Valdés: To nieprawda, że nie dogadujemy się z Reiną - wywiad

Conrado

1 czerwca 2010, 17:00

23 komentarze
Victor Valdés przygotowuje się wraz z reprezentacją Hiszpanii do Mistrzostw Świata w RPA. Drużyna przebywa obecnie na zgrupowaniu w austriackim Schruns, a Valdés postanowił udzielić pierwszego wywiadu po powołaniu go do reprezentacji narodowej. Wcześniej bramkarz Barcelony przez tydzień ciężko pracował, aby przyzwyczaić się do nowego otoczenia.

Cztery Mistrzostwa Hiszpanii, dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów, trzy Trofea Zamory... W końcu sprawiedliwości stało się zadość?

Każdy piłkarz marzy o tym, aby grać w reprezentacji kraju. Ciężko na to pracujemy, ale w końcu powołanie przychodzi.

W sierpniu 2005 roku byłeś już na zgrupowaniu reprezentacji, ale nie udało Ci się zadebiutować. Teraz się uda?

Jestem bardzo szczęśliwy, że pojadę z reprezentacją na Mistrzostwa Świata. Już samo to jest dla mnie wielkim osiągnięciem.

Czy to szczyt kariery?

Nie chcę określać swoich limitów. Osiągnęliśmy bardzo dużo w piłce klubowej, teraz chciałbym zdobyć Puchar Świata z reprezentacją. Co do wyróżnień indywidualnych, Trofeum Zamory należy się całej drużynie, jej formacji defensywnej. Bramkarz jest tylko piłkarzem, który je odbiera. Jestem dumny, że przypada mi ta funkcja.

Jak Ci się pracuje z Casillasem i Reiną?

To dwaj wielcy bramkarze i wspaniali ludzie. Rozumiemy się bardzo dobrze, na boisku jak i poza nim.

Mówi się, że nie do końca rozumiecie się z Pepe Reiną...

Śmiać mi się chce. To plotki, Pepe i ja dorastaliśmy razem, jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Nie możemy się zbyt często spotykać z uwagi na grę w różnych klubach, ale wciąż uważamy się za przyjaciół. Dziennikarze zawsze muszą tworzyć jakieś plotki, ta jednak jest w pełni fałszywa. Można to zresztą zauważyć w naszych codziennych relacjach tu, na zgrupowaniu.

Victor Valdés nie pasuje na zmiennika. Podejmiesz walkę o pierwszy skład z Ikerem?

Przyjechałem tutaj, aby pomagać drużynie tak, jak będę umiał - jak wszyscy piłkarze. Będę ciężko pracował i zobaczymy, jak zdecyduje trener. Iker jest wspaniałym bramkarzem i to nie podlega dyskusji.

Co powiedział Ci Del Bosque?

Przywitał mnie i zagwarantował, że będę czuł się na zgrupowaniu bardzo dobrze i pewnie.

A jeżeli nie uda Ci się zadebiutować?

To nie koniec świata. Powtarzam, że jestem tutaj, żeby pomagać kolegom. Jeżeli dostanę szansę gry, będę bardzo szczęśliwy. Jeżeli nie - nic złego się nie stanie. Wiem, jaka jest moja rola i akceptuję ją od początku. Każdy z nas daje z siebie wszystko, ale to trener decyduje, kto zagra.

Kiedy dowiedziałeś się, że pojedziesz na Mundial?

Byłem wtedy u lekarza, na kontroli z moim synem. Miałem wyłączony telefon, a kiedy go włączyłem, zobaczyłem wiadomość od Andrésa Iniesty. Potem zaczęło przychodzić ich coraz więcej, wszystkie z gratulacjami i bardzo pozytywne. W domu przekonałem się, że to prawda.

W reprezentacji gra wielu piłkarzy Barçy, pewnie czujesz się tu jak w domu?

Na pewno nie czuję się źle. To grupa wspaniałych ludzi i wydaje mi się, że każdy, kto tu przyjechał, czuje się równie dobrze jak ja.

Najgorszą rzeczą na Mundialu jest chyba Jabulani?

Nie jest to dobra piłka. Ale nie zaskoczyła mnie, mieliśmy okazję grać nią na Klubowych Mistrzostwach Świata. Jest trudna dla bramkarzy, ale także dla piłkarzy z pola, ponieważ jest nieprzewidywalna. Nie można jednak narzekać, trzeba się przyzwyczaić i starać się grać jak najlepiej.

A jak radzi sobie Pedro?

Jestem z niego bardzo dumny. Ten chłopak zrobił wielkie postępy... To wspaniale, że po tak dobrym sezonie ma okazję zadebiutować w reprezentacji na Mundialu.

Pierwszy mecz towarzyski nie był zbyt udany, uważasz Hiszpanię za faworyta do tytułu?

Nie przesadzajmy, to był mecz przygotowawczy. Arabia zagrała dobrze i sprawiła nam trochę problemów, ponieważ jej piłkarze byli naprawdę dobrze przygotowani. Ale w końcu wygraliśmy my. Uważam, że Hiszpania jest poważnym kandydatem do tytułu, dzięki drużynie, którą obecnie mamy.

A jak wspominasz ostatni sezon w Barcelonie?

Wygraliśmy ligę, graliśmy wspaniale i to bardzo ważne. Szkoda, że nie udało się powalczyć o Ligę Mistrzów, ale będziemy próbować za rok. Ligę hiszpańską wygraliśmy w wielkim stylu, z naszym odwiecznym rywalem - Realem Madryt, który deptał nam po piętach i nie pozwalał popełnić ani jednego błędu. 99 punktów w lidze to naprawdę dobry wynik.

Podczas świętowania Mistrzostwa Hiszpanii czuło się niedosyt, ze względu na Ligę Mistrzów...

Kiedy jesteś w tak silnym zespole, i dochodzisz do półfinału rozgrywek, chciałbyś wygrać wszystko. Skupiliśmy się na rozgrywkach La Liga, jednak każdy pamięta o Lidze Mistrzów. Za rok po raz kolejny postaramy się ją zdobyć.

"Jesteśmy wam to winni", powiedział Pep do kibiców. Czy to nie będzie zbyt duża presja?

Presja w Barcelonie zawsze jest taka sama. Musimy wygrywać, tego oczekują od nas kibice. Wygrywać mecze, wygrywać La Liga, wygrywać puchary... To słowo nigdy nie schodzi z ust.

[źródło: El Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze