Weah: Eto'o będzie moim następcą

Dylu

9 września 2009, 23:58

10 komentarzy
Były napastnik Milanu, George Weah, mimo iż przygodę z piłką zakończył kilka la temu, a obecnie poświęcił się karierze politycznej - w 2005 roku wziął udział w wyborach prezydenckich w Liberii, przegrywając dopiero w drugiej turze - nadal śledzi to co dzieje się w futbolu, a szczególnie w lidze włoskiej, w której w latach 90. był prawdziwą gwiazdą. Dzięki swojemu talentowi i sile fizycznej w 1995 roku otrzymał nawet "Złotą Piłkę".

Dzisiaj Liberyjczyk chwali pozyskanego przez Inter Samuela Eto'o, którego określa jako swojego następcę. "Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że przede wszystkim jest on wielkim przyjacielem. W Barcelonie dokonał cudownych rzeczy, ale teraz jest w innej lidze, która jest o wiele trudniejsza dla napastnika. Pamiętam, iż kiedy przychodziłem do Milanu z Paris Saint-Germain, trochę mnie to kosztowało, bo to był inny futbol. Samuela będzie to kosztować o wiele mniej, gdyż obecnie futbol jest mocniejszy i jestem przekonany, że jego adaptacja będzie bardzo szybka", zapewnił były napastnik w wywiadzie dla włoskiej gazety "La Repubblica".

Swój podziw dla Kameruńczyka, Weah potwierdził w następnym zdaniu, w którym stwierdził, że będzie on "moim następcą we włoskim futbolu", choć trochę żałował, iż wybrał inny klub z Mediolanu. "Eto'o będzie grał w Interze, ja natomiast byłem w Milanie. Jestem przekonany. Ma on odpowiednie umiejętności i mentalność by to osiągnąć."

Liberyjczyk zdradził również, że z niepokojem obserwuje nie najlepszy okres i wyniki osiągane przez AC Milan w ostatnich latach, co dodatkowo pogorszyła upokarzająca porażka w derbach miasta z Interem: "Znam Leonardo bardzo dobrze i jest to bardzo inteligentny człowiek, który będzie w stanie stworzyć świetny zespół. To oczywiste, że strata Kaki będzie bardzo ważna i zauważalna na boisku, ale nie jest logiczne by jeden zawodnik mógł zmienić tak wiele rzeczy", zakończył.

Materazzi nie zagra w meczu z Barceloną

Stoper Interu Mediolan, Marco Materazzi, nie zagra w meczu z Barceloną z powodu kontuzji, której nabawił się w towarzyskim spotkaniu z Lugano, rozegranym w ostatni weekend. Obrońca, który nie grał w podstawowym składzie w pierwszych meczach sezonu, doznał naderwania mięśnia, przez co nie wystąpi na inaugurację Ligi Mistrzów. Jose Mourinho nie będzie mógł skorzystać z usług Włocha, jednak dobrą wiadomością jest to, że wczoraj do treningów powrócił Motta, który najprawdopodobniej zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze