Oceny za mecz z Valencią
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Henry 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Blazeq, challenger
Valdés - 8 - Kiedy musiał interweniować, robił z taką pewnością siebie, że rywalom mogło odechcieć się strzelać na bramkę. Szczególnie w pierwszej połowie zawodnicy Valencii nie pozwalali mu się nudzić. Prawdziwa chwila prawdy nadeszła jednak w drugiej odsłonie, gdy Valdés wybronił piłkę meczową. Pomimo iż nie zanotował zbyt wielu interwencji, należy go uznać za jednego z głównych architektów tego zwycięstwa.
Alves - 8 - Już w 6. minucie popisał się wspaniałą akcją w defensywie. Najpierw wyłuskał piłkę spod nóg Alby wślizgiem, który spokojnie można pokazywać jako materiał szkoleniowym dla młodych adeptów sztuki piłkarskiej, a następnie zainicjował akcję Barcelony. Kolejną fenomenalną interwencją w defensywie popisał się w 44. minucie. Faktem jest, iż Brazylijczyk musiał się w tym spotkaniu bardziej skoncentrować na grze obronnej i kilkukrotnie pokazał klasę pod własnym polem karnym. Choć Alba bardzo się starał, to z czasem został zwyczajnie spacyfikowany przez Brazylijczyka. Oczywiście Dani nie byłby sobą, gdyby nie pokazał się również w ofensywie. Jego dośrodkowania były naprawdę niezłe i szkoda, że ani jednego nie udało się zamienić na bramkę. Do najciekawszych akcji należą ta z 63. minuty, kiedy wspaniale rozprowadził akcję do Pedro, oraz dwie spomiędzy minut 67-72. Bardzo dobry występ katalońskiego Diabła Tasmańskiego.
Kilka słów o sytuacji sam na sam Zigicia
Blazeq:Sytuacja z wyjściem Zigicia była przede wszystkim znakomitą akcją Valencii i bardzo trudno było ją powstrzymać łapiąc przeciwnika na spalonym. Jeśli już to blokując podanie. Nie uważam, żeby Milito lub Piqué byli tutaj winowajcami.
Głos z ludu (jeden z użytkowników): Sytuacja Zigicia. Wysoko wysunięta linia obrony Barçy, niemalże pod polowe, jedno świetne podanie łamie cala defensywę, gdyby tam był Villa mogło by sie to źle skończyć. Barça chyba za wysoko wychodzi i strasznie zawęża pole gry. Sześciu zawodników Barçy gra na przestrzeni kilku metrów przez co każdy lepiej wyszkolony technicznie zawodnik może posłać dokładną piłkę do wbiegającego napastnika. Podobna sytuacja miała miejsce w Almerii i dwa razy w meczu z Atlético.
SZUMI: Pod słowami ww. kibica podpisuję się rękoma i nogami. W obecnym sezonie miało miejsce jeszcze kilka podobnych sytuacji. Najlepszym przykładem są akcje Atlético, a największym mankamentem wydaje się zbytnie "scalenie" linii obrony oraz pomocy w tego typu sytuacjach. Wystarczy, że jedno słabsze ogniwo monolitu lekko się wyłamie ( w tym wypadku Maxwell) i dochodzi do sytuacji sam na sam z Valdésem. Stwarza to niebezpieczny proceder, który takie drużyny jak Chelsea na pewno wykorzystają.
Milito - 7 - Argentyńczyk był w cieniu świetnie dysponowanego Gerarda, co nie oznacza, że zagrał słabo. Odebrał pięć piłek, tracąc dwie. Oddał strzał głową po jednym z rzutów rożnych, ale nie było to groźnie uderzenie. Grał zdecydowanie, ale bardzo czysto i zasłużył na pochwały. Największą skazą na jego grze w tym spotkaniu jest błąd z 29. minuty, kiedy to po dośrodkowaniu Silvy pozwolił na przyjęcie piłki w polu karnym Dominguezowi.
Piqué - 8 - Młody Imponował tym czym w zeszłym sezonie: harowaniem jak wół (lub jak Puyol) w obronie, wspaniałymi i zarazem czystymi wślizgami, podejmowaniem optymalnych rozwiązań w trudnych momentach. Młody stoper Barcelony jest jednym z najlepiej odbierających zawodników ligi i udowodnił to również w meczu z Valencią, notując 12 odbiorów. Poza tym świetnie czytał grę, powstrzymując wiele akcji przeciwnika już w zarodku. W swoim stylu zarobił żółtą kartkę, co ciekawe w meczu nie faulując ani razu. Tym razem sędzia ukarał go za zbyt agresywne zachowanie podczas dyskusji z Zigiciem.
Maxwell - 5 - Na początku spotkania łatwo dawał się ogrywać Pablo Hernandezowi. Ponadto już w 4. minucie odpuścił Miguela, który groźnie dośrodkował. Z czasem było jednak coraz lepiej. Zaliczył pięć odbiorów, natomiast trzykrotnie piłkę tracił. Uczestniczył w akcjach ofensywnych, ale współpraca z Bojanem nie układało mu się najlepiej, a w drugiej połowie koledzy rzadziej go wykorzystywali. Przeciętne spotkanie.
Busquets - 7 - W pierwszej połowie był najlepszym z pomocników. Po przerwie, gdy Valencia trochę ucichła, spokojnie ubezpieczał kolegów, co jakiś czas wymieniając z nimi piłkę. Był spokojny i wyrachowany, które to słowo w tym przypadku nie ma oddźwięku pejoratywnego. Mecz zakończył z pięcioma odbiorami i sześcioma stratami na koncie. Bilans co prawda ujemny, ale ciężar gatunkowy strat był wyjątkowo niewielki, a kilka odbiorów miało naprawdę wielkie znaczenie. Co więcej, wielokrotnie jego ustawienie powodowało, iż akcje Valencii musiały zostać wstrzymane lub omijać osobę wychowanka Barcelony szerokim łukiem. Tego już żadne statystyki nie pokażą. Na przestrzeni całego spotkania najlepiej wywiązał się ze swoich boiskowych zadań.
Xavi - 6 - W pierwszej połowie był całkowicie zagubiony. Można było odnieść wrażenie, że boi się zagrywać odważne piłki między obrońców. Większość jego podań, to były zagrania wszerz boiska. Był zdecydowanie za wolny, spóźniony, bez inwencji. Obudził się dopiero w drugiej odsłonie meczu, napędzając barcelońską ofensywę na bramkę Cesara, a najlepszym jego zagraniem było podanie do Pedro z 70. minuty.
Iniesta - 6- Jego gra w pierwszej części spotkania była zaskakująco słaba. Raziła bezproduktywność dryblingów i brak zdecydowania, zwłaszcza przy kontratakach. Po przerwie, podobnie jak Xavi, pokazał to lepsze oblicze. W całym meczu odebrał aż dziesięć piłek, co jest świetnym wynikiem, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę siedem straconych przez Andrésa piłek. Za wyjątkiem jednej (w efekcie nieskutecznej) akcji nie imponował dryblingami do których przyzwyczaił kibiców.
Pedro - 5- Obrońcy Valencii bardzo rzadko nabierali się na jego zwody. Udane akcje młodego skrzydłowego można by policzyć na palcach jednej ręki. Na plus należy zapisać kilka udanych dośrodkowań i aktywność w grze pressingiem. To jednak za mało jak na skrzydłowego. W pamięci pozostanie najbardziej niewykorzystanie wspaniałego dogrania od Xaviego z 70. minuty oraz od Messiego w 39.
Bojan - 4 - Miał okazję pokazać, że może zastąpić będącego przez dłuższy czas pod formą Zlatana Ibrahimovica. Niestety nic mu nie wychodziło. Przez 45 minut zdążył tylko trzykrotnie stracić piłkę i przebiec parę kilometrów. Swoją biernością i brakiem kreatywności uniemożliwiał drużynie rozwinięcie skrzydeł pod bramką Cesara. Na obronę pozostaje jedynie fakt, iż w pierwszej polowe gra całej drużyny, delikatnie mówiąc, była jak Ferdek (Kiepska).
Messi - 10 - WOW!!! Niech jedynym i ostatecznych argumentem z naszej strony pozostanie fakt, iż po raz pierwszy w historii cała trójka oceniających wystawiała ocenę ‘10'.
Rezerwowi:
Henry- 8 - Nie będzie to wielką przesadą, jeśli uznamy, że kompletnie odmienił oblicze zespołu. Znakomicie wychodził do prostopadłych piłek, rozgrywał, przyspieszał, rozrzucał piłki etc. Najbardziej do jego gry pasuje hiszpańskie "czynił na boisku różnicę". Zanotował bardzo ładną asystę przy trzeciej bramce Messiego oraz, pośrednio, przy drugiej. Szkoda, że sędzia się pomylił odgwizdując spalonego, gdy Francuz wychodził na czystą pozycję. Chyba czas na powrót do wyjściowej jedenastki, być może nawet w roli środkowego napastnika. Na takie zejścia zawodnika ze szpicy na skrzydło, jak to które Francuz zaprezentował w 52. minucie, czekamy już od wieeeeelu meczów.
Yaya Touré - bez oceny - za krótko na boisku.
Jeffren - bez oceny- za krótko na boisku.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Henry 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Blazeq, challenger
Valdés - 8 - Kiedy musiał interweniować, robił z taką pewnością siebie, że rywalom mogło odechcieć się strzelać na bramkę. Szczególnie w pierwszej połowie zawodnicy Valencii nie pozwalali mu się nudzić. Prawdziwa chwila prawdy nadeszła jednak w drugiej odsłonie, gdy Valdés wybronił piłkę meczową. Pomimo iż nie zanotował zbyt wielu interwencji, należy go uznać za jednego z głównych architektów tego zwycięstwa.
Alves - 8 - Już w 6. minucie popisał się wspaniałą akcją w defensywie. Najpierw wyłuskał piłkę spod nóg Alby wślizgiem, który spokojnie można pokazywać jako materiał szkoleniowym dla młodych adeptów sztuki piłkarskiej, a następnie zainicjował akcję Barcelony. Kolejną fenomenalną interwencją w defensywie popisał się w 44. minucie. Faktem jest, iż Brazylijczyk musiał się w tym spotkaniu bardziej skoncentrować na grze obronnej i kilkukrotnie pokazał klasę pod własnym polem karnym. Choć Alba bardzo się starał, to z czasem został zwyczajnie spacyfikowany przez Brazylijczyka. Oczywiście Dani nie byłby sobą, gdyby nie pokazał się również w ofensywie. Jego dośrodkowania były naprawdę niezłe i szkoda, że ani jednego nie udało się zamienić na bramkę. Do najciekawszych akcji należą ta z 63. minuty, kiedy wspaniale rozprowadził akcję do Pedro, oraz dwie spomiędzy minut 67-72. Bardzo dobry występ katalońskiego Diabła Tasmańskiego.
Kilka słów o sytuacji sam na sam Zigicia
Blazeq:Sytuacja z wyjściem Zigicia była przede wszystkim znakomitą akcją Valencii i bardzo trudno było ją powstrzymać łapiąc przeciwnika na spalonym. Jeśli już to blokując podanie. Nie uważam, żeby Milito lub Piqué byli tutaj winowajcami.
Głos z ludu (jeden z użytkowników): Sytuacja Zigicia. Wysoko wysunięta linia obrony Barçy, niemalże pod polowe, jedno świetne podanie łamie cala defensywę, gdyby tam był Villa mogło by sie to źle skończyć. Barça chyba za wysoko wychodzi i strasznie zawęża pole gry. Sześciu zawodników Barçy gra na przestrzeni kilku metrów przez co każdy lepiej wyszkolony technicznie zawodnik może posłać dokładną piłkę do wbiegającego napastnika. Podobna sytuacja miała miejsce w Almerii i dwa razy w meczu z Atlético.
SZUMI: Pod słowami ww. kibica podpisuję się rękoma i nogami. W obecnym sezonie miało miejsce jeszcze kilka podobnych sytuacji. Najlepszym przykładem są akcje Atlético, a największym mankamentem wydaje się zbytnie "scalenie" linii obrony oraz pomocy w tego typu sytuacjach. Wystarczy, że jedno słabsze ogniwo monolitu lekko się wyłamie ( w tym wypadku Maxwell) i dochodzi do sytuacji sam na sam z Valdésem. Stwarza to niebezpieczny proceder, który takie drużyny jak Chelsea na pewno wykorzystają.
Milito - 7 - Argentyńczyk był w cieniu świetnie dysponowanego Gerarda, co nie oznacza, że zagrał słabo. Odebrał pięć piłek, tracąc dwie. Oddał strzał głową po jednym z rzutów rożnych, ale nie było to groźnie uderzenie. Grał zdecydowanie, ale bardzo czysto i zasłużył na pochwały. Największą skazą na jego grze w tym spotkaniu jest błąd z 29. minuty, kiedy to po dośrodkowaniu Silvy pozwolił na przyjęcie piłki w polu karnym Dominguezowi.
Piqué - 8 - Młody Imponował tym czym w zeszłym sezonie: harowaniem jak wół (lub jak Puyol) w obronie, wspaniałymi i zarazem czystymi wślizgami, podejmowaniem optymalnych rozwiązań w trudnych momentach. Młody stoper Barcelony jest jednym z najlepiej odbierających zawodników ligi i udowodnił to również w meczu z Valencią, notując 12 odbiorów. Poza tym świetnie czytał grę, powstrzymując wiele akcji przeciwnika już w zarodku. W swoim stylu zarobił żółtą kartkę, co ciekawe w meczu nie faulując ani razu. Tym razem sędzia ukarał go za zbyt agresywne zachowanie podczas dyskusji z Zigiciem.
Maxwell - 5 - Na początku spotkania łatwo dawał się ogrywać Pablo Hernandezowi. Ponadto już w 4. minucie odpuścił Miguela, który groźnie dośrodkował. Z czasem było jednak coraz lepiej. Zaliczył pięć odbiorów, natomiast trzykrotnie piłkę tracił. Uczestniczył w akcjach ofensywnych, ale współpraca z Bojanem nie układało mu się najlepiej, a w drugiej połowie koledzy rzadziej go wykorzystywali. Przeciętne spotkanie.
Busquets - 7 - W pierwszej połowie był najlepszym z pomocników. Po przerwie, gdy Valencia trochę ucichła, spokojnie ubezpieczał kolegów, co jakiś czas wymieniając z nimi piłkę. Był spokojny i wyrachowany, które to słowo w tym przypadku nie ma oddźwięku pejoratywnego. Mecz zakończył z pięcioma odbiorami i sześcioma stratami na koncie. Bilans co prawda ujemny, ale ciężar gatunkowy strat był wyjątkowo niewielki, a kilka odbiorów miało naprawdę wielkie znaczenie. Co więcej, wielokrotnie jego ustawienie powodowało, iż akcje Valencii musiały zostać wstrzymane lub omijać osobę wychowanka Barcelony szerokim łukiem. Tego już żadne statystyki nie pokażą. Na przestrzeni całego spotkania najlepiej wywiązał się ze swoich boiskowych zadań.
Xavi - 6 - W pierwszej połowie był całkowicie zagubiony. Można było odnieść wrażenie, że boi się zagrywać odważne piłki między obrońców. Większość jego podań, to były zagrania wszerz boiska. Był zdecydowanie za wolny, spóźniony, bez inwencji. Obudził się dopiero w drugiej odsłonie meczu, napędzając barcelońską ofensywę na bramkę Cesara, a najlepszym jego zagraniem było podanie do Pedro z 70. minuty.
Iniesta - 6- Jego gra w pierwszej części spotkania była zaskakująco słaba. Raziła bezproduktywność dryblingów i brak zdecydowania, zwłaszcza przy kontratakach. Po przerwie, podobnie jak Xavi, pokazał to lepsze oblicze. W całym meczu odebrał aż dziesięć piłek, co jest świetnym wynikiem, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę siedem straconych przez Andrésa piłek. Za wyjątkiem jednej (w efekcie nieskutecznej) akcji nie imponował dryblingami do których przyzwyczaił kibiców.
Pedro - 5- Obrońcy Valencii bardzo rzadko nabierali się na jego zwody. Udane akcje młodego skrzydłowego można by policzyć na palcach jednej ręki. Na plus należy zapisać kilka udanych dośrodkowań i aktywność w grze pressingiem. To jednak za mało jak na skrzydłowego. W pamięci pozostanie najbardziej niewykorzystanie wspaniałego dogrania od Xaviego z 70. minuty oraz od Messiego w 39.
Bojan - 4 - Miał okazję pokazać, że może zastąpić będącego przez dłuższy czas pod formą Zlatana Ibrahimovica. Niestety nic mu nie wychodziło. Przez 45 minut zdążył tylko trzykrotnie stracić piłkę i przebiec parę kilometrów. Swoją biernością i brakiem kreatywności uniemożliwiał drużynie rozwinięcie skrzydeł pod bramką Cesara. Na obronę pozostaje jedynie fakt, iż w pierwszej polowe gra całej drużyny, delikatnie mówiąc, była jak Ferdek (Kiepska).
Messi - 10 - WOW!!! Niech jedynym i ostatecznych argumentem z naszej strony pozostanie fakt, iż po raz pierwszy w historii cała trójka oceniających wystawiała ocenę ‘10'.
Rezerwowi:
Henry- 8 - Nie będzie to wielką przesadą, jeśli uznamy, że kompletnie odmienił oblicze zespołu. Znakomicie wychodził do prostopadłych piłek, rozgrywał, przyspieszał, rozrzucał piłki etc. Najbardziej do jego gry pasuje hiszpańskie "czynił na boisku różnicę". Zanotował bardzo ładną asystę przy trzeciej bramce Messiego oraz, pośrednio, przy drugiej. Szkoda, że sędzia się pomylił odgwizdując spalonego, gdy Francuz wychodził na czystą pozycję. Chyba czas na powrót do wyjściowej jedenastki, być może nawet w roli środkowego napastnika. Na takie zejścia zawodnika ze szpicy na skrzydło, jak to które Francuz zaprezentował w 52. minucie, czekamy już od wieeeeelu meczów.
Yaya Touré - bez oceny - za krótko na boisku.
Jeffren - bez oceny- za krótko na boisku.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (141)