Márquez: Chcę zapisać się na kartach historii Barcelony
Rafael Márquez przyznał w sobotnim wywiadzie, że kwestia przedłużenia jego kontraktu jest bliska zamknięcia. Jeśli tak się stanie, Meksykanin będzie miał dużą szansę przegonić Holendra Phillipa Cocu w liczbie występów w barwach Barcelony.
W wywiadzie udzielonym katalońskim mediom, Márquez zapewnił, że kwestia przedłużenia jego kontraktu o kolejne dwa lata "jest bliska zamknięcia".
Rafa reprezentuje barwy klubu ze stolicy Katalonii od siedmiu sezonów, dzięki czemu plasuje się na dziesiątym miejscu pod względem liczby występów zagranicznych piłkarzy w historii FC Barcelony. W tej klasyfikacji przegonił między innymi Michaela Laudrupa.
Dlatego też, Márquez otwarcie przyznaje, że to Duma Katalonii jest klubem jego życia: "Bez wątpienia, w tej drużynie gram najdłużej. W Meksyku grałem krócej, w Monaco również. To tutaj żyję i czuję się komfortowo. Nie zamieniłbym tego. Jestem szczęśliwy", dodaje.
Piłkarz, który w 2003 roku przeszedł do Barcelony z AS Monaco był jednym z pierwszych transferów za kadencji Laporty. Meksykanin stwierdza, że w przeciągu tych kilku lat znacznie poprawił swój sposób gry oraz nauczył się znosić ogromną presję, jaka towarzyszy piłkarzom Barçy.
Choć Márquez faktycznie sprawia wrażenie zawodnika, który dzięki grze w Barcelonie zyskał na pewności siebie, to jednak zdarzają mu się wpadki. Sam piłkarz zdaje sobie z tego sprawę: "Mimo wszystko, nauczyłem się wielu rzeczy, których wcześniej nie umiałem".
Odpowiedzialni za jego rozwój są dwaj trenerzy: Frank Rijkaard oraz Josep Guardiola. Co się tyczy Holendra, Márquez zauważył "ogromną klarowność w postrzeganiu futbolu". "On był oazą spokoju, swoją obecnością wzbudzał szacunek. Od niego nauczyłem się zachowywać spokój ducha", komplementował obecnego trenera Galatasaray.
Słów pochwał Márquez nie szczędzi także pod adresem Pepa Guadioli, który w jego ocenie "dodaje pewności siebie". Jak sam przyznaje, to właśnie dzięki niemu odzyskał formę: "Czuję się znacznie pewniej. Jestem bardziej odpowiedzialny w zespole, a wszystko układa się dobrze. Ta postawa, mentalność i sposób gry bardzo mi pomogły".
Niestety, Rafael jest zawodnikiem podatnym na kontuzje. Márquez przyznaje, że od zawsze cierpiał na urazy mięśniowe, pomimo ogromu pracy jaki wykonuje, aby je przed tym ochronić: "No cóż, to jest moje ciało, to jestem ja. Wykonuję wszystkie zalecenie, lecz niestety czasem to ciało decyduje za nas. Nikt nie jest w stanie tego kontrolować", ubolewa zawodnik Blaugrana.
W 2008 roku w spotkaniu z Celtic Glasgow, Márquez nabawił się kontuzji podobnej, do tej, jaką obecnie 'złapał' Cristiano Ronaldo w Realu Madryt. Meksykanin wyjaśnił, że uraz ten jest skomplikowany: "Próbowałem wszystkich działań by grać, ale to było prawie niemożliwe. Czasem nawet zwykłe chodzenie graniczyło z cudem".
Zapytany o przyszłość, Rafael zapewnia, że jest gotów grać jako defensywny pomocnik w styczniu, kiedy to z powodu Pucharu Narodów Afryki, Barcelona zmuszona będzie radzić sobie bez Yaya Touré i Seydou Keity. Márquez przypomniał, iż już za czasów Rijkaarda występował na tej pozycji: "Chcę mieć możliwość gry w tym zespole, na każdej pozycji. Mogę tego dokonać. Oczywiście, jeśli trener wyrazi taką chęć. Dam z siebie wszystko", zapewnił popularny Rafa.
[źródło: Sport]
W wywiadzie udzielonym katalońskim mediom, Márquez zapewnił, że kwestia przedłużenia jego kontraktu o kolejne dwa lata "jest bliska zamknięcia".
Rafa reprezentuje barwy klubu ze stolicy Katalonii od siedmiu sezonów, dzięki czemu plasuje się na dziesiątym miejscu pod względem liczby występów zagranicznych piłkarzy w historii FC Barcelony. W tej klasyfikacji przegonił między innymi Michaela Laudrupa.
Dlatego też, Márquez otwarcie przyznaje, że to Duma Katalonii jest klubem jego życia: "Bez wątpienia, w tej drużynie gram najdłużej. W Meksyku grałem krócej, w Monaco również. To tutaj żyję i czuję się komfortowo. Nie zamieniłbym tego. Jestem szczęśliwy", dodaje.
Piłkarz, który w 2003 roku przeszedł do Barcelony z AS Monaco był jednym z pierwszych transferów za kadencji Laporty. Meksykanin stwierdza, że w przeciągu tych kilku lat znacznie poprawił swój sposób gry oraz nauczył się znosić ogromną presję, jaka towarzyszy piłkarzom Barçy.
Choć Márquez faktycznie sprawia wrażenie zawodnika, który dzięki grze w Barcelonie zyskał na pewności siebie, to jednak zdarzają mu się wpadki. Sam piłkarz zdaje sobie z tego sprawę: "Mimo wszystko, nauczyłem się wielu rzeczy, których wcześniej nie umiałem".
Odpowiedzialni za jego rozwój są dwaj trenerzy: Frank Rijkaard oraz Josep Guardiola. Co się tyczy Holendra, Márquez zauważył "ogromną klarowność w postrzeganiu futbolu". "On był oazą spokoju, swoją obecnością wzbudzał szacunek. Od niego nauczyłem się zachowywać spokój ducha", komplementował obecnego trenera Galatasaray.
Słów pochwał Márquez nie szczędzi także pod adresem Pepa Guadioli, który w jego ocenie "dodaje pewności siebie". Jak sam przyznaje, to właśnie dzięki niemu odzyskał formę: "Czuję się znacznie pewniej. Jestem bardziej odpowiedzialny w zespole, a wszystko układa się dobrze. Ta postawa, mentalność i sposób gry bardzo mi pomogły".
Niestety, Rafael jest zawodnikiem podatnym na kontuzje. Márquez przyznaje, że od zawsze cierpiał na urazy mięśniowe, pomimo ogromu pracy jaki wykonuje, aby je przed tym ochronić: "No cóż, to jest moje ciało, to jestem ja. Wykonuję wszystkie zalecenie, lecz niestety czasem to ciało decyduje za nas. Nikt nie jest w stanie tego kontrolować", ubolewa zawodnik Blaugrana.
W 2008 roku w spotkaniu z Celtic Glasgow, Márquez nabawił się kontuzji podobnej, do tej, jaką obecnie 'złapał' Cristiano Ronaldo w Realu Madryt. Meksykanin wyjaśnił, że uraz ten jest skomplikowany: "Próbowałem wszystkich działań by grać, ale to było prawie niemożliwe. Czasem nawet zwykłe chodzenie graniczyło z cudem".
Zapytany o przyszłość, Rafael zapewnia, że jest gotów grać jako defensywny pomocnik w styczniu, kiedy to z powodu Pucharu Narodów Afryki, Barcelona zmuszona będzie radzić sobie bez Yaya Touré i Seydou Keity. Márquez przypomniał, iż już za czasów Rijkaarda występował na tej pozycji: "Chcę mieć możliwość gry w tym zespole, na każdej pozycji. Mogę tego dokonać. Oczywiście, jeśli trener wyrazi taką chęć. Dam z siebie wszystko", zapewnił popularny Rafa.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)