Dwa kanarki z Barcelony
Ostatni sezon dał nam wiele powodów do radości, nie tylko dwudziesty ligowy tytuł czy dwukrotne pokonanie Realu Madryt. To z pewnością dobry okres. Zawdzięczamy to niesamowitym występom tak wielu piłkarzy, że na miniony sezon możemy patrzeć naprawdę dumnie.
Nie tylko nasze cracki swoją wspaniałą formą są naszym powodem do dumy. Wielkim nakładem pracy odznaczyli się również tacy piłkarze jak Bojan Krkić, Seydou Keita czy Maxwell. Oni również odznaczyli się kluczową rolą podczas tego długiego i ciężkiego sezonu.
Wespół z wymienionym wcześniej trio, należy również wspomnieć o dwóch piłkarzach z naprawdę świetnie rokującym na przyszłość potencjałem. Jeden z nich właśnie przygotowuje się na Mistrzostwa Świata, można zatem powiedzieć, iż stał się już piłkarzem światowego formatu. Drugi, nieco mniej 'eksploatowany' w minionym sezonie, pokazał już wystarczająco dużo, by wiedzieć, że w kolejnym dostanie więcej niż jedną szansę.
Oczywiście mowa o Pedro Rodríguezie i Jeffrénie Suárezie - dwóch młodych talentach, które mogą mieć naprawdę wiele do powiedzenia na Camp Nou w kilku nadchodzących latach.
Po ich dołączeniu do kadry na początku sezonu 2009/2010, obaj zaskakiwali świetnymi występami i - przede wszystkim - wieloma decydującymi bramkami. Teraz jest czas, by na spokojnie przyjrzeć się dokonaniom dwóch obiecujących młodych piłkarzy, skupiając się na tym, jak pasują do układanki Pepa Guardioli.
Pedro
Dla Pedro, odpowiedź wydaje się być pewniejsza niż dla jego partnera z drużyny. Sądząc jednak po zachowaniu Pepa wobec młodych graczy (szczególnie tych, którzy są blisko pierwszego zespołu), wydaje się, że w przyszłym sezonie znajdzie się również sporo okazji do zobaczenia w akcji urodzonego w Wenezueli piłkarza.
Po zagranym w znakomitym stylu sezonie - od pierwszego, późno strzelonego i zarazem decydującego trafienia w finale Superpucharu Europy, strzelił bramki we wszystkich sześciu rozgrywkach, w jakich Barcelona brała udział w ciągu ostatniego roku - Pedro gra coraz lepiej, przyzwyczaja nas do swojej wielkości, nie zawiódł nas. A co z jego 20 bramkami w sezonie i niespodziewanym powołaniu do hiszpańskiej kadry na Mundial... Wygląda na to, że chłopak z Kanarów nie może zawieść.
Na początku sezony był zastępstwem słabo spisującego się Henry'ego. Ten człowiek znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - wrodzonym instynktem strzeleckim od razu zjednał sobie fanów i Guardiolę. Wielki progres, jaki uczynił w drugiej części sezonu, pokazuje tylko, że może stać się jeszcze większym. Może być również nie do zastąpienia już w kolejnym sezonie.
Nawet z Davidem Villą w kadrze i możliwym przyjściem nowego lewoskrzydłowego, Pedro na tyle przyzwyczaił nas do swojej obecności w pierwszym zespole, że da się odczuć zawód publiczności za każdym razem, gdy go w niej braknie. Jest bardzo szybki i agresywny, w jego stylu jest coś pokroju Javiera Savioli albo nawet Romario. Gra z wielką wolą walki i pewnością siebie, trzeba również dodać bardzo inteligentne ustawianie się na boisku.
Victor Valdés mawia o nim, iż "zostawia za sobą kwitnące kwiaty", nawiązując do hiszpańskiego przysłowia oznaczającego kogoś obdarzonego naturalnym szczęściem. Ale to na pewno nie szczęście stanowi o wielkości San Pedro. Odznacza się wspaniałą etyką pracy, przez cały mecz pokazuje, że naprawdę zapracował na miejsce w składzie. Jest prawdziwym graczem Guardioli - inteligentnym, pozytywnym, zawsze gotowym na walkę i wiecznie promieniście uśmiechniętym.
Ciężko wyobrazić go sobie w nadchodzącym sezonie inaczej niż w minionym. Być może nie będzie miał zagwarantowanego miejsca w wyjściowym składzie co tydzień, ale na pewno będzie jednym z priorytetów Guardioli przy ustalaniu formacji ofensywnej. Jeśli natomiast rzeczywiście doszłoby do wytransferowania Ibry, Pedro z pewnością wspiąłby się na kolejny szczebel drabiny. Wszyscy z wielką uwagą śledzimy, jak rozwinie się jeden z najwspanialszych talentów ostatnich lat.
Jeffrén
Przyjrzyjmy się teraz piłkarzowi, którego lubimy nazywać 'kotem', ze względu na jego szybkość geparda i zgrabne ruchy, by nie wspomnieć o radości z gry i bijącemu entuzjazmowi. Jeffrén jednak należy obecnie do najmniej zadowolonych z liczby swoich występów, może być jedynie zmiennikiem wielkego Szweda. Młody skrzydłowy ma wszystko, czego trzeba do wielkiego nazwiska - spryt, inteligencję, niesamowitą szybkość - ma też niestety kilka wad, zauważonych przez sztab szkoleniowy i kibiców. Gra bardzo chimerycznie, pokazuje jedynie przebłyski tego, na co go stać.
Często oglądając Jeffréna możemy mieć wrażenie, że oto widzimy styl i maniery typowego dla małego aroganckiego chłopca. Kogoś, kto myśli, że jest lepszy niż potwierdza to stan rzeczywisty. Kogoś z za dużą ilością 'mogę zrobić' w stosunku do 'zrobiłem'. Zapomina czasem, że jest tylko młodym chłopakiem, który musi próbować 'ukroić' coś dla siebie z ciasta, które stanowi paczka najlepszych piłkarzy świata. Musimy mieć tego świadomość - jeszcze nie jest wśród nich, ma wiele do nauki, ale na pewno jest na dobrej drodze.
Niektóre z jego występów pokazały nam, że - jak w finale Klubowych Mistrzostw Świata z Estudiantes - jego szybkość może kompletnie zdezorganizować szyki obronne rywala. Na jego nieszczęście, w chwili, gdy jego gwiazda zaczynała świecić, doznał poważnej kontuzji, która zmusiła go do długiej przerwy.
Od tamtej pory pojawiał się w piewrszym składzie z różnym efektem. Grał m.in. jako prawy obrońca, ale jego fizyczność, wyczucie ustawienia i wślizgów pozostawiały wiele do życzenia. Przyszedł jednak świetny mecz i piękna bramka w kwietniowym meczu przeciw Xerez na Camp Nou. Przypomniało to niektórym, jak świetnie potrafi zagrać.
Raz jeszcze chciałbym podkreślić jego znakomity atut - szybkość. Kanonier Theo Walcott z podobnym talentem dostał szansę w reprezentacji Anglii [ostatecznie nie został włączony do kadry Anglii na mundial - przyp. Red.), Jeffrén musi walczyć o obecność w kadrze swojego klubu. Oto mamy dwóch piłkarzy w podobnym dla siebie etapie kariery - tak, Walcott ma nieco więcej doświadczenia od Jeffréna, ale większość zgodzi się, iż kadra Barcelony jest znacznie silniejsza od londyńskiej. Oboje mają niezbędne do poprawy pewne aspekty gry - żaden z nich nie jest wystarczająco silny fizycznie, obaj mają problem z oceną sytuacji i posłaniem decydującego podania.
Jeśli poprawią te cechy, wydaje się być oczywistym, że będą kiedyś znanymi nazwiskami. Ale co z następnym sezonem? I - najważniejsze - jakie miejsce w planach Guardioli zajmuje Jeffrén?
Ciężko sobie wyobrazić Jeffréna z mnogością szans na występ w pierwszym składzie sezonu 2010/2011. Chyba, że w jakiś sposób jego forma eksploduje i pokaże światu, że jest tym, na którego wszyscy czekali. Spodziewajmy się, że Pep będzie sięgał po niego zaraz po Bojanie, raczej nie będzie często zastępował swojego przyjaciela - Pedro. Jedno wiemy na pewno - dopóki Dani Alves nie nauczy go wślizgów, nie zobaczymy go prędko na prawej obronie.
Następny sezon będzie na pewno decydującym dla urodzonego w Wenezueli piłkarza. Szczególnie, że raczej nie odznacza się cierpliwością podobną do tej charakteryzującej Pedro i Bojana. Jeśli zatem nie dostanie tylu szans, ile - jego zdaniem - mu się należy, prawdopodobne jest jego odejście z klubu. Byłaby to strata, rzadko spotyka się kogoś z takim darem szybkości. Na szczęście zawsze możemy spodziewać podobnej eksplozji formy, jak w wypadku Pedro. 'Znikąd' do historii, na Mistrzostwa Świata.
W obu przypadkach powinniśmy czuć się szczęściarzami, że mamy tak obiecujących, utalentowanych młodych zawodników do naszej dyspozycji. Ważne również, że nad tym wszystkim czuwa odważny ale i rozważny trener. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w następnym sezonie obaj mogą odegrać kluczową rolę. Popatrzmy i poczekajmy.
[źródło: totalbarca.com]
Nie tylko nasze cracki swoją wspaniałą formą są naszym powodem do dumy. Wielkim nakładem pracy odznaczyli się również tacy piłkarze jak Bojan Krkić, Seydou Keita czy Maxwell. Oni również odznaczyli się kluczową rolą podczas tego długiego i ciężkiego sezonu.
Wespół z wymienionym wcześniej trio, należy również wspomnieć o dwóch piłkarzach z naprawdę świetnie rokującym na przyszłość potencjałem. Jeden z nich właśnie przygotowuje się na Mistrzostwa Świata, można zatem powiedzieć, iż stał się już piłkarzem światowego formatu. Drugi, nieco mniej 'eksploatowany' w minionym sezonie, pokazał już wystarczająco dużo, by wiedzieć, że w kolejnym dostanie więcej niż jedną szansę.
Oczywiście mowa o Pedro Rodríguezie i Jeffrénie Suárezie - dwóch młodych talentach, które mogą mieć naprawdę wiele do powiedzenia na Camp Nou w kilku nadchodzących latach.
Po ich dołączeniu do kadry na początku sezonu 2009/2010, obaj zaskakiwali świetnymi występami i - przede wszystkim - wieloma decydującymi bramkami. Teraz jest czas, by na spokojnie przyjrzeć się dokonaniom dwóch obiecujących młodych piłkarzy, skupiając się na tym, jak pasują do układanki Pepa Guardioli.
Pedro
Dla Pedro, odpowiedź wydaje się być pewniejsza niż dla jego partnera z drużyny. Sądząc jednak po zachowaniu Pepa wobec młodych graczy (szczególnie tych, którzy są blisko pierwszego zespołu), wydaje się, że w przyszłym sezonie znajdzie się również sporo okazji do zobaczenia w akcji urodzonego w Wenezueli piłkarza.
Po zagranym w znakomitym stylu sezonie - od pierwszego, późno strzelonego i zarazem decydującego trafienia w finale Superpucharu Europy, strzelił bramki we wszystkich sześciu rozgrywkach, w jakich Barcelona brała udział w ciągu ostatniego roku - Pedro gra coraz lepiej, przyzwyczaja nas do swojej wielkości, nie zawiódł nas. A co z jego 20 bramkami w sezonie i niespodziewanym powołaniu do hiszpańskiej kadry na Mundial... Wygląda na to, że chłopak z Kanarów nie może zawieść.
Na początku sezony był zastępstwem słabo spisującego się Henry'ego. Ten człowiek znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - wrodzonym instynktem strzeleckim od razu zjednał sobie fanów i Guardiolę. Wielki progres, jaki uczynił w drugiej części sezonu, pokazuje tylko, że może stać się jeszcze większym. Może być również nie do zastąpienia już w kolejnym sezonie.
Nawet z Davidem Villą w kadrze i możliwym przyjściem nowego lewoskrzydłowego, Pedro na tyle przyzwyczaił nas do swojej obecności w pierwszym zespole, że da się odczuć zawód publiczności za każdym razem, gdy go w niej braknie. Jest bardzo szybki i agresywny, w jego stylu jest coś pokroju Javiera Savioli albo nawet Romario. Gra z wielką wolą walki i pewnością siebie, trzeba również dodać bardzo inteligentne ustawianie się na boisku.
Victor Valdés mawia o nim, iż "zostawia za sobą kwitnące kwiaty", nawiązując do hiszpańskiego przysłowia oznaczającego kogoś obdarzonego naturalnym szczęściem. Ale to na pewno nie szczęście stanowi o wielkości San Pedro. Odznacza się wspaniałą etyką pracy, przez cały mecz pokazuje, że naprawdę zapracował na miejsce w składzie. Jest prawdziwym graczem Guardioli - inteligentnym, pozytywnym, zawsze gotowym na walkę i wiecznie promieniście uśmiechniętym.
Ciężko wyobrazić go sobie w nadchodzącym sezonie inaczej niż w minionym. Być może nie będzie miał zagwarantowanego miejsca w wyjściowym składzie co tydzień, ale na pewno będzie jednym z priorytetów Guardioli przy ustalaniu formacji ofensywnej. Jeśli natomiast rzeczywiście doszłoby do wytransferowania Ibry, Pedro z pewnością wspiąłby się na kolejny szczebel drabiny. Wszyscy z wielką uwagą śledzimy, jak rozwinie się jeden z najwspanialszych talentów ostatnich lat.
Jeffrén
Przyjrzyjmy się teraz piłkarzowi, którego lubimy nazywać 'kotem', ze względu na jego szybkość geparda i zgrabne ruchy, by nie wspomnieć o radości z gry i bijącemu entuzjazmowi. Jeffrén jednak należy obecnie do najmniej zadowolonych z liczby swoich występów, może być jedynie zmiennikiem wielkego Szweda. Młody skrzydłowy ma wszystko, czego trzeba do wielkiego nazwiska - spryt, inteligencję, niesamowitą szybkość - ma też niestety kilka wad, zauważonych przez sztab szkoleniowy i kibiców. Gra bardzo chimerycznie, pokazuje jedynie przebłyski tego, na co go stać.
Często oglądając Jeffréna możemy mieć wrażenie, że oto widzimy styl i maniery typowego dla małego aroganckiego chłopca. Kogoś, kto myśli, że jest lepszy niż potwierdza to stan rzeczywisty. Kogoś z za dużą ilością 'mogę zrobić' w stosunku do 'zrobiłem'. Zapomina czasem, że jest tylko młodym chłopakiem, który musi próbować 'ukroić' coś dla siebie z ciasta, które stanowi paczka najlepszych piłkarzy świata. Musimy mieć tego świadomość - jeszcze nie jest wśród nich, ma wiele do nauki, ale na pewno jest na dobrej drodze.
Niektóre z jego występów pokazały nam, że - jak w finale Klubowych Mistrzostw Świata z Estudiantes - jego szybkość może kompletnie zdezorganizować szyki obronne rywala. Na jego nieszczęście, w chwili, gdy jego gwiazda zaczynała świecić, doznał poważnej kontuzji, która zmusiła go do długiej przerwy.
Od tamtej pory pojawiał się w piewrszym składzie z różnym efektem. Grał m.in. jako prawy obrońca, ale jego fizyczność, wyczucie ustawienia i wślizgów pozostawiały wiele do życzenia. Przyszedł jednak świetny mecz i piękna bramka w kwietniowym meczu przeciw Xerez na Camp Nou. Przypomniało to niektórym, jak świetnie potrafi zagrać.
Raz jeszcze chciałbym podkreślić jego znakomity atut - szybkość. Kanonier Theo Walcott z podobnym talentem dostał szansę w reprezentacji Anglii [ostatecznie nie został włączony do kadry Anglii na mundial - przyp. Red.), Jeffrén musi walczyć o obecność w kadrze swojego klubu. Oto mamy dwóch piłkarzy w podobnym dla siebie etapie kariery - tak, Walcott ma nieco więcej doświadczenia od Jeffréna, ale większość zgodzi się, iż kadra Barcelony jest znacznie silniejsza od londyńskiej. Oboje mają niezbędne do poprawy pewne aspekty gry - żaden z nich nie jest wystarczająco silny fizycznie, obaj mają problem z oceną sytuacji i posłaniem decydującego podania.
Jeśli poprawią te cechy, wydaje się być oczywistym, że będą kiedyś znanymi nazwiskami. Ale co z następnym sezonem? I - najważniejsze - jakie miejsce w planach Guardioli zajmuje Jeffrén?
Ciężko sobie wyobrazić Jeffréna z mnogością szans na występ w pierwszym składzie sezonu 2010/2011. Chyba, że w jakiś sposób jego forma eksploduje i pokaże światu, że jest tym, na którego wszyscy czekali. Spodziewajmy się, że Pep będzie sięgał po niego zaraz po Bojanie, raczej nie będzie często zastępował swojego przyjaciela - Pedro. Jedno wiemy na pewno - dopóki Dani Alves nie nauczy go wślizgów, nie zobaczymy go prędko na prawej obronie.
Następny sezon będzie na pewno decydującym dla urodzonego w Wenezueli piłkarza. Szczególnie, że raczej nie odznacza się cierpliwością podobną do tej charakteryzującej Pedro i Bojana. Jeśli zatem nie dostanie tylu szans, ile - jego zdaniem - mu się należy, prawdopodobne jest jego odejście z klubu. Byłaby to strata, rzadko spotyka się kogoś z takim darem szybkości. Na szczęście zawsze możemy spodziewać podobnej eksplozji formy, jak w wypadku Pedro. 'Znikąd' do historii, na Mistrzostwa Świata.
W obu przypadkach powinniśmy czuć się szczęściarzami, że mamy tak obiecujących, utalentowanych młodych zawodników do naszej dyspozycji. Ważne również, że nad tym wszystkim czuwa odważny ale i rozważny trener. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w następnym sezonie obaj mogą odegrać kluczową rolę. Popatrzmy i poczekajmy.
[źródło: totalbarca.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)