Dwa gole Villi dają zwycięstwo Hiszpanii
Dla Hiszpanii ten mecz był pierwszym z finałów tegorocznych Mistrzostw Świata. Po dwóch trafieniach najnowszego nabytku Barcelony, Davida Villi, La Furia Rojazwyciężyła z Hondurasem 2:0.
Mecz zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął się od ataków Hiszpanii. Może nie były one huraganowe, jednakże nie tego chyba oczekiwać można po dojrzałej drużynie z Półwyspu Iberyjskiego. Już w trzeciej minucie pierwszy istotny błąd popełnił sędzia z Japonii, Yuichi Nishimura. We własnym polu karnym, po przerzuceniu piłki przez Torresa, ręką zagrał jeden z obrońców Hondurasu. Mimo protestów Hiszpanów, gra toczyła się dalej. Chwilę później pierwszym wspaniałym uderzeniem zza pola karnego popisał się grający do niedawna w Valencii killer, David Villa. Niestety jego mierzone i dokładne uderzenie zatrzymało się na poprzeczce bramki bronionej przez Noela Valladaresa. Raptem po kilkunastu minutach dało się odczuć przygniatającą przewagę Hiszpanów, którzy co chwile tworzyli sobie groźne sytuacje pod bramką Hondurasu. Niestety do poziomu ich gry nie potrafił się dostosować sędzia z Azji, który wykazywał się wielokrotnie brakiem doświadczenia na dużych turniejach i psuł obraz dotychczasowej pracy sędziów na tych Mistrzostwach, którzy za wyjątkiem kilku wpadek bardzo poprawnie prowadzą swoje spotkania . Raz po raz przerywał grę gwizdkiem, przez co mecz był dość ‘rwany'. Oprócz tego nie podyktował dwóch rzutów karnych: wspomnianej ręki oraz faulu na Ramosie z 12' w polu karnym.
W dalszej części pierwszej połowy, w zasadzie aż do jej końca, trwały nieustannie mozolnie budowane ataki Hiszpanii. Raz po raz po kilku wymianach piłki, ta trafiała na skrzydło do Navasa, bądź Villi, który często się kierował w ten sektor boiska, aby następni e dośrodkować lub złamać atak do środka i oddać strzał. Najnowszy nabytek Barcelony mógł się bardzo w tym spotkaniu podobać, brał udział w zasadzie w każdej zaczepnej akcji, aż w końcu po jednej z nich i wspaniałej indywidualnej akcji, w której popisał się zarówno techniką, szybkością jak i precyzją, wyprowadził La Roja na prowadzenie. Ten wynik utrzymał się do przerwy.
Po powrocie na boisko obraz gry nie uległ zmianie. Honduranie byli zbyt słabi, a może onieśmieleni, aby przeprowadzić jakąś groźną akcję w ofensywie i oprócz kilku wycieczek pojedynczych zawodników na połowę Casillasa, stanowili jedynie defensywne tło dla rozkręcających się z chwili na chwilę Hiszpanów. Już w szóstej minucie po przerwie drugą swoją bramkę, po strzale zza pola karnego i delikatnym rykoszecie od obrońcy, zdobył David Villa. Wydawało się, iż spotkanie to może wyglądać podobnie do dzisiejszego meczu Portugalii z Koreą Północną, zwłaszcza że raptem kilka minut później przed szansą na dopełnienie hattricka stanął El Guaje. Oto w kolejnej obrońców oskrzydlającej akacji pokazał się Jesus Navas, zresztą przez całe spotkanie bardzo aktywny, ale i nieskuteczny w dograniach, a w trakcie zawracania w narożniku pola karnego został ścięty równo z podłożem przez jednego z obrońców Hondurasu. Niestety Villa popisał się czymś, z czego nie słynie w Primera Division- chybił z 11. metrów.
Do końca spotkania mecz był grany pod dyktando Hiszpanii, a napastnicy, pomocnicy , a nawet obrońcy z Półwyspu Iberyjskiego pokonywali kolejne bariery nieskuteczności. Warto tu wspomnieć dwie sytuacji: chybiony strzał Villi po pięknej akcji z Navasem oraz wybity w ostatniej chwili tuż sprzed linii bramkowej strzał Fabregasa, który raptem kilka chwil po wejściu otrzymał z głębi pola piękne dogranie, minął bramkarza, ale oddał za lekki strzał. Nadmienić należy również dobrą postawę drugi mecz z rzędu broczącego krwią Piqué, skutecznego w odbiorze Busquetsa oraz jak zwykle rozdzielającego piłki w środku pola Xaviego. O Vilii nie trzeba wspominać, gdyż po drodze już wielokrotnie padały pod jego adresem pochwały.
Już w piątek Hiszpania rozegra drugi finał swoich Mistrzostw Świata: mecz o wszystko z Chile, które po dzisiejszym zwycięstwie nad Szwajcarią 1:0 ma już sześć punktów na swoim koncie. Aby awansować bez względu na przeciwników , Hiszpanii wystarczy wygrana w minimalnym stosunku bramkowym (1:0, 2:1, 3:2), co pozwoli na wyprzedzenie reprezentacji Chile dzięki lepszemu stosunkowi bramkowemu. Więcej o warunkach awansu do dalszej grupy można doczytać TUTAJ.
Hiszpania - Honduras 2:0 (1:0)
Bramki:
1:0 Villa (17')
2:0 Villa (51')
Hiszpania: Iker Casillas, Sergio Ramos (77. Alvaro Arbeloa), Carles Puyol, Gerard Piqué, Joan Capdevila, Jesus Navas, Sergio Busquets, Xavi Hernandez (66. Cesc Fabregas), Xabi Alonso, Fernando Torres (70. Juan Mata), David Villa.
Honduras: Noel Valladares - Sergio Mendoza, Osman Chavez, Maynor Figueroa, Emilio Izaguirre, Danilo Turcios (63. Ramon Nunez), Wilson Palacios, Walter Martínez, Amado Guevara, Roger Espinoza (46. Georgie Welcome), David Suazo (85. Jerry Palacios).
Sędziował: Yuihi Nishimura (Japonia).
Żółte kartki: Turcios, Izaguirre (Honduras)
Statystyki
Hiszpania- Honduras
22(8) strzały (celne) 9(0)
9 faule popełnione 19
12 rzuty rożne 2
1 spalone 7
0 żółte kartki 2
0 czerwone kartki 0
57% posiadanie piłki 43%
Mecz zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął się od ataków Hiszpanii. Może nie były one huraganowe, jednakże nie tego chyba oczekiwać można po dojrzałej drużynie z Półwyspu Iberyjskiego. Już w trzeciej minucie pierwszy istotny błąd popełnił sędzia z Japonii, Yuichi Nishimura. We własnym polu karnym, po przerzuceniu piłki przez Torresa, ręką zagrał jeden z obrońców Hondurasu. Mimo protestów Hiszpanów, gra toczyła się dalej. Chwilę później pierwszym wspaniałym uderzeniem zza pola karnego popisał się grający do niedawna w Valencii killer, David Villa. Niestety jego mierzone i dokładne uderzenie zatrzymało się na poprzeczce bramki bronionej przez Noela Valladaresa. Raptem po kilkunastu minutach dało się odczuć przygniatającą przewagę Hiszpanów, którzy co chwile tworzyli sobie groźne sytuacje pod bramką Hondurasu. Niestety do poziomu ich gry nie potrafił się dostosować sędzia z Azji, który wykazywał się wielokrotnie brakiem doświadczenia na dużych turniejach i psuł obraz dotychczasowej pracy sędziów na tych Mistrzostwach, którzy za wyjątkiem kilku wpadek bardzo poprawnie prowadzą swoje spotkania . Raz po raz przerywał grę gwizdkiem, przez co mecz był dość ‘rwany'. Oprócz tego nie podyktował dwóch rzutów karnych: wspomnianej ręki oraz faulu na Ramosie z 12' w polu karnym.
W dalszej części pierwszej połowy, w zasadzie aż do jej końca, trwały nieustannie mozolnie budowane ataki Hiszpanii. Raz po raz po kilku wymianach piłki, ta trafiała na skrzydło do Navasa, bądź Villi, który często się kierował w ten sektor boiska, aby następni e dośrodkować lub złamać atak do środka i oddać strzał. Najnowszy nabytek Barcelony mógł się bardzo w tym spotkaniu podobać, brał udział w zasadzie w każdej zaczepnej akcji, aż w końcu po jednej z nich i wspaniałej indywidualnej akcji, w której popisał się zarówno techniką, szybkością jak i precyzją, wyprowadził La Roja na prowadzenie. Ten wynik utrzymał się do przerwy.
Po powrocie na boisko obraz gry nie uległ zmianie. Honduranie byli zbyt słabi, a może onieśmieleni, aby przeprowadzić jakąś groźną akcję w ofensywie i oprócz kilku wycieczek pojedynczych zawodników na połowę Casillasa, stanowili jedynie defensywne tło dla rozkręcających się z chwili na chwilę Hiszpanów. Już w szóstej minucie po przerwie drugą swoją bramkę, po strzale zza pola karnego i delikatnym rykoszecie od obrońcy, zdobył David Villa. Wydawało się, iż spotkanie to może wyglądać podobnie do dzisiejszego meczu Portugalii z Koreą Północną, zwłaszcza że raptem kilka minut później przed szansą na dopełnienie hattricka stanął El Guaje. Oto w kolejnej obrońców oskrzydlającej akacji pokazał się Jesus Navas, zresztą przez całe spotkanie bardzo aktywny, ale i nieskuteczny w dograniach, a w trakcie zawracania w narożniku pola karnego został ścięty równo z podłożem przez jednego z obrońców Hondurasu. Niestety Villa popisał się czymś, z czego nie słynie w Primera Division- chybił z 11. metrów.
Do końca spotkania mecz był grany pod dyktando Hiszpanii, a napastnicy, pomocnicy , a nawet obrońcy z Półwyspu Iberyjskiego pokonywali kolejne bariery nieskuteczności. Warto tu wspomnieć dwie sytuacji: chybiony strzał Villi po pięknej akcji z Navasem oraz wybity w ostatniej chwili tuż sprzed linii bramkowej strzał Fabregasa, który raptem kilka chwil po wejściu otrzymał z głębi pola piękne dogranie, minął bramkarza, ale oddał za lekki strzał. Nadmienić należy również dobrą postawę drugi mecz z rzędu broczącego krwią Piqué, skutecznego w odbiorze Busquetsa oraz jak zwykle rozdzielającego piłki w środku pola Xaviego. O Vilii nie trzeba wspominać, gdyż po drodze już wielokrotnie padały pod jego adresem pochwały.
Już w piątek Hiszpania rozegra drugi finał swoich Mistrzostw Świata: mecz o wszystko z Chile, które po dzisiejszym zwycięstwie nad Szwajcarią 1:0 ma już sześć punktów na swoim koncie. Aby awansować bez względu na przeciwników , Hiszpanii wystarczy wygrana w minimalnym stosunku bramkowym (1:0, 2:1, 3:2), co pozwoli na wyprzedzenie reprezentacji Chile dzięki lepszemu stosunkowi bramkowemu. Więcej o warunkach awansu do dalszej grupy można doczytać TUTAJ.
Hiszpania - Honduras 2:0 (1:0)
Bramki:
1:0 Villa (17')
2:0 Villa (51')
Hiszpania: Iker Casillas, Sergio Ramos (77. Alvaro Arbeloa), Carles Puyol, Gerard Piqué, Joan Capdevila, Jesus Navas, Sergio Busquets, Xavi Hernandez (66. Cesc Fabregas), Xabi Alonso, Fernando Torres (70. Juan Mata), David Villa.
Honduras: Noel Valladares - Sergio Mendoza, Osman Chavez, Maynor Figueroa, Emilio Izaguirre, Danilo Turcios (63. Ramon Nunez), Wilson Palacios, Walter Martínez, Amado Guevara, Roger Espinoza (46. Georgie Welcome), David Suazo (85. Jerry Palacios).
Sędziował: Yuihi Nishimura (Japonia).
Żółte kartki: Turcios, Izaguirre (Honduras)
Statystyki
Hiszpania- Honduras
22(8) strzały (celne) 9(0)
9 faule popełnione 19
12 rzuty rożne 2
1 spalone 7
0 żółte kartki 2
0 czerwone kartki 0
57% posiadanie piłki 43%
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (72)