Boczny defensor Dani Alves mógł być graczem Realu Madryt, lecz ostatecznie występuje dziś w bordowo-granatowej koszulce.
"Miałem dobrą okazję, by podpisać kontrakt z Realem Madryt, ale ostatecznie los nie chciał abym tam grał i trafiłem dużo lepiej", powiedział Dani i zapewnił, że teraz jest tu, gdzie chce być: "Jestem bardzo szczęśliwy w Barcelonie, a tamte wydarzenia należą do przeszłości".
Brazylijczyk ujawnił szczegóły magazynowi "Soccer is life". Zdecydował się zostać w Sevilli z powodu śmierci Antonio Puerty. "Zaakceptowałem śmierć Antonio. Wszyscy bardzo to przeżywaliśmy i na zawsze pozostawi to ślad w naszej pamięci. Zawsze będziemy o nim pamiętali", mówił Alves.
Futbolowe orgazmy
"Zarówno gol Puerty w meczu Sevilli przeciwko Schalke 04, jak i bramka Iniesty przeciwko Chelsea to dwa najbardziej ekscytujące momenty w mojej karierze. Możne je nazwać moimi piłkarskimi orgazmami".
Wspominając o swoich sukcesach w Barcelonie, Alves zaznaczył, że zdobyte trofea w przeciągu dwóch ostatnich lat są niesamowite. "To szalone. Myślę, że jesteśmy dotychczas najlepszym zespołem na świecie i musimy starać się, by się to nie zmieniło. Tworzymy swoją własną historię i za kilka lat ludzie będą bardziej doceniać to, co osiągnęliśmy". Jeśli chodzi o porównania Messiego do Ronaldo, Alves nie ma wątpliwości: "Gdybym miałbym kupić jednego z nich, byłby to Leo. Obaj są wspaniałymi zawodnikami, ale Messi to prawdziwy gracz zespołowy".
[źródło: Sport]
Alves: Mogłem grać dla Madrytu, ale los był dla mnie łaskawszy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)