Dmytro Czyhrynski: Uwielbiam ryby, ale nie znoszę szynki

Choder

9 października 2009, 18:38

17 komentarzy
Ukrainiec sprawia wrażenie normalnego człowieka, który bardzo szybko dostosowuje się do nowych warunków. Dmytro Czyhrynski to przykład anty-gwiazdy, który prowadzi spokojne życie, tak jak wielu innych ludzi. To w dużej mierze odróżnia go od zarozumiałych gwiazd piłki nożnej, którym dane jest grać na światowym poziomie.

Jak Ci się żyje w Barcelonie? Mieszkasz sam, z kimś? Gdzie?

Mieszkam z moim bratem Vikhtorem, który przez lata pracował w Tajlandii i każdego lata przyjeżdżał na Ukrainę, aby spędzić z rodziną jeden lub dwa miesiące. Tym razem przybył wcześniej, już w maju, ponieważ miałem przed sobą bardzo ważne spotkania, jak np. finał pucharu UEFA. Później negocjował warunki mojej umowy z Barceloną i teraz poznaje uroki tego wspaniałego miejsca. Co więcej, Vikhtor uważa, że jego obecność dobrze na mnie wpływa, dlatego postanowił zostać w Barcelonie.

Twoi rodzice także się tutaj przeprowadzą, czy mają zamiar zostać na Ukrainie?

Oni mieszkają w Zasławiu (miasteczko, w którym urodził się Dmytro) i chcą mnie odwiedzić, ale jeszcze nie znaleźliśmy apartamentu dla nich. Kiedy już nam się to uda, rodzice spędzą ze mną trochę czasu, ale nadal mieszkać będą na Ukrainie. Myślę, żeby wynająć coś dla nich blisko obiektów Ciutat Esportiva.

Nadal nie masz prawa jazdy?

To prawda. Nigdy nawet nie siedziałem za kierownicą. Na Ukrainie miałem przyjaciela, który wszędzie mnie podwoził, chociaż właściwie ja lubię spacery. Tutaj tę rolę spełnia mój brat, więc nie troszczę się zbytnio o samochody.

Powiedziałeś kiedyś, że nie znosisz wychodzić nocą do klubów. To prawda?

Absolutnie. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek wyszedł do dyskoteki w Rosji, czy na Ukrainie. To co kocham, to spokój.

Po wygraniu pucharu UEFA, dokończyłeś naukę na Uniwersytecie w Doniecku.

To prawda, choć trzeba przyznać, że nie było to szczególnie trudne. Miałem już wystawione oceny z finansów i tylko przedstawiłem pracę końcową. Pierwsze co zrobiłem, to przeanalizowałem piłkarskie organizacje, które działają w Szachtarze. Zebrałem dane, to było mnóstwo informacji, ponad 500 stron, ale moja praca mieściła się w 140. Dosłownie dziesięć minut zabrało mi wybranie najważniejszych informacji dotyczących majątku intelektualnego dotyczącego klubu.

Miałeś już okazję spróbować tutejszej kuchni?

Troszeczkę, ale myślę, że polubię ją, ponieważ przepadam za rybami. Jestem pasjonatem owoców morza i jak widzę, jest tutaj w czym wybierać. Problemem jest to, że nie lubię katalońskiej szynki. Wiem, iż jest dobra, ale ja po prostu jej nie lubię. Kiedy przyjeżdżam na Ukrainę, kupuję ją rodzicom, ponieważ oni uwielbiają tę szynkę. Ja po prostu nie jadam wieprzowiny.

Czy utrzymujesz kontakty ze swoimi dawnym kolegami z Szachtara?

Oczywiście, że tak. Jeśli czas pozwala, to rozmawiam z nimi. Tamto otoczenie było wspaniałe, a my tworzyliśmy zgrany zespół. Utrzymywaliśmy naprawdę dobre relacje, a moim najlepszym przyjacielem był Máximo Ugolini (Włoch), który był asystentem trenera odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne.

Mówiąc o swoich bliskich, często wymieniasz nazwisko człowieka, który broni w bramce Zagłębia Lubin. Mowa o Jewhenie Kopyle. Powiedz o nim coś więcej.

Ha! To prawda, to on. Jak się o tym dowiedzieliście? To piłkarz z mojego rocznika, razem graliśmy w reprezentacjach młodzieżowych. Teraz, każdy poszedł w swoją stronę, ale nadal utrzymujemy kontakt telefoniczny, bądź internetowy.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze