Hleb: Nie mogłem zostać, wiedząc że nie mam szans na grę
Aleksander Hleb nie mógł wymarzyć sobie lepszego powrotu do Stuttgartu. Bramka jaką zdobył we wtorek w meczu z Timisoarą, pokazała że Białorusin jest na dobrej drodze do "odrodzenia".
W sezonie 2008/09 piłkarzowi nie udało się przekonać do siebie Pepa Guardioli, który bardzo rzadko wpuszczał go na boisko. We wtorek piłkarz zagrał jednak na nosie tym, którzy nie widzieli go w składzie na kolejny sezon, zdobywając fantastyczną bramkę po indywidualnej akcji, w której ograł czterech obrońców przeciwnika.
"Barça była klubem moich marzeń od dziecka. Nie mogłem jednak zostać w zespole, wiedząc że nie będę miał praktycznie żadnych szans na grę. Mam 28 lat i kto wie jak długo będzie mi dane jeszcze grać w piłkę", powiedział Białorusin po meczu z Timisoarą.
Wspomniany gol przywrócił mu z pewnością wiarę we własne możliwości. "Potrzebowałem powrotu do drużyny, w której cieszyłem, się grą przez długi czas", powiedział dodając, że nie wspomina źle przygody z Barceloną, której formalnie wciąż jest piłkarzem. "Mimo że byłem częścią Barçy, która zdobyła potrójną koronę, częścią niemal niezwyciężonej drużyny, mocno czułem, że moja radość nie jest tak wielka jak kolegów z zespołu", przyznał.
Ale teraz wszystko się zmieniło i na twarzy Aleksandra ponownie gości uśmiech. Stuttgart nie jest klubem na miarę Barçy, lecz nawet na treningach widać dawną radość zawodnika.
Zobacz golazo Hleba:
[źródło: Sport]
W sezonie 2008/09 piłkarzowi nie udało się przekonać do siebie Pepa Guardioli, który bardzo rzadko wpuszczał go na boisko. We wtorek piłkarz zagrał jednak na nosie tym, którzy nie widzieli go w składzie na kolejny sezon, zdobywając fantastyczną bramkę po indywidualnej akcji, w której ograł czterech obrońców przeciwnika.
"Barça była klubem moich marzeń od dziecka. Nie mogłem jednak zostać w zespole, wiedząc że nie będę miał praktycznie żadnych szans na grę. Mam 28 lat i kto wie jak długo będzie mi dane jeszcze grać w piłkę", powiedział Białorusin po meczu z Timisoarą.
Wspomniany gol przywrócił mu z pewnością wiarę we własne możliwości. "Potrzebowałem powrotu do drużyny, w której cieszyłem, się grą przez długi czas", powiedział dodając, że nie wspomina źle przygody z Barceloną, której formalnie wciąż jest piłkarzem. "Mimo że byłem częścią Barçy, która zdobyła potrójną koronę, częścią niemal niezwyciężonej drużyny, mocno czułem, że moja radość nie jest tak wielka jak kolegów z zespołu", przyznał.
Ale teraz wszystko się zmieniło i na twarzy Aleksandra ponownie gości uśmiech. Stuttgart nie jest klubem na miarę Barçy, lecz nawet na treningach widać dawną radość zawodnika.
Zobacz golazo Hleba:
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (27)