Alves: To Argentyna ma problem, nie Messi

Rozwad

14 października 2009, 17:13

8 komentarzy
Dani Alves po dzisiejszym porannym treningu pojawił się na konferencji prasowej. Brazylijczyk oznajmił, że "drużyna chce jak najlepiej przygotować się do meczu z Valencią". Obrońca, który wrócił do Barcelony wcześniej, niż przewidywano stwierdził, że "mecz na Mestalla to zawsze jeden z najtrudniejszych w sezonie. Przekonaliśmy się o tym w zeszłym sezonie. Myślę, że będzie to bardzo trudna potyczka".

Efekt Davida Villi

Daniel Alves uważa, iż obecność Davida Villi jest "dla Valencii bardzo ważna". "Villa jest motorem napędowym drużyny w ofensywie, a do tego ich czołowym strzelcem. Jeżeli nie będzie mógł wystąpić, to będzie to dla nas dobra wiadomość. Jednak możemy o tym myśleć dopiero, gdy ta informacja będzie potwierdzona", powiedział.

Brazylijczyk nie uważa też, że mecz z Valencią jest sprawdzeniem siły katalońskiego zespołu w obecnym sezonie. "Nie uważam, iż mecz na Mestalla będzie wyznacznikiem tego, co możemy osiągnąć w obecnym sezonie. Mecz z Valencią jest jednym z przystanków na naszej drodze do wyznaczonego celu. Jeśli wygramy to powiększymy swoją przewagę nad rywalem, który będzie rywalizował z nami do końca sezonu. Więc trzeba wyjść na boisko i wykorzystać tę możliwość", powiedział.

Rekord statystyczny

Ewentualna wygrana w meczu z Valencią będzie siódmą z rzędu, a to oznaczałoby pobicie klubowego rekordu, ponieważ jeszcze nigdy nie udało się zwyciężyć w pierwszych siedmiu spotkaniach sezonu. Zatem Barça Guardioli zanotowałaby najlepszy start ligowy w historii klubu. Dani Alves odpowiedział: "To tylko dane statystyczne. Dla narodu brazylijskiego nie ma to żadnego znaczenia".

Korzystając z odpowiedzi na to pytanie jeszcze raz odniósł się do poprzedniego, które najwyraźniej go zezłościło. "Jesteśmy bardzo silni w domu, jak i na wyjazdach. Dlatego twierdzę, że nikt nie musi czekać na wynik meczu z Valencią, by ocenić nasze tegoroczne aspiracje", powiedział.

Messi i Argentyna

Dani Alves jest kolejnym zawodnikiem, który wziął w obronę Leo Messiego. Brazylijczyk jest niezadowolony z sytuacji sportowej i medialnej w Argentynie. "Zachowanie Argentyńczyków to dla mnie niespodzianka. Leo jest najlepszym piłkarzem na świecie, ale nawet od niego nie można oczekiwać, że wszystko zrobi sam. Uważam, iż nie można porównywać jego gry z Barcelony do gry w reprezentacji. Dlaczego? Po prostu Barça jest o wiele lepsza od Argentyny", powiedział stanowczo.

Nerwy w Argentynie

Alves uważa, że w argentyńskich mediach pojawiają się takie informacje, ponieważ "ich naród jest bardzo nerwowy. Boją się, iż może ich zabraknąć na Mundialu, dlatego wszystkich obwiniają". "Leo może jeszcze zagrać w Mistrzostwach Świata i miejmy nadzieję, że dziś to potwierdzi." Alves dodatkowo stwierdził, iż "Mistrzostwa Świata bez najlepszego piłkarza świata to już nie to samo".

"To Argentyna ma problem, a nie Messi. W Brazylii mamy piłkarzy podobnej jakości, a awans zapewniliśmy sobie trzy spotkania przed zakończeniem eliminacji. Jednak różni nas jeden aspekt. Argentyna nie jest zespołem", powiedział.

"Tak" dla Robinho

Dani Alves jest zwolennikiem transferu Robinho. Brazylijczyk uważa, że jego rodak wniósłby do zespołu wiele dobrego, a klub sprowadzając go zrobiłby krok do przodu. "Robinho to wielki zawodnik i wspaniały człowiek. Jest to gracz, który może wnieść do zespołu wiele dobrych rzeczy. Jeżeli jest możliwość sprowadzenia go, to zapraszamy!", powiedział.

[źródło: FCBarcelona.cat/Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze