Giralt: Martwi mnie, że wotum nie weszło w życie
Sprawa wniosku o wotum nieufności dla Joana Laporty jeszcze się nie skończyła. Oriol Giralt czeka na orzeczenie Sądu Najwyższego ds. Sportu, gdzie trafiła sprawa w związku z rzekomym fałszowaniem głosów. Sam promotor ruchu uważa, że potrójna korona nie jest zasługą prezesa Barçy i zarzuca mu, iż styl jego rządzenia nie uległ zmianie.
Jakie efekty dał według ciebie wniosek o wotum nieufności?
Uzyskaliśmy to, że prezes pozostawał na drugim planie przez kilka miesięcy. Guardiola tymczasem złamał barierę i zespół osiągnął historyczny tryplet. Wtedy prezes ponownie stał się głównym aktorem. Laporta ponownie sądził, że sukces to jego zasługa.
Sądzisz, że twoja inicjatywa przyczyniła się do zdobycia potrójnej korony?
Jestem o tym absolutnie przekonany. Kiedy zakończył się sezon, nastąpiła akcja przeciwko zarządowi. Bez Laporty na stanowisku prezesa także zdobylibyśmy tryplet.
Wierzysz Laporcie, kiedy mówi, że odrobił lekcję?
Mówi tak pod publikę. Jednym z przykładów na to, że niczego się nie nauczył jest książka pana Espadalera (...). Nadal mówi nieprawdę i wykorzystuje klub do prywatnych celów: organizuje mecze z udziałem swoich dzieci czy dziećmi gości, którzy odwiedzają stadion, jak ci z Uzbekistanu.
Czy sukcesy sportowe nie przyćmiły jednak wszystkiego innego?
Być może, ale część socios nie zgadza się z postawą prezesa. W trakcie świętowania tytułów, pod adresem prezesa słychać było gwizdy, kiedy Eto'o odniósł się do jego osoby. To niezbyt dobrze o nim świadczy, oszukuje sam siebie. Barça miała fantastyczny zespół, którzy stworzyli ludzie stąd, a on przypisuje sobie wszystkie sukcesy.
Przeczuwasz jaką postawę zaprezentuje Laporta w kolejnych wyborach?
Jeśli ktoś może wyrządzić Barcelonie dużą krzywdę, jest to Laporta. Może on tworzyć społeczne napięcie, co nie jest zrozumiałe, bo wszyscy jesteśmy barcelonistami. Naszym wrogiem jest Real Madryt (...). Jeśli nie będzie uczestniczył w czyjejś kampanii, sądzę że może to zrobić, może zniszczyć któregoś z kandydatów. Soriano czy Rosell mogą otrzymać od niego cios jeśli wystartują.
A jaka jest twoja rola?
Iść głosować. Nie jest tak, że odrzucamy wszystko. W trakcie głosowania nad wotum nieufności powiedziałem, że nie będę kandydował.
Nawet z Sandro Rosellem?
To coś, co rozpowszechniał zarząd. Nie rozmawiałem z nim ani przed, ani po. To wielokrotnie powtarzane kłamstwo.
Jak interpretować to, że ktoś może uznać, iż nie cieszysz się z sukcesów Barçy?
Byłem w Rzymie i cieszyłem się jak dziecko. Nigdy, nigdy, nawet z Van Galem na ławce, czy kimkolwiek innym, nie chciałem, aby mój zespół przegrał. To niemożliwe, żebym tak myślał.
Jesteś rozczarowany wynikiem głosowania nad wotum nieufności?
Boli mnie, że wotum nie weszło w życie. Skrutator (osoba czuwająca nad przebiegiem głosowania - przyp. red.) powiedział mi, że były próby manipulacji głosami. Nie wierzyłem mu, ale wszystko mi wyjaśnił. Złożył on skargę, która mówi, że ludzie, którzy głosowali, nie byli socios, ale prasa się tym nie zajmuje. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego ds. Sportu. Klub zamknął wszystko na klucz, ale pewne jest, że mamy do czynienia z przestępstwem. To oznaczałoby fałszowanie głosów jak w Madrycie. Nie wiem czy to dlatego, że Laporta tak mocno ściskał się z Calderonem...
[źródło: Sport]
Jakie efekty dał według ciebie wniosek o wotum nieufności?
Uzyskaliśmy to, że prezes pozostawał na drugim planie przez kilka miesięcy. Guardiola tymczasem złamał barierę i zespół osiągnął historyczny tryplet. Wtedy prezes ponownie stał się głównym aktorem. Laporta ponownie sądził, że sukces to jego zasługa.
Sądzisz, że twoja inicjatywa przyczyniła się do zdobycia potrójnej korony?
Jestem o tym absolutnie przekonany. Kiedy zakończył się sezon, nastąpiła akcja przeciwko zarządowi. Bez Laporty na stanowisku prezesa także zdobylibyśmy tryplet.
Wierzysz Laporcie, kiedy mówi, że odrobił lekcję?
Mówi tak pod publikę. Jednym z przykładów na to, że niczego się nie nauczył jest książka pana Espadalera (...). Nadal mówi nieprawdę i wykorzystuje klub do prywatnych celów: organizuje mecze z udziałem swoich dzieci czy dziećmi gości, którzy odwiedzają stadion, jak ci z Uzbekistanu.
Czy sukcesy sportowe nie przyćmiły jednak wszystkiego innego?
Być może, ale część socios nie zgadza się z postawą prezesa. W trakcie świętowania tytułów, pod adresem prezesa słychać było gwizdy, kiedy Eto'o odniósł się do jego osoby. To niezbyt dobrze o nim świadczy, oszukuje sam siebie. Barça miała fantastyczny zespół, którzy stworzyli ludzie stąd, a on przypisuje sobie wszystkie sukcesy.
Przeczuwasz jaką postawę zaprezentuje Laporta w kolejnych wyborach?
Jeśli ktoś może wyrządzić Barcelonie dużą krzywdę, jest to Laporta. Może on tworzyć społeczne napięcie, co nie jest zrozumiałe, bo wszyscy jesteśmy barcelonistami. Naszym wrogiem jest Real Madryt (...). Jeśli nie będzie uczestniczył w czyjejś kampanii, sądzę że może to zrobić, może zniszczyć któregoś z kandydatów. Soriano czy Rosell mogą otrzymać od niego cios jeśli wystartują.
A jaka jest twoja rola?
Iść głosować. Nie jest tak, że odrzucamy wszystko. W trakcie głosowania nad wotum nieufności powiedziałem, że nie będę kandydował.
Nawet z Sandro Rosellem?
To coś, co rozpowszechniał zarząd. Nie rozmawiałem z nim ani przed, ani po. To wielokrotnie powtarzane kłamstwo.
Jak interpretować to, że ktoś może uznać, iż nie cieszysz się z sukcesów Barçy?
Byłem w Rzymie i cieszyłem się jak dziecko. Nigdy, nigdy, nawet z Van Galem na ławce, czy kimkolwiek innym, nie chciałem, aby mój zespół przegrał. To niemożliwe, żebym tak myślał.
Jesteś rozczarowany wynikiem głosowania nad wotum nieufności?
Boli mnie, że wotum nie weszło w życie. Skrutator (osoba czuwająca nad przebiegiem głosowania - przyp. red.) powiedział mi, że były próby manipulacji głosami. Nie wierzyłem mu, ale wszystko mi wyjaśnił. Złożył on skargę, która mówi, że ludzie, którzy głosowali, nie byli socios, ale prasa się tym nie zajmuje. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego ds. Sportu. Klub zamknął wszystko na klucz, ale pewne jest, że mamy do czynienia z przestępstwem. To oznaczałoby fałszowanie głosów jak w Madrycie. Nie wiem czy to dlatego, że Laporta tak mocno ściskał się z Calderonem...
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (40)