Po 581 dniach stoper Barcelony, Gabriel Milito, dostał pozwolenie na grę. Pauzował on z powodu zerwania więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie. Doktor Ramon Cugat, lekarz Milito, zgodził się udzielić wywiadu, w którym opowiedział o kontaktach z piłkarzem i jego leczeniu.
Jak Gabriel znosił ten niezwykle ciężki okres?
Gabi jest profesjonalistą, bardzo ciężko pracował żeby powrócić do zdrowia. Tak naprawdę tylko jego rodzina i Bóg wiedzą jak wiele go to kosztowało. Cały czas był pozytywnie nastawiony, nawet w najgorszych momentach. Jego upór się opłacił. Gabriel to urodzony zwycięzca. Myśli tylko o futbolu.
Czemu proces rehabilitacji trwał tak długo?
Jego przypadek był bardzo nietypowy. Rocznie spotykam się z wieloma kontuzjami tego typu, ale zawsze trafi się taka, która przysporzy więcej kłopotów. Tak właśnie było w przypadku Milito. Ostateczny sukces zawdzięczamy ciężkiej pracy, jak i budowie anatomicznej Gabriela. Ma on bardzo silne mięśnie nóg, co nie jest bez znaczenia przy takiej kontuzji.
Mieliście dużo czasu, żeby się zaprzyjaźnić, nieprawdaż?
Od 13. maja 2008 roku (data operacji) spędzaliśmy razem dużo czasu. Godzinami rozmawialiśmy. Ciężka kontuzja jest bolesnym przeżyciem dla zawodowego piłkarza - nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Gabriel potrzebował rozmowy, o życiu, karierze, jego wątpliwościach. To prawda, poznaliśmy się dobrze.
Czy można powiedzieć, że jest on całkowicie zdrowy?
Tak. Oczywiście nadal musi pamiętać o odpowiednim treningu kontuzjowanej nogi. Widziałem go w towarzyskim meczu i muszę przyznać, że imponował mi przygotowaniem fizycznym, kolano również dobrze się sprawowało. Po meczu rozmawiałem z nim, doszliśmy do wniosku, że jest gotowy, aby powrócić do dyspozycji Guardioli.
Czy uważasz, że ta kontuzja mogła zakończyć karierę Milito?
Zawsze szukam rozwiązań i nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że nie uda nam się doprowadzić go do zdrowia. Nie było innej możliwości. Noga jest silna, a zrekonstruowane więzadło mocne. Problemem był ból. Pojawił się w styczniu. Musieliśmy doszukać się jego źródła i go wyeliminować . No i udało się.
Więc zmagania dobiegły końca?
Milito osiągnął swój cel, który znaczy dla niego więcej, niż wszystkie zdobyte trofea, a wszystko dzięki ciężkiej pracy. Gabriel jest bardzo wdzięczny drużynie, która go wspierała i trenerowi, który nie wywierał żadnego nacisku. Ja osobiście chciałbym podziękować Luisowi Garcii, klubowemu lekarzowi, za owocną współpracę.
[źródło: Sport]
Wywiad z Ramonem Cugatem, lekarzem Gabriela Milito
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (6)