Laporta: Villarato? Real miał dwa razy więcej karnych...
W wywiadzie dla francuskiej telewizji Canal Plus, prezydent FC Barcelona - Joan Laporta opowiadał o całym "zamieszaniu" nazwanym "Villarato", jako fikcji wymyślonej kilka miesięcy temu przez media, szczególnie te bliskie zespołowi z Madrytu.
"Fikcja w mediach istnieje i będzie istnieć jeszcze bardzo długo, ale wytrzymujemy presję".
"Wystarczy spojrzeć na statystyki rzutów karnych. Realowi Madryt podyktowano dwa razy więcej jedenastek; nie wiem jaka w tym nasza korzyść".
"Podczas siedmiu lat mojej prezydentury nigdy nie komentowałem poczynań arbitrów i nie robię tego, ale to jest fakt, możliwy do sprawdzenia".
Laporta nie jest również specjalnie zafrasowany wyborem De Bleeckere na głównego sędziego półfinałowego meczu z Interem w środę: "Jest on jednym z najlepszych arbitrów, ale nigdy sędziowie nie mają decydującego wpływu na ostateczny rezultat meczów w Lidze Mistrzów. Podobnie będzie tym razem i podobnie było, gdy przegraliśmy sędziowany przez Portugalczyka mecz w Mediolanie. Porażka była raczej efektem tego, że nie graliśmy futbolu, na jaki nas stać".
Zapytany o reakcję Pepa Guardioli na pytania dotyczące sędziów, prezydent - chwaląc swojego trenera - odparł: "Guardiola? Zawsze wypowiada się inteligentnie. Zawsze przemyśli to, co ma do powiedzenia i zawsze podoba mi się to, co mówi".
Laporta mówił również o szansach na mistrzowski tytuł: "Zwycięstwo na Bernabéu było policzkiem dla Realu, ale chcą nas zmusić do wygrania wszystkiego, by zdobyć tytuł. Jedno potknięcie i liga będzie stracona. Dla obu drużyn nie będzie to łatwa rywalizacja".
"Jak powiedział Pep - to, co zrobiła Barça i Real Madryt w tym sezonie jest nieziemskie".
Hołdując filozofii stylowi Barcelony ponad wszystko, prezydent powiedział: "Najważniejsze, że trzymamy się swojego stylu, a drogę ku niemu przedstawił nam Cruyff. Zaczął to; od niego, poprzez Rijkaarda, aż do Guardioli - doskonalimy ten styl".
Zapytany o szansę Barcelony na końcowy triumf w Lidze Mistrzów, dał wyraz temu, że zdaje sobie sprawę z czekającego jego klub ciężkiego zadania: "Myślę tylko o meczu w środę, nie o finale".
"Mamy szansę znaleźć się w finale, ale będzie on bardzo trudne do osiągnięcia, ponieważ Inter jest mocny i brakuje mu naprawdę niewiele".
"Musimy zrozumieć, że piłkarze wiedzą najlepiej, że w Mediolanie coś nie zadziałało tak, jak powinno. Jednak zrobią wszystko, by wygrać".
"Ostre wślizgi? Nigdy, gdyż lubimy grać piłką i nigdy nie uciekaliśmy się do fizycznej gry".
Nawiązując do "psychologicznych gierek" Mourinho i sprytnego wykorzystywania przez niego mediów, Laporta odparł: "Mourinho nie musi podgrzewać atmosfery. On już nas zneutralizował w pierwszym spotkaniu".
"Pamiętajmy, że część zarządu popierała pomysł zatrudnienia go [w miejsce Rijkaarda - przyp. red. ]. Inni zaś, nie wyłączając mnie, optowali za kimś bardziej pokroju Cruyffa, tym kimś jest Guardiola".
Mówiąc o możliwości strzelenia bramki przez byłą gwiazdę FC Barcelona - Samuela Eto'o, usłyszeliśmy: "Żywię wielkie uczucie do Samuela, był kluczowym zawodnikiem w sukcesie Barcelony, nie miałbym żadnego problemu z tym, że strzeliłby bramkę w pojedynku przeciw nam".
Poproszony o podsumowanie powiedział, że zwycięstwo w Madrycie (2:6) z Realem Madryt na Bernabéu było największym osiągnięciem jego drużyny, które "zabierze" ze sobą odchodząc wraz z końcem kadencji, w czerwcu.
[źródło: totalbarca.com]
"Fikcja w mediach istnieje i będzie istnieć jeszcze bardzo długo, ale wytrzymujemy presję".
"Wystarczy spojrzeć na statystyki rzutów karnych. Realowi Madryt podyktowano dwa razy więcej jedenastek; nie wiem jaka w tym nasza korzyść".
"Podczas siedmiu lat mojej prezydentury nigdy nie komentowałem poczynań arbitrów i nie robię tego, ale to jest fakt, możliwy do sprawdzenia".
Laporta nie jest również specjalnie zafrasowany wyborem De Bleeckere na głównego sędziego półfinałowego meczu z Interem w środę: "Jest on jednym z najlepszych arbitrów, ale nigdy sędziowie nie mają decydującego wpływu na ostateczny rezultat meczów w Lidze Mistrzów. Podobnie będzie tym razem i podobnie było, gdy przegraliśmy sędziowany przez Portugalczyka mecz w Mediolanie. Porażka była raczej efektem tego, że nie graliśmy futbolu, na jaki nas stać".
Zapytany o reakcję Pepa Guardioli na pytania dotyczące sędziów, prezydent - chwaląc swojego trenera - odparł: "Guardiola? Zawsze wypowiada się inteligentnie. Zawsze przemyśli to, co ma do powiedzenia i zawsze podoba mi się to, co mówi".
Laporta mówił również o szansach na mistrzowski tytuł: "Zwycięstwo na Bernabéu było policzkiem dla Realu, ale chcą nas zmusić do wygrania wszystkiego, by zdobyć tytuł. Jedno potknięcie i liga będzie stracona. Dla obu drużyn nie będzie to łatwa rywalizacja".
"Jak powiedział Pep - to, co zrobiła Barça i Real Madryt w tym sezonie jest nieziemskie".
Hołdując filozofii stylowi Barcelony ponad wszystko, prezydent powiedział: "Najważniejsze, że trzymamy się swojego stylu, a drogę ku niemu przedstawił nam Cruyff. Zaczął to; od niego, poprzez Rijkaarda, aż do Guardioli - doskonalimy ten styl".
Zapytany o szansę Barcelony na końcowy triumf w Lidze Mistrzów, dał wyraz temu, że zdaje sobie sprawę z czekającego jego klub ciężkiego zadania: "Myślę tylko o meczu w środę, nie o finale".
"Mamy szansę znaleźć się w finale, ale będzie on bardzo trudne do osiągnięcia, ponieważ Inter jest mocny i brakuje mu naprawdę niewiele".
"Musimy zrozumieć, że piłkarze wiedzą najlepiej, że w Mediolanie coś nie zadziałało tak, jak powinno. Jednak zrobią wszystko, by wygrać".
"Ostre wślizgi? Nigdy, gdyż lubimy grać piłką i nigdy nie uciekaliśmy się do fizycznej gry".
Nawiązując do "psychologicznych gierek" Mourinho i sprytnego wykorzystywania przez niego mediów, Laporta odparł: "Mourinho nie musi podgrzewać atmosfery. On już nas zneutralizował w pierwszym spotkaniu".
"Pamiętajmy, że część zarządu popierała pomysł zatrudnienia go [w miejsce Rijkaarda - przyp. red. ]. Inni zaś, nie wyłączając mnie, optowali za kimś bardziej pokroju Cruyffa, tym kimś jest Guardiola".
Mówiąc o możliwości strzelenia bramki przez byłą gwiazdę FC Barcelona - Samuela Eto'o, usłyszeliśmy: "Żywię wielkie uczucie do Samuela, był kluczowym zawodnikiem w sukcesie Barcelony, nie miałbym żadnego problemu z tym, że strzeliłby bramkę w pojedynku przeciw nam".
Poproszony o podsumowanie powiedział, że zwycięstwo w Madrycie (2:6) z Realem Madryt na Bernabéu było największym osiągnięciem jego drużyny, które "zabierze" ze sobą odchodząc wraz z końcem kadencji, w czerwcu.
[źródło: totalbarca.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (4)