To będzie czwarte spotkanie Barcelony z Sevillą w tym sezonie. Poprzednie trzy zostały rozegrane w styczniu tego roku. W pierwszych dwóch, Sevilla zdołała wyeliminować Barcelonę z rozgrywek w Copa del Rey. Jednakże w meczu ligowym, który został rozegrany kilka dni po meczu rewanżowym Pucharu Króla, Barcelona pokazała Sevillistas co oznacza katalońska zemsta. W ponadprzeciętnym stylu pokonała na własnym stadionie zespół z Andaluzji 4:0. Wówczas swoją siłę pokazali wychowankowie La Masia. Można stwierdzić, że dzisiejszy mecz na Sánchez Pizjuán przewyższa rangą wszystkie rozegrane w tym sezonie przeciwko ekipie z Andaluzji. Odnosząc się do słów Joana Laporty, nie będzie to łatwy mecz, a jego stawka jest bardzo wysoka.
Pokonanie Sevilli na własnym boisku nie będzie należeć do łatwego zadania. W ciągu ostatnich dziewięciu spotkań na Ramón Sánchez Pizjuán żadnemu z rywali nie udało się wywieźć kompletu punktów. Gospodarze stracili jedynie cztery bramki aplikując swoim przeciwnikom 15. W obecnym sezonie piłkarze z Andaluzji schodzili pokonani z własnego boiska zaledwie dwa razy. Patrząc na statystyki rywalizacji obu drużyn, w ciągu ostatnich 10 lat Barcelona pokonała Sevillę w lidze w meczach wyjazdowych 5 razy, zremisowała 2 razy i odniosła 3 porażki.
Sytuacja kadrowa
Pep Guardiola powołał na mecz wszystkich 21 zawodników pierwszej drużyny oraz Thiago Alcántarę z Barçy Atlétic. Do Sevilli na pewno udadzą się Abidal i Iniesta, pomimo tego, że nie otrzymali jeszcze zielonego światła do gry od lekarzy. Na piątkowej konferencji prasowej trener Barcelony zaznaczył, że najprawdopodobniej jeśli będzie widział taką potrzebę to może liczyć na obecność Abidala w meczu. Niepewny jest występ Piqué, który nabawił się kontuzji podczas wtorkowego meczu z Tenerife i na treningach nie ćwiczy jeszcze razem z kolegami.
Sevilla doznała poważnego osłabienia linii defensywy. Wiadomo, że kontuzji w meczu przeciwko Atlético nabawił się obrońca Fernando Navarro. Nieobecny będzie również Diego Perotti, któremu w tym samym spotkaniu odnowił się uraz. Prawdopodobny jest natomiast występ kontuzjowanego Luisa Fabiano, który z dorobkiem 14 bramek jest najlepszym strzelcem Sevilli. Lekarze klubowi ze wszystkich sił będą starali się postawić go na nogi.
O co gramy?
Rozgrywki ligowe w Hiszpanii wchodzą w ostatnią fazę. Pozostały do rozegrania dwa ostatnie spotkania i liczy się w nich tylko komplet punktów. Wydaje się, że jeśli Duma Katalonii nie popełni żadnego błędu to mistrzostwo ma w kieszeni. Po piętach depcze jednak Real Madryt, który tylko czeka na potknięcie Blaugrany. Nie można oglądać się za siebie i liczyć na to, że ekipa ze stolicy straci punkty, bo okazji do tego może już nie być. Trzeba przyznać, że Real radzi sobie świetnie w rundzie rewanżowej, zarówno u siebie jak i na wyjeździe, oddając punkty jedynie raz. Dochodzi do tego fakt, że jest to jedyny puchar jaki obie drużyny mogą w tym sezonie wywalczyć, więc mobilizacja będzie maksymalna.
Drużyna z Andaluzji znajduje się obecnie pod dużą presją. Ma szanse na wygranie Pucharu Króla. W pojedynku finałowym, 19 maja na Camp Nou zmierzy się z finalistą Ligi Europejskiej - Atlético Madryt. Po 36. kolejkach, Sevilla z dorobkiem 60 punktów zajmuje czwarte miejsce, gromiąc w ostatnim meczu Racing Santander (5:1). Na pewno będziemy świadkiem zaciętej korespondencyjnej walki Sevilli i Mallorki o lokatę premiującą do występów w eliminacjach Ligi Mistrzów. Drużyna z Balearów po ostatniej porażce z Realem Madryt (1:4) z dorobkiem 59 punktów okupuje 5 lokatę.
Oznacza to, że Sevilla jest nastawiona na walkę do samego końca. Przed zawodnikami jeszcze dwa mecze: z Barceloną i z dwunastą w tabeli Almerią. Sami piłkarze wiedzą, że pokonanie swoich przyszłych rywali - szczególnie Barcelony - to trudne zadanie. Federico Fazio przyznał: "trzeba będzie wygrać te mecze, ponieważ Mallorce zostają dwaj rywale (Deportivo i Espanyol), z którymi mogą łatwo się rozprawić. Nie możemy się oglądać na nikogo."
Nie ma wątpliwości, że jest to jeden z najważniejszych meczów sezonu. Pomimo że do końca rozgrywek zostały jeszcze dwa kolejki, to właśnie przedostatnia może okazać się decydująca. W sobotę nikt nie będzie grał z dodatkową presją, ponieważ wszystkie mecze zaczynają się o tej samej porze (o 21). Idealnie byłoby gdyby Duma Katalonii powtórzyła dwumecz z zeszłego sezonu. Wówczas wygrali na Camp Nou 4:0, a na Pizjuán strzelili trzy bramki nie tracąc żadnej. Biorąc jednak pod uwagę rangę spotkania nawet jednobramkowa wygrana byłaby milowym krokiem w stronę mistrzostwa. Styl gry schodzi na drugi plan - ustępuję miejsca grze, która pozwoli na wywalczenie kompletu punktów.
Statystyki z meczu Barcelona-Sevilla (16.01.2010)
Barcelona 4:0 Sevilla
Bramki
(1:0) Escudé (sam.) 49'
(2:0) Pedro 70'
(3:0) Messi 85'
(4:0) Messi 90'+1'
67% Posiadanie piłki 33%
18 Sytuacje bramkowe 1
13 Strzały na bramkę 1
5 Strzały niecelne 0
11 Rzuty rożne 2
3 Spalone 2
11 Faule 12
1 Żółte kartki 4
Mecz Sevilla-Barcelona (0:3) z zeszłego sezonu
Dwa kroki od mistrzostwa; Czas na Sevillę
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (139)