewelacyjnie.
Wszystko dzięki Guardioli?
W dużej mierze tak, ale gdyby zawodnicy nie posiadali odpowiednich umiejętności, to cały zespół niczego by nie osiągnął.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (23)